Machina Czasu
Radio SzczecinRadio Szczecin » Machina Czasu
Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
"...w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje" - to fragment wykładu inż. Mamonia na temat polskiej kinematografii z filmu Marka Piwowskiego "Rejs".
Jakie było kino czasów PRL? Do podjęcia tego tematu skłoniła nas 40. rocznica premiery innej kultowej polskiej komedii "Mis". Zmierzymy się z nim (problemem, nie z "Misiem") wspólnie z Damianem Romaniakiem - literaturoznawcą, publicystą, filmoznawcą, krytykiem filmowym, jednym z organizatorów Wieczorów Filmowych z OFFicyną, związanym również z SEFF-em czyli Szczecin Film Festivalem.
Helena Majdaniec na tle wieży Eiffl. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec na tle wieży Eiffl. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Przy słupie ogłoszeniowym obok Teatru Rewiowego Casino de Paris. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Przy słupie ogłoszeniowym obok Teatru Rewiowego Casino de Paris. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Na tle Łuku Triumfalnego. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Na tle Łuku Triumfalnego. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Helena Majdaniec w Paryzu. Fot. z archiwum Małgorzaty Majdaniec.
Okładka "Mój Paryż. Śladami Heleny Majdaniec", książki wydanej przez Oficynę R, współfinansowanej przez Miasto Szczecin.
Okładka "Mój Paryż. Śladami Heleny Majdaniec", książki wydanej przez Oficynę R, współfinansowanej przez Miasto Szczecin.
"Na pewno pomógł mi przypadek, wtedy nuta słowiańska była nad Sekwaną bardzo popularna. Śpiewałam z największymi sławami. Zwiedziłam prawie cały świat. Mam z czego żyć. Nie narzekam. Było warto." W ten sposób swoje paryskie lata wspominała Helena Majdaniec, piosenkarka, której kariera rozpoczęła się na Festiwalu Młodych Talentów w 1962 roku w Szczecinie. Jej przeboje, takie jak "Rudy rydz", "Jutro będzie dobry dzień", "Czarny Ali-Baba" czy "Zakochani są wśród nas", śpiewała i tańczyła cała Polska. Nie na darmo została nazwana Królową twista. W 1968 roku wyjechała do Francji. Jaki był Paryż w tamtych czasach? Jak ją przyjął?
Gościem "Machiny czasu" jest Rafał Podraza - dziennikarz i pisarz, autor książki "Mój Paryż. Śladami Heleny Majdaniec". Publikacja została wydana przez Oficynę R, współfinansowana przez Miasto Szczecin.
Krystyna Łyczywek. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Krystyna Łyczywek. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
Ecce Homo, fot. Krystyna Łyczywek
"O takich ludziach pisze się książki i opowiada legendy. Dobry Bóg będzie miał dużo radości goszcząc Ją u siebie" - napisał jeden z internautów pod wiadomością o śmierci Krystyny Łyczywek, pionierki Szczecina, romanistki, wielkiej popularyzatorki kultury francuskiej, a przede wszystkim słynnej fotografki. Barbara Kosińska, historyk sztuki tak pisała o jej pracach: "Fotografia, którą uprawia Krystyna Łyczywek, bliska jest temu, co Francuzi określają mianem humanistycznego reportażu, a którego znanymi mistrzami są Henri Carter-Bresson, Robert Doisneau i Eduard Boubat. Wiązanie tego faktu z jej studiami romanistycznymi, byłoby zbytnim uproszczeniem. Ta bliskość ideowa i artystyczna ma przyczyny głębsze… Humanistyczny reportaż narodził się we Francji, na przełomie lat 40. i 50., a więc w latach przezwyciężania materialnych i duchowych konsekwencji okrutnej wojny. Stąd leżąca u jego podstaw wielka potrzeba odbudowania wiary w wartości elementarne, w humanizm, stąd zachwyt dla fenomenu zwykłej, powszechnej egzystencji. Postawa ta wspólna dla wszystkich twórców nurtu humanistycznego reportażu, ludzi mających ze sobą doświadczenia wojny, musiała być także bliska Krystynie Łyczywek, dla której lata wojenne oznaczały pełne ryzyka i zagrożeń prace w konspiracji i aktywną walkę z okupantem w dniach Powstania Warszawskiego… Tematem głównym fotografii pozostaje człowiek, choć wiele uwagi poświęca także krajobrazowi. Człowieka obserwuje w jego naturalnym otoczeniu, czy będzie to środowisko wiejskie jak w cyklu „Ludzie z Istebnej”, czy ulice i zaułki wielkich miast Paryża, Rzymu czy Nowego Jorku. Patrzy na niego z życzliwością, uważnie, lecz zarazem z taktem i dyskrecją, podpatruje go, ale nie podgląda." Krystyna Łyczywek zmarła pod koniec kwietnia. Pochowana została w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Centralnym. Lubiła portretować ludzi. Spróbujmy więc stworzyć jej portret. Radiowy.

W "Machinie..." wykorzystano fragmenty audycji z archiwum Radia Szczecin: Agaty Foltyn, Haliny Więcek-Przybyły, Małgorzaty Frymus, Zbigniewa Kosiorowskiego, Jerzego Jurczyka i Grzegorza Fedorowskiego.
Pierwsza strona pisma Independent z 5 lutego 1995 roku
Pierwsza strona pisma Independent z 5 lutego 1995 roku
Praca Zbigniewa Libery "Lego. Obóz koncentracyjny"
Praca Zbigniewa Libery "Lego. Obóz koncentracyjny"
Jeden skandal miał miejsce w 1995 roku, drugi rok później. Oba projekty nawiązują do historii, dla obu materią jest prowokacja. Co je różniło?
O prowokacjach i skandalach - Stanisław Ruksza, historyk sztuki, kurator wystaw, dyrektor TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie. Opowieści część druga, ostatnia.
Édouard Manet - "Olimpia" - Musée d’Orsay w Paryżu
Édouard Manet - "Olimpia" - Musée d’Orsay w Paryżu
W 1865 roku na Salonie Paryskim Édouard Manet pokazał obraz zatytułowany "Olimpia". Był to jeden z największych skandali w XIX wieku. Historyk sztuki, autor biografii Maneta Henri Perruchot tak opisuje reakcję publiczności:
"Olimpia, zaraz! czy to nie będzie osoba o tak samo brzmiącym imieniu, "bezwstydna kurtyzana" z "Damy kameliowej" Dumasa syna (...) Tego tylko brakowało! Można się było jednak tego spodziewać: chcąc rzucić wyzwanie publiczności, ten skandaliczny malarzyna nie zawahał się uciec do pornografii! Profanując uświęconą dziedzinę mitologii, brukając tę najwyższą formę sztuki, jaką jest akt kobiecy, namalował prostytutkę, dziewczynę ledwie dojrzałą, „nieletnią jeszcze”, sfabrykował, bezecnik, ten wizerunek rozpustny, godny w pełni "Kwiatów zła" jego satanicznego przyjaciela."
Dziś raczej trudno zrozumieć, dlaczego "Olimpia" wywołała takie zgorszenie, dlaczego prezentacja tego obrazu była skandalem. W czasach, gdy skandal towarzyszący sztuce stał się powszechny, warto więc sprawdzić, w jaki sposób funkcjonował w poprzednich epokach. O wielkich skandalach i skandalistach opowiada Stanisław Ruksza, historyk sztuki, kurator wystaw, dyrektor TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie.
Tango. Fot. pixabay.com
Tango. Fot. pixabay.com
"W 2004 roku dziennik „Clarín” podaje: tango „zarabia” 30 milionów dolarów rocznie. Sprzedaje się wszystko, co jest związane z tangiem: ubrania, buty, nawet biżuteria z motywem tanga. Sprzedaż towarów wzrosła o 20–100%, a w festiwalu Buenos Aires Tango uczestniczyło 200 000 osób..." - pisze w swojej książce prof. Ewa Stala.
Zapraszam na 2 część opowieści o najlepszym produkcie eksportowym Argentyny i Urugwaju. Przewodnikiem po świecie tanga jest Ewa Stala, autorki książki "Historia tanga dla początkujących i zaawansowanych". Pani Profesor pracuje w Zakładzie Filologii Hiszpańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Tango. Fot. pixabay.com
Tango. Fot. pixabay.com
Kiedy na początku XX wieku tango trafiło do Paryża, miasto oszalało. W swojej książce "Historia tanga dla początkujących i zaawansowanych" Ewa Stala pisze: "Urządza się tangowe herbatki, tango-konferencje i nosi się modny kolor tango (odcień intensywnej, oranżowej żółci), gorsety tango, bluzki tango (z satyny lub jedwabiu, szyte z jednego kawałka materiału) i spodnie tango (rodzaj szerokich spódnico-spodni), a wszystko skropione perfumami tango. Podobno zresztą był to pomysł handlarza jedwabiem, który, nie mogąc się pozbyć satyny w ognistym kolorze, nazwał ją właśnie „satyna-tango” i natychmiast opróżnił magazyny. Co gorsza, klienci zaczęli dopominać się o więcej, a nieszczęśnik zgubił gdzieś formułę upragnionego koloru. Dzięki temu inni sprzedawcy mogli ogłosić, że to oni mają produkty w „prawdziwym odcieniu tanga”. Na linii Paryż–Deauville kursuje pociąg-tango, a na Champs Elysées organizuje się konkurs, w którym zwycięska para odtańczy 62 tanga..."
Tango - historia wędrówki po świecie, najważniejsi twórcy, promieniowanie na różne dziedziny kultury i sztuki w opowieści prof. Ewy Stali z Zakładu Filologii Hiszpańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorki książki "Historia tanga dla początkujących i zaawansowanych".
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Rewers poprzedniego zdjęcia.
Rewers poprzedniego zdjęcia.
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
Z czasów, gdy radiowa magnolia była jeszcze mała... Rok 1947. Fot. Archiwum Radia Szczecin
- Grasz w zielone?
- Gram!
- Masz zielone?
- Mam!
Czy pamiętacie tę dziecięcą wyliczankę? Te słowa były jak zaklęcie, które zapowiada przejście ze świata rzeczywistego do świata magii. O zielonej magii Szczecina w "Machinie czasu".
W audycji wykorzystałam zieloności odnalezione podczas buszowania w radiowym archiwum - fragmenty programów: Haliny Lizińczyk, Aliny Głowackiej, Justyny Machnik, Małgorzaty Frymus, Jerzego Mruka, Ryszarda Grabowskiego oraz własne nagrania.
Teresa Podesławska. Fot. Bożena Giedziun
Teresa Podesławska. Fot. Bożena Giedziun
Zmarła Teresa Podesławska, wieloletnia kierowniczka Redakcji Muzycznej Radia Szczecin, w którym pracowała od 1956 roku.
Kiedy wspominam Panią Teresę, przychodzą mi na myśl takie określenia jak: prawość, szczerość, życzliwość. Uśmiech, ale też i profesjonalizm - krytycyzm, ale nie krytykanctwo, wiedza, ale tak podana, by nie zasłaniać sobą rozmówcy, skromność, rzetelność, brak czułostkowości, a zarazem olbrzymie ciepło. I słuchanie! Dziś mało kto w tym zawodzie słucha. Większość chce mówić. Co jeszcze kojarzy mi się z Panią Teresą? Piosenka "The Man I Love". Dlaczego? "Radio, które kocham – to tytuł dzisiejszej Machiny czasu, na którą zapraszam wspólnie z gośćmi - byłymi i obecnymi dziennikarkami Radia Szczecin: Haliną Więcek-Przybyłą, Marią Okulicz i Anną Koprowicz (obecnie na emeryturze) oraz Dorotą Zamolską i Dorotą Serwą (dziś dyrektorką Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie).
"Opis miasta Szczecina" Paula Friedeborna
"Opis miasta Szczecina" Paula Friedeborna
408 lat po wydaniu pierwszej historii Szczecina, prowadzone są prace nad przetłumaczeniem jej na język polski, opracowaniem i wydaniem. Autorem "Opisu miasta Szczecina" („Historische Beschreibung der Stadt Alten Stettin in Pommern..." był Paul Friedeborn, ówczesny sekretarz miasta, a późniejszy burmistrz. Jak pisze inicjatorka projektu, Alicja Kościelna: "Cechą narracji Friedeborna jest jej potoczystość, barwność, znajomość szczegółów, co sprawia, że lektura tekstu jest zajmująca. Autor intensywnie korzystał z archiwum miejskiego, dziś już nieistniejącego (akta zostały zniszczone w czasie II wojny światowej), jego praca ma więc wszystkie walory dokumentu o pierwszorzędnym znaczeniu dla poznania historii Szczecina." O książce, jej autorze oraz pracach nad jej polskim wydaniem - w "Machinie czasu".
Naszym przewodnikiem w podróży do przeszłości jest dr hab. Paweł Gut z Archiwum Państwowego w Szczecinie oraz Instytutu Historycznego Uniwersytetu Szczecińskiego. Pan Profesor jest współautorem opracowania naukowego "Opisu miasta Szczecina" Paula Friedeborna.
Projekt dofinansowany jest przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR). Program Współpracy Interreg VA Meklemburgia-Pomorze Przednie / Brandenburgia / Polska w ramach celu "Europejska Współpraca Terytorialna” Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR) INTERREG VA.
1234567