Machina Czasu
Radio SzczecinRadio Szczecin » Machina Czasu
Życie szkoły. Szkoła życia. Fot. pixabay.com
Życie szkoły. Szkoła życia. Fot. pixabay.com
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Dziś wyruszamy na wędrówkę po zakurzonym radiowym archiwum. Używam słowa "zakurzone" metaforycznie, bo przecież taśmy, na których zapisano życie sprzed kilkudziesięciu lat są już zdygitalizowane. Te dawne audycje są jednak przysypane kurzem niepamięci. Uwielbiam wsłuchiwać się w nieco zaszumione głosy z przeszłości. Ważne jest wszystko - i to, co kiedyś mówili ludzie, ale i to, jak mówili...
Kierunek - szkoła.
Filharmonia w Szczecinie w hołdzie Solidarności. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Filharmonia w Szczecinie w hołdzie Solidarności. Fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Fot. Weronika Łyczywek [Radio Szczecin/Archiwum]
Fot. Weronika Łyczywek [Radio Szczecin/Archiwum]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
"...dopóki pozory nie są konfrontowane z rzeczywistością, nie wyglądają na pozory; dopóki życie w kłamstwie nie jest konfrontowane z życiem w prawdzie, brak jest perspektywy pozwalającej dostrzec jego kłamliwość." - pisał w "Sile bezsilnych" Vaclav Havel. Fala sierpniowych strajków z 1980 r. doprowadziła do powstania NSZZ "Solidarność" - pierwszej w krajach komunistycznych, niezależnej od władz, legalnej organizacji związkowej. Czy jeszcze pamiętamy, że solidarność to była polska, piękna idea, "polska marka"?
Wspólnie z dr. Michałem Siedziaką ze szczecińskiego oddziału IPN, dr. Łukaszem Kamińskim z Uniwersytetu Wrocławskiego, dr. Tomaszem Kozłowskim z IPN podróżujemy 40 lat wstecz, by odnaleźć wartości, które zawdzięczamy Solidarności. Rozmowy z historykami zostały przeprowadzone podczas konferencji "Nie zapomnijcie tamtych dni". Jej organizatorem były Archiwa Państwowe, a gospodarzem – Archiwum Państwowe w Szczecinie.
Fot. ze zbiorów Krzysztofa Dziarnowskiego
Fot. ze zbiorów Krzysztofa Dziarnowskiego
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
"Drodzy Państwo! Ponieważ w kraju brak jest lekarstw, strzykawek, a nawet waty, żeby sobie zatkać uszy, my leczymy naród pieśnią" - jeszcze po latach członkowie Ręczno-Nożnej Kapeli Przydrożnej pamiętają słowa, od których zaczynali swoje występy sceniczne. Zespół został założony pod koniec 1979 roku przez kompozytora i muzyka, Brunona Gościniaka, oraz autora tekstów i dziennikarza radiowo-telewizyjnego, Tadeusza Klimowskiego, tworzących wspólnie repertuar do popularnej w latach 60. satyrycznej audycji radiowej Radiokuter. Patronat nad Kapelą objął ówczesny stoczniowy Dom Kultury „Korab” w Szczecinie. Zespół tworzyli muzycy amatorzy, na co dzień pracujący w takich zawodach jak dziennikarz, kolejarz, pracownik wyższej uczelni. Solistą kapeli został Józef Bartoń.
Deszczowiec. Fot. pixabay.com
Deszczowiec. Fot. pixabay.com
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Przed nami deszczowiec. Nie, nie pomyliłam się - deszczowiec. Choć istotnie na samą myśl o deszczu niektórym przechodzi dreszcz po plecach. Zatem proponuję dziś deszczowiec czyli wędrówkę po czasie między kroplami deszczu.
Opowiemy o parasolkarzach i parasolkach, a także o niezwykłej karierze ortalionu w latach 60. oraz o kargerówkach - szczecińskim przeboju w branży odzieżowej. Sprawdzimy, kto sprowadza deszcz do Polski oraz jak ocieplić atmosferę, gdy za oknami plucha. Pojawią się również mniej lub bardziej znane deszczowe piosenki.
A to wszystko dzięki audycjom z archiwum Radia Szczecin: Aliny Głowackiej, Alicji Maciejowskiej, Tadeusza Klimowskiego, Jacka Dąbrowskiego i Łukasza Czarneckiego oraz mojego autorstwa.
Fot. pixabay.com
Fot. pixabay.com
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Dokładnie tydzień temu zmarła profesor Maria Janion, historyczka literatury, idei i wyobraźni, badaczka polskiej kultury XIX i XX wieku, nauczycielka akademicka, wychowawczyni wielu pokoleń polskich humanistów. "Gorączka romantyczna", "Życie pośmiertne Konrada Wallenroda", "Kobiety i duch inności", "Do Europy tak, ale razem z naszymi umarłymi", "Wampir: biografia symboliczna", "Niesamowita Słowiańszczyzna: fantazmaty literatury", "Bohater, spisek, śmierć: wykłady żydowskie" - to tytuły bardziej znanych jej książek. Ale powiedzieć tyle o Marii Janion, to nic nie powiedzieć. Zatem spróbujemy pokazać tę niezwykłą badaczkę z bliższej perspektywy. A właściwie uczynią to nasi goście - profesorowie: Andrzej Skrendo i Piotr Krupiński – literaturoznawcy z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Rozmowie towarzyszą utwory napisane do wierszy C.K. Norwida i A. Mickiewicza oraz muzyka Andrzeja Kurylewicza do filmu "Pan Tadeusz".
Zbigniew Arabski. Fot. D. Piotrowska [zdjęcie z albumu "60 lat Polskiego Radia Szczecin"]
Zbigniew Arabski. Fot. D. Piotrowska [zdjęcie z albumu "60 lat Polskiego Radia Szczecin"]
Radiowa rodzina: Zbigniew Arabski i córka Anna Arabska-Szmajdzińska. Fot. Piotr Kołodziejski [Radio Szczecin]
Radiowa rodzina: Zbigniew Arabski i córka Anna Arabska-Szmajdzińska. Fot. Piotr Kołodziejski [Radio Szczecin]
Gość specjalnego wydania Studia Bałtyk z okazji 40-lecia audycji - Zbigniew Arabski. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin]
Gość specjalnego wydania Studia Bałtyk z okazji 40-lecia audycji - Zbigniew Arabski. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Za jego czasów studia radiowe tonęły w mroku. Postać przed mikrofonem oświetlała jedynie mała lampka. Zapalało się czerwone światełko i w eter płynął głos...
9 sierpnia zmarł Zbigniew Arabski, wieloletni spiker i dziennikarz Radia Szczecin. Po raz pierwszy zasiadł przed mikrofonem w 1967 roku. Miał charakterystyczny, ciepły i głęboki głos. Pytany o cechy dobrego spikera, wymieniał: dykcję, punktualność i skrupulatność. Twierdził, że brak tremy jest przejawem pychy, która gubi radiowca. Był niezwykle wyczulony na słowo. Jeśli czegoś nie wiedział, sprawdzał. Miłością do radia zaraził swoją córkę, Annę Arabską-Szmajdzińską, która jest wydawcą wiadomości.
Na czym polegała praca spikera? Dlaczego w lipcu 1972 roku dziennikarka, Alina Głowacka biegała po radiu krzycząc: gdzie jest Arabski? Co spiker Radia Szczecin robił w stacji CNN? W jakim filmie wystąpił? Odpowiedzi na te pytania udzielą: Anna Arabska-Szmajdzińska oraz Aleksandra Mazur-Woroniecka, Anna Kolmer, Małgorzata Frymus i Zdzisław Tararako. Dzięki radiowej magii pojawi się również głos Zbigniewa Arabskiego.
W "Machinie..." wykorzystano bowiem fragmenty audycji Doroty Zamolskiej "Nie ma jak rodzina" z 2004 roku.
W Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku jest miejsce, gdzie odwiedzający muzem piszą o Solidarności i solidarności. Karteczki w kolorach białym i czerwonym układają się w charakterystyczny napis "Solidarność". Warto przypomnieć, że autorem tego znaku jest Jerzy Janiszewski, grafik i ilustrator. Fot. Andrzej Łazowski
W Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku jest miejsce, gdzie odwiedzający muzem piszą o Solidarności i solidarności. Karteczki w kolorach białym i czerwonym układają się w charakterystyczny napis "Solidarność". Warto przypomnieć, że autorem tego znaku jest Jerzy Janiszewski, grafik i ilustrator. Fot. Andrzej Łazowski
Strony z książki Kingi Konieczny ze zdjęciami Andrzeja Łazowskiego "Matki Solidarności".
Strony z książki Kingi Konieczny ze zdjęciami Andrzeja Łazowskiego "Matki Solidarności".
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
"40 lat minęło jak jeden dzień..." – tak brzmiały słowa piosenki z "Czterdziestolatka". Wydarzenia Sierpnia 80 rozgrywały się tak niedawno. Ale z drugiej - dzielą nas od nich lata świetlne. I nie mam tu na myśli tylko dystansu czasowego...
Czym była idea solidarności, która z taką mocą objawiła się w Polsce w 1980 i 1981 roku? Dlaczego po 1989 roku tak szybko odeszła w zapomnienie?
"Idei solidarności nie sposób zamknąć w formule jakiejkolwiek instytucji, ponieważ duch miłości, której jedną z postaci jest solidarność, „wieje kędy chce” i nie może być realizowany pod naciskiem czy przymusem. Dlatego wszelkie takie próby, które usiłują narzucić i wymusić postawę „solidarności” – jak choćby model „państwa socjalnego” – w gruncie rzeczy stanowią jej karykaturę i zaprzeczenie. W przeciwieństwie do tego, wolność wręcz domaga się odpowiedniej instytucjonalizacji i jasno określonych granic. Jeśli naszą wolność regulują w ramach państwa trwałe i sprawiedliwe zasady, umacnia się sfera elementarnego zaufania niezbędnego do tego, by podejmować wspólnie solidarne przedsięwzięcia. Brzemiona innych gotowi jesteśmy nosić, o ile tylko ufamy, że drugi rzeczywiście wymaga pomocy, a nie pasożytuje na naszej dobrej woli. Trudno być bowiem solidarnym z kimś, kto nas ewidentnie oszukuje czy wykorzystuje. Jeszcze trudniej, gdy cały system instytucji dyskryminuje lub wręcz karze za solidarne zachowania. I choć przejawy solidarności są oczywiście możliwe w każdych, nawet w najbardziej opresyjnych warunkach i ustrojach, to jednak istnienie systemu sprawiedliwych praw i instytucji regulujących wspólne życie wolnych osób tworzy przyjazną przestrzeń, w której postawy bezinteresownej życzliwości – solidarności i miłosierdzia, mogą bez przeszkód rozkwitać.
Warto na koniec postawić pytanie: czy rzeczywiście erozja polskiej wspólnoty po 1989 roku była związana z kryzysem samej idei solidarności oraz nagłym zanikiem solidarnościowych postaw, czy też największym naszym problemem nie jest raczej to, że instytucjonalna przestrzeń naszej wolności, która wówczas powstała, zamiast na skale – na fundamencie prawdy i sprawiedliwości, zbudowana została na piasku?" - napisał 9 lat temu w tekście zamieszczonym w książce "Polska Solidarności" prof. Zbigniew Stawrowski, filozof polityki.
Dziś w "Machinie czasu" bardzo subiektywne spojrzenie na solidarność Małgorzaty Niesobskiej-Urbaniak, człowieka Solidarności z lat 80.
Henryk Jendza (drugi od lewej) na tle wybudowanego i zwodowanego w 1959 roku MS Janek Krasicki. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Henryk Jendza (drugi od lewej) na tle wybudowanego i zwodowanego w 1959 roku MS Janek Krasicki. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
H. Jendza (pierwszy z lewej. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
H. Jendza (pierwszy z lewej. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Henryk Jendza z synami. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Henryk Jendza z synami. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Stocznia w dniu pogrzebu Henryka Jendzy. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Stocznia w dniu pogrzebu Henryka Jendzy. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Stocznia w dniu pogrzebu Henryka Jendzy. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Stocznia w dniu pogrzebu Henryka Jendzy. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Statek Henryk Jendza. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Statek Henryk Jendza. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Chrzest statku Henryk Jendza. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Chrzest statku Henryk Jendza. Fot. ze zbiorów Krystyny Pohl
Statek Henryk Jendza na pocztówce ze zbiorów Krystyny Pohl
Statek Henryk Jendza na pocztówce ze zbiorów Krystyny Pohl
Grób Henryka Jendzy na Cmentarzu Centrlnym w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Grób Henryka Jendzy na Cmentarzu Centrlnym w Szczecinie. Fot. Agata Rokicka [Radio Szczecin]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
Henryk Jendza był dyrektorem Stoczni Szczecińskiej w latach 1950-1962. Był wizjonerem. Marzyła mu się bowiem stocznia, w której można budować wielkie, dalekomorskie statki. Nie oglądając się na nikogo, podjął decyzję o odbudowie zniszczonego poniemieckiego mienia stoczni (dawnej pochylni „Vulcan”). Wybudowano nowe obiekty i hale stoczniowe, wyremontowano i zakupiono niezbędny sprzęt do produkcji statków. I zaczęło się...
Jest taka opowieść, która wiele o nim mówi. Henryk Jendza zmarł nagle, w wyniku ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego. Do śmierci z tego powodu prawdopodobnie by nie doszło, gdyby nie zaniechanie leczenia. Ponoć spiesząc się do stoczni Jendza starał się domowymi środkami – m.in. gorącą kąpielą – złagodzić ból, co okazało się tragiczne w skutkach. Według Władysława Daniszewskiego, dziennikarza i przyjaciela Jendzy: "Henryk umarł na stocznię".

O Henryku Jendzy opowiada Krystyna Pohl - publicystka morska, autorka wielu książek poświęconych ludziom morza i ich dokonaniom, m.in. "Kapitanowie", "Szczecińskie chemikaliowce", "Szczecińskie kontenerowce", „Historia statkami pisana. 60 lat Stoczni Szczecińskiej”, "Szczecińskie promy i nie tylko".
Fot. pixabay.com
Fot. pixabay.com
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
To był wtorek. 1 sierpnia 1944 roku, o godz. 17 (określonej kryptonimem "W", jak Wolność), wybuchło Powstanie Warszawskie. Planowane na kilka dni, trwało ponad 2 miesiące. Do walki przystąpiło około 30 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej z Okręgu Warszawskiego. Tylko 10 procent walczących było uzbrojonych. Natomiast po stronie niemieckiej do walki stanęło około 20 tysięcy w pełni uzbrojonych żołnierzy, którzy do dyspozycji mieli pancerne jednostki frontowe, artylerię i lotnictwo.
Powstanie Warszawskie było największym tego typu aktem oporu w okupowanej przez Niemców Europie. "Machiną czasu" przenosimy się 76 lat wstecz.
Anna Jurksztowicz. Fot Zuza Krajewska
Anna Jurksztowicz. Fot Zuza Krajewska
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Anna Jurksztowicz w radiowej "Machinie czasu". Fot. Bogusław Lis [Radio Szczecin]
Posłuchaj audycji Agaty Rokickiej
35 lat temu podczas Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu wystąpiła dziewczyna ze Szczecina. Wykonała piosenkę "Diamentowy kolczyk" i zdobyła I nagrodę w kategorii Debiuty. Mimo że śpiewała już wcześniej, to właśnie wówczas jej kariera nabrała rozpędu. Wydała 9 płyt, a szczególną popularnością cieszyły się jej utwory "Hej, Man!", "Stan pogody", "Kochaj mnie zwyczajnie" oraz piosenki z filmów i seriali: "Kingsajz", "W pustyni i w puszczy", "Matki, żony i kochanki", "Na dobre i na złe" oraz "Ranczo".

4 września ukaże się nowa płyta Anny Jurksztowicz zatytułowana "Jestem taka sama". Promuje ją pięknie i szlachetnie zaśpiewana (wspólnie z Andrzejem Piasecznym) piosenka "Kochanie ja nie wiem". Anna Jurksztowicz w "Machinie czasu". Stan pogody (ducha) - w skali od 0 do 10 - plus 12. :-)
1234567