W styczniu 2019 roku w koszalińskim escape roomie zginęło pięć nastolatek. Sąd pierwszej instancji zdecydował o karze dwóch lat więzienia dla organizatora "pokoju zagadek" Miłosza S. i jego pracownika Radosława D. Prokuratura i oskarżyciele posiłkowi - rodziny dziewcząt - chcą podwyższenia wyroku do ośmiu lat - najwyższego możliwego wymiaru.
Prokurator Krzysztof Kozber w rozmowie z dziennikarzami odrzucał tłumaczenie obrońców oskarżonych, że pożar był zbiegiem nieszczęśliwych wypadków, bo organizator i jego pracownik wykazali się brakiem odpowiedzialności.
- Masa błędów, niedopatrzenia, lekceważenie podstawowych obowiązków i tych z zakresu higieny pracy, ale i takich dotyczących funkcjonowania w ogóle czy prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej - powiedział Kozber.
Podobnego zdania jest pełnomocnik jednej z rodzin zmarłych dziewczynek - oskarżycieli posiłkowych, Zbigniew Śmigielski. - Oprócz zarzutów, że zostały zaniedbane obowiązki wynikające z prawa przeciwpożarowego i prawa budowlanego, to tak naprawdę w tej sprawie tutaj gdzieś zginął zdrowy rozsądek organizatorów - mówi Śmigielski.
Oskarżone są także matka i babka organizatora, Miłosza S. Prokurator i rodziny chcą podwyższenia kary z roku w zawieszeniu do sześciu lat bezwzględnego więzienia.
Obrońcy oskarżonych chcą ich uniewinnienia. Odwołania od wyroku sądu pierwszej instancji wniosły wszystkie strony.
Według wyroku koszalińskiego sądu, oskarżeni muszą także solidarnie zapłacić każdemu z rodziców zmarłych dziewcząt po 200 tys. zł nawiązki, czyli łącznie 2 mln zł. Rodziny dziewcząt w apelacji odniosły się jedynie do kary więzienia, uznając ją za zbyt niską.
Wyrok został wydany 21 listopada 2024 r., jednak strony, aby złożyć apelację, musiały oczekiwać na jego uzasadnienie. Ten proces przedłużył się ze względu na zwolnienie lekarskie sędzi, która miała je sporządzić.
Do pożaru w budynku escape roomu "To Nie Pokój" doszło 4 stycznia 2019 r. Pięć piętnastolatek - Karolina, Julia, Wiktoria, Małgosia i Amelia - świętowało urodziny jednej z nich. W pewnej chwili w poczekalni budynku wybuchł pożar. Dziewczęta nie mogły się wydostać - drzwi pokoju zagadek nie miały klamki od wewnątrz, okno było zabite deskami i okratowane, nikt im też nie otworzył. 15-latki zginęły, zatruwając się gazami pożarowymi.
Po pożarze i śmierci dziewczynek ówczesny prezydent Koszalina Piotr Jedliński ogłosił 6 stycznia dniem żałoby w mieście. Nastolatki 10 stycznia 2019 r. spoczęły obok siebie na Cmentarzu Komunalnym w Koszalinie.
- Masa błędów, niedopatrzenia, lekceważenie podstawowych obowiązków i tych z zakresu higieny pracy, ale i takich dotyczących funkcjonowania w ogóle czy prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej - powiedział Kozber.
Podobnego zdania jest pełnomocnik jednej z rodzin zmarłych dziewczynek - oskarżycieli posiłkowych, Zbigniew Śmigielski. - Oprócz zarzutów, że zostały zaniedbane obowiązki wynikające z prawa przeciwpożarowego i prawa budowlanego, to tak naprawdę w tej sprawie tutaj gdzieś zginął zdrowy rozsądek organizatorów - mówi Śmigielski.
Oskarżone są także matka i babka organizatora, Miłosza S. Prokurator i rodziny chcą podwyższenia kary z roku w zawieszeniu do sześciu lat bezwzględnego więzienia.
Obrońcy oskarżonych chcą ich uniewinnienia. Odwołania od wyroku sądu pierwszej instancji wniosły wszystkie strony.
Według wyroku koszalińskiego sądu, oskarżeni muszą także solidarnie zapłacić każdemu z rodziców zmarłych dziewcząt po 200 tys. zł nawiązki, czyli łącznie 2 mln zł. Rodziny dziewcząt w apelacji odniosły się jedynie do kary więzienia, uznając ją za zbyt niską.
Wyrok został wydany 21 listopada 2024 r., jednak strony, aby złożyć apelację, musiały oczekiwać na jego uzasadnienie. Ten proces przedłużył się ze względu na zwolnienie lekarskie sędzi, która miała je sporządzić.
Do pożaru w budynku escape roomu "To Nie Pokój" doszło 4 stycznia 2019 r. Pięć piętnastolatek - Karolina, Julia, Wiktoria, Małgosia i Amelia - świętowało urodziny jednej z nich. W pewnej chwili w poczekalni budynku wybuchł pożar. Dziewczęta nie mogły się wydostać - drzwi pokoju zagadek nie miały klamki od wewnątrz, okno było zabite deskami i okratowane, nikt im też nie otworzył. 15-latki zginęły, zatruwając się gazami pożarowymi.
Po pożarze i śmierci dziewczynek ówczesny prezydent Koszalina Piotr Jedliński ogłosił 6 stycznia dniem żałoby w mieście. Nastolatki 10 stycznia 2019 r. spoczęły obok siebie na Cmentarzu Komunalnym w Koszalinie.

Radio Szczecin