Prezes PKOl Radosław Piesiewicz poinformował, że zobowiązania po firmie Zondacrypto wobec trzech polskich medalistów olimpijskich i dwóch trenerów - dzięki prywatnym sponsorom - zostały spłacone.
W poniedziałek rano pieniądze przelano na konta - przekazał na briefingu.
- Polski Komitet Olimpijski wypłacił wszystko, od A do Z. I nasze nagrody, do których się zobowiązaliśmy, i te za naszych sponsorów - powiedział prezes PKOl. Zaznaczył również, że dla niego najważniejsi są sportowcy.
- Chciałem serdecznie podziękować Władkowi (Siemirunnemu - dop. red.), Pawłowi Wąskowi i dwóm trenerom. Rozmowa z nimi i ich zrozumienie było niesamowite. Dziękuję im za to, że wytrzymali to - podkreślił.
Dodał również, że wypełnił swoje zobowiązanie, że znajdzie prywatnych sponsorów, którzy pokryją te pieniądze.
- Pieniądze za zobowiązanie po Zondacrypto, po tokenach, których trzech naszych sportowców plus dwóch trenerów nie mogło wypłacić, bez udziału spółek z udziałem Skarbu Państwa, a dzięki prywatnym sponsorom, zostały rano przelane na konta naszych sportowców i trenerów - tłumaczył Piesiewicz.
Firma Zondacrypto sponsorem generalnym PKOl została w październiku 2025. Po podpisaniu umowy, co odbyło się w Monako, PKOl ogłosił, że po raz pierwszy w historii nagrody za wyniki otrzymają także olimpijczycy, którzy w tegorocznych zimowych igrzyskach we Włoszech uplasują się na miejscach 4-8. Premie sponsor miał przekazać w tokenach.
17 kwietnia śledztwo w sprawie giełdy kryptowalut wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Jest ono prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W postępowaniu przyjęto dotychczas kilka tysięcy zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i przesłuchano kilkuset pokrzywdzonych. Poza nimi przesłuchano też świadków, którzy nie są pokrzywdzonymi, ale mają wiedzę na temat Zondacrypto. Na początku śledczy szacowali kwotę szkody na co najmniej 350 mln zł.
Wśród pokrzywdzonych znaleźli się również polscy sportowcy, którzy informowali m.in., że nie zdążyli spieniężyć środków, jakie - w postaci nagród za wyniki w igrzyskach we Włoszech - trafiły na ich konta Zondacrypto. Łącznie firma z tego tytułu miała im przekazać w tokenach 1,38 mln złotych.
Zawodnikom z lokat 4-8, którym nie udało się spieniężyć tokenów do czasu zaprzestania działalności przez giełdę, środki – „większość z należnych im 280 tys. złotych”, jak tłumaczyła PAP rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman - zabezpieczył jeden ze sponsorów PKOl i trafiły na ich konta w drugiej połowie kwietnia. Medaliści - skoczkowie narciarscy Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek oraz panczenista Władimij Siemirunnij - na kwotę 1,1 mln złotych czekali do poniedziałku.
Nazwisko Tomasiaka - potrójnego medalisty tegorocznych igrzysk - w wypowiedzi Piesiewicza nie padło. Kilkanaście dni temu jego matka w mediach krytycznie wypowiedziała się na temat PKOl.
W poniedziałek w Warszawie odbywa się coroczne Walne Zgromadzenie Sprawozdawcze PKOl. Nie ma ono nic wspólnego z Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniem tej organizacji, o które po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów wystąpili członkowie zarządu będący w opozycji wobec Piesiewicza, którzy od dawna domagają się jego dymisji. Obecna kadencja prezesa PKOl kończy się w kwietniu 2027.
- Polski Komitet Olimpijski wypłacił wszystko, od A do Z. I nasze nagrody, do których się zobowiązaliśmy, i te za naszych sponsorów - powiedział prezes PKOl. Zaznaczył również, że dla niego najważniejsi są sportowcy.
- Chciałem serdecznie podziękować Władkowi (Siemirunnemu - dop. red.), Pawłowi Wąskowi i dwóm trenerom. Rozmowa z nimi i ich zrozumienie było niesamowite. Dziękuję im za to, że wytrzymali to - podkreślił.
Dodał również, że wypełnił swoje zobowiązanie, że znajdzie prywatnych sponsorów, którzy pokryją te pieniądze.
- Pieniądze za zobowiązanie po Zondacrypto, po tokenach, których trzech naszych sportowców plus dwóch trenerów nie mogło wypłacić, bez udziału spółek z udziałem Skarbu Państwa, a dzięki prywatnym sponsorom, zostały rano przelane na konta naszych sportowców i trenerów - tłumaczył Piesiewicz.
Firma Zondacrypto sponsorem generalnym PKOl została w październiku 2025. Po podpisaniu umowy, co odbyło się w Monako, PKOl ogłosił, że po raz pierwszy w historii nagrody za wyniki otrzymają także olimpijczycy, którzy w tegorocznych zimowych igrzyskach we Włoszech uplasują się na miejscach 4-8. Premie sponsor miał przekazać w tokenach.
17 kwietnia śledztwo w sprawie giełdy kryptowalut wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Jest ono prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W postępowaniu przyjęto dotychczas kilka tysięcy zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i przesłuchano kilkuset pokrzywdzonych. Poza nimi przesłuchano też świadków, którzy nie są pokrzywdzonymi, ale mają wiedzę na temat Zondacrypto. Na początku śledczy szacowali kwotę szkody na co najmniej 350 mln zł.
Wśród pokrzywdzonych znaleźli się również polscy sportowcy, którzy informowali m.in., że nie zdążyli spieniężyć środków, jakie - w postaci nagród za wyniki w igrzyskach we Włoszech - trafiły na ich konta Zondacrypto. Łącznie firma z tego tytułu miała im przekazać w tokenach 1,38 mln złotych.
Zawodnikom z lokat 4-8, którym nie udało się spieniężyć tokenów do czasu zaprzestania działalności przez giełdę, środki – „większość z należnych im 280 tys. złotych”, jak tłumaczyła PAP rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman - zabezpieczył jeden ze sponsorów PKOl i trafiły na ich konta w drugiej połowie kwietnia. Medaliści - skoczkowie narciarscy Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek oraz panczenista Władimij Siemirunnij - na kwotę 1,1 mln złotych czekali do poniedziałku.
Nazwisko Tomasiaka - potrójnego medalisty tegorocznych igrzysk - w wypowiedzi Piesiewicza nie padło. Kilkanaście dni temu jego matka w mediach krytycznie wypowiedziała się na temat PKOl.
W poniedziałek w Warszawie odbywa się coroczne Walne Zgromadzenie Sprawozdawcze PKOl. Nie ma ono nic wspólnego z Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniem tej organizacji, o które po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów wystąpili członkowie zarządu będący w opozycji wobec Piesiewicza, którzy od dawna domagają się jego dymisji. Obecna kadencja prezesa PKOl kończy się w kwietniu 2027.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin