Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku w Warszawie wylądował samolot z Paryża, którym po finale French Open przyleciała polska tenisistka. Przywitał ją tłum kibiców.
- Bardzo jestem dumna z Mai, że tak troszeczkę nagle wypłynął ten talent, ale myślę, że to się nie skończy na jednym takim spektakularnym zwycięstwie. - Powiem szczerze, że sam miesiąc temu jeszcze nie słyszałem o pani Mai, natomiast teraz słyszy o niej chyba cały świat. - Wszyscy się zebraliśmy tutaj w jednym miejscu, w jednym celu i wszyscy chcemy Mai naszej podziękować. - Pokonywała wszystkie dużo lepsze zawodniczki rozstawione w rankingu. Te skróty, te loby, to wszystko. W finale nie poszło, ale nie obawiajmy się, że ona nie pójdzie dalej - mówili kibice na Okęciu.
W sobotę Maja Chwalińska po raz pierwszy w karierze zagrała w finale turnieju wielkoszlemowego. W decydującym meczu French Open przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6.
Mimo porażki był to największy sukces w dotychczasowej karierze 24-letniej Polki. Dzięki występowi w finale Rolanda Garrosa Maja Chwalińska awansuje w rankingu WTA ze 114. miejsca na 21.
Polska tenisistka otrzymała także premię w wysokości 1,4 miliona euro - najwyższą w swojej karierze.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin