Maja Chwalińska od poniedziałku jest jedenastą tenisistką świata. Awans to efekt niedzielnego zwycięstwa w turnieju w Wuhan, pierwszego tytułu Polki w cyklu WTA. W finale pokonała w trzech setach Brytyjkę Sonay Kartal.
Mecz trwał prawie dwie godziny i trzy kwadranse. Polka przegrała pierwszego seta, ale w kolejnych przejęła inicjatywę. Rywalka w końcu opadła z sił - mówi Adam Romer, były tenisista, redaktor naczelny Tenisklubu.
- Krok po kroku to "momentum" się przesuwało w jej stronę, a już trzeci set, no to widać było ewidentnie, że Sonay Kartal trochę była zmęczona i Maja to oczywiście wykorzystywała - informuje Romer
W drodze do tytułu Maja Chwalińska pokonała m.in. Iga Świątek. Radości z jej wygranej nie kryli kibice.
- Początek był troszkę denerwujący, ale trzymałam naprawdę bardzo mocno kciuki. - Uważam, że to jest wielki sukces Mai i udowodniła, że zawodniczka z gorszymi warunkami też potrafi mieć wyniki. To wielki szacunek, naprawdę - mówili kibice.
Wcześniej turniej w Wuhan wygrywały m.in. Aryna Sabalenka i Coco Gauff.
- Krok po kroku to "momentum" się przesuwało w jej stronę, a już trzeci set, no to widać było ewidentnie, że Sonay Kartal trochę była zmęczona i Maja to oczywiście wykorzystywała - informuje Romer
W drodze do tytułu Maja Chwalińska pokonała m.in. Iga Świątek. Radości z jej wygranej nie kryli kibice.
- Początek był troszkę denerwujący, ale trzymałam naprawdę bardzo mocno kciuki. - Uważam, że to jest wielki sukces Mai i udowodniła, że zawodniczka z gorszymi warunkami też potrafi mieć wyniki. To wielki szacunek, naprawdę - mówili kibice.
Wcześniej turniej w Wuhan wygrywały m.in. Aryna Sabalenka i Coco Gauff.

Radio Szczecin