Piłkarze Świtu Skolwin przegrali z Sandecją Nowy Sącz 0:1 w czwartej kolejce 2 ligi.
Zarząd klubu, po serii porażek w lidze i Pucharze Polski, odsunął od prowadzenia drużyny trenera Marcina Sasala, którego zastąpił Przemysław Cecherz. Z nowym trenerem Świt w sobotę nie zdobył żadnego punktu.
"Efekt nowej miotły" nie zadziałał. Czwarty mecz i czwarta porażka. Pierwsza połowa bardzo słaba w wykonaniu gospodarzy i wtedy właśnie Świt stracił gola. W 15 minucie Patryk Kieliś umieścił piłkę w siatce gospodarzy i Sandecja objęła prowadzenie 1:0.
Po zmianie stron zobaczyliśmy już o wiele lepiej grający Świt. Duma Północy grała odważnie i stwarzała sytuacje. Mogła doprowadzić do remisu. Bardzo dużo ożywienia wnieśli na boisko rezerwowi. Adam Frączczak, wcześniej występujący przez ponad 10 lat w Pogoni Szczecin na boiskach ekstraklasy i młody Aleksander Woźniak. Ta dwójka napędzała akcję Świtu, także z prawej strony Kacper Nowak też dał dużo dobrego, ale brakowało wykończenia i skuteczności. W 50 minucie dobry strzał oddał Adam Frączczak, ale świetnie obronił Karol Szymkowiak, nie było niestety dobitki. Po chwili Aleksander Woźniak z drugiej strony boiska też oddał niebezpieczny strzał, ale ponownie czujny był Karol Szymkowiak.
Świt przeważał w drugiej połowie, zepchnął Sandecję do obrony. Sandecja nastawiła się na kontry. Miała też swoją sytuację pod koniec meczu, ale Marcel Płocica przegrał pojedynek "sam na sam" z Mateuszem Abramowiczem. Jeszcze zerwał się Świt, jeszcze groźnie uderzał Nowak. Dobijał Aleksander Woźniak, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Brakowało spokoju, wykończenia akcji, żeby chociaż doprowadzić do remisu i cieszyć się z pierwszego punktu w tym sezonie.
Czwarty mecz, czwarta porażka. Coraz gorsze nastroje w zespole Świtu i coraz trudniejsi kolejni rywale. Za tydzień mecz ze spadkowiczem z pierwszej ligi Zniczem Pruszków, a za dwa tygodnie na Stołczyńską przyjedzie inny ze spadkowiczów z pierwszej ligi GKS Tychy.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
"Efekt nowej miotły" nie zadziałał. Czwarty mecz i czwarta porażka. Pierwsza połowa bardzo słaba w wykonaniu gospodarzy i wtedy właśnie Świt stracił gola. W 15 minucie Patryk Kieliś umieścił piłkę w siatce gospodarzy i Sandecja objęła prowadzenie 1:0.
Po zmianie stron zobaczyliśmy już o wiele lepiej grający Świt. Duma Północy grała odważnie i stwarzała sytuacje. Mogła doprowadzić do remisu. Bardzo dużo ożywienia wnieśli na boisko rezerwowi. Adam Frączczak, wcześniej występujący przez ponad 10 lat w Pogoni Szczecin na boiskach ekstraklasy i młody Aleksander Woźniak. Ta dwójka napędzała akcję Świtu, także z prawej strony Kacper Nowak też dał dużo dobrego, ale brakowało wykończenia i skuteczności. W 50 minucie dobry strzał oddał Adam Frączczak, ale świetnie obronił Karol Szymkowiak, nie było niestety dobitki. Po chwili Aleksander Woźniak z drugiej strony boiska też oddał niebezpieczny strzał, ale ponownie czujny był Karol Szymkowiak.
Świt przeważał w drugiej połowie, zepchnął Sandecję do obrony. Sandecja nastawiła się na kontry. Miała też swoją sytuację pod koniec meczu, ale Marcel Płocica przegrał pojedynek "sam na sam" z Mateuszem Abramowiczem. Jeszcze zerwał się Świt, jeszcze groźnie uderzał Nowak. Dobijał Aleksander Woźniak, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Brakowało spokoju, wykończenia akcji, żeby chociaż doprowadzić do remisu i cieszyć się z pierwszego punktu w tym sezonie.
Czwarty mecz, czwarta porażka. Coraz gorsze nastroje w zespole Świtu i coraz trudniejsi kolejni rywale. Za tydzień mecz ze spadkowiczem z pierwszej ligi Zniczem Pruszków, a za dwa tygodnie na Stołczyńską przyjedzie inny ze spadkowiczów z pierwszej ligi GKS Tychy.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin