Machina Czasu
Radio SzczecinRadio Szczecin » Machina Czasu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu
Legendarna bitwa z grabieżą w tle i nie mniej sławny oficer kawalerii. Od czwartku, 20 sierpnia, na wystawie głównej oddziału militarnego Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu podziwiać można wyjątkowy eksponat. To szabla podniesiona z pobojowiska pod Krojantami, która prawdopodobnie należała do dowódcy przeprowadzonej tam szarży – pułkownika Kazimierza Mastalerza.

- To dla nas wyjątkowy moment, ponieważ rzadko zdarza się, by legendarne starcie stało się dosłownie namacalne – mówi dyrektor Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, Aleksander Ostasz. W przededniu obchodów 81. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej placówka wzbogaciła się o wyjątkowy eksponat. Jest nim polska szabla oficerska wz. 1934, odnaleziona na pobojowisku pod Krojantami. Najprawdopodobniej należała do dowódcy 18. pułku ułanów pomorskich, pułkownika Kazimierza Mastalerza. Oficer ten, jak nakazywał kawaleryjski zwyczaj, dowodził wprost z pola bitwy. Zginął w efekcie ostrzału niemieckich granatników ok. godz. 19.00, pierwszego dnia wojny.
Szabla stanowi depozyt długoterminowy, przekazany przez przyjaciela MOP, pułkownika rezerwy Jacka Chamerę. – To nagrodowy wariant słynnej „Ludwikówki”, czyli szabli wz. 1934. Świadczy o tym brak numeracji, nabity z jednej strony jelca orzeł oraz monogram 18. pułku ułanów po przeciwnej. Nie można wykluczyć, że to egzemplarz, który Wódz Naczelny, marszałek Edward Rydz-Śmigły sprezentował pułkownikowi Kazimierzowi Mastalerzowi 28 sierpnia 1939 r. Po długiej drodze szabla trafiła w końcu w odpowiednie miejsce – na muzealną ekspozycję – opowiada właściciel eksponatu.
Broń będzie można oglądać w militarnym oddziale MOP przy ul. Emilii Gierczak 5 przez kolejne 5 lat. Stanowi ona niezwykle cenne uzupełnienie otwartej przed kilkoma tygodniami, nowej części wystawy, zatytułowanej „Po bitwie. Archeologia militarna”. Przekazaniu artefaktu w miniony czwartek towarzyszyła wizyta specjalistów w zakresie kawalerii doby II Rzeczpospolitej z Koła Żołnierzy 12. pułku ułanów podolskich.
Bitwa pod Krojantami miała miejsce w godzinach popołudniowych, 1 września 1939 r. Zabezpieczający południowe podejście do Chojnic 18. pułk ułanów pomorskich, ku całkowitemu zaskoczeniu nieprzyjaciela, przeprowadził w 200 żołnierzy konną szarżę na stanowiska niemieckiego 76. pułku piechoty. W boju zginęło 25 ułanów (w tym dowódca pułku) a 50 zostało rannych. Konfrontacja uznawana jest przez historyków za nierozstrzygniętą nie mniej jednak szerokim echem odbiła się na terenie ówczesnych Niemiec.
Cieniem na legendzie bitwy kładą się wydarzenia, które miały miejsce tuż po ich zakończeniu. Polowe mogiły poległych ułanów, w których z honorami złożyli ciała żołnierze niemieccy, zostały po kilku dniach rozgrabione przez miejscową ludność, co stanowiło dość powszechny proceder nie tylko podczas wojny obronnej 1939 r. Po przeprowadzonym przez okupanta śledztwie ci, w których rękach znalazły się elementy kawaleryjskiego ekwipunku, umundurowania czy uzbrojenia, zostali aresztowani, część trafiła do obozów koncentracyjnych. Temat bitwy, pochówku oraz grabieży powrócił za sprawą rodzin zabitych tuż po zakończeniu II wojny światowej. Władze komunistyczne próbowały go skrupulatnie zatuszować. Ostatecznie zidentyfikowane szczątki poległych podkomendnych pułkownika Mastalerza złożone zostały na cmentarzu w Chojnicach. Miejsce spoczynku jego samego nadal pozostaje nieznane. W miejscu bitwy od lat sześćdziesiątych znajduje się pomnik. Bitwa pod Krojantami została także uwieczniona inskrypcją na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

APEL
Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, zwraca się z prośbą do wszystkich, którzy posiadają wiedzę, archiwalia lub artefakty związane z 18. pułkiem ułanów pomorskich, o pomoc w ustaleniu pochodzenia szabli. Kontakt email:muzeum@muzeum.kolobrzeg.pl, tel (94) 35 252 53

(informacja Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu)
Mat. organizatora
Mat. organizatora
We wtorek, 18 sierpnia w samo południe nastąpi otwarcie wystawy "1980. Jedno plemię". Ekspozycję z okazji 40. rocznicy Sierpnia 80 można będzie oglądać do końca października.
Okładka książki Grzegorza Musiała "Ja, Tamara. Powieść o Tamarze Łempickiej". Fot z mat. pras. Zysk i S-ka
Okładka książki Grzegorza Musiała "Ja, Tamara. Powieść o Tamarze Łempickiej". Fot z mat. pras. Zysk i S-ka
"Dowód na to, że literatura może być soczystym kawałkiem krwawego mięcha."
Krzysztof Varga

"Bogactwo tej książki wręcz oszołamia."
Michał Głowiński

"To proza zupełnie wyjątkowa jedna z samotnych wysp na morzu literackiego ble-ble, intelektualnego ciamkania, banalizmu..."
Dariusz Nowacki

To tylko niektóre z opinii na temat książki Grzegorza Musiała "Ja, Tamara. Powieść o Tamarze Łempickiej". I jeszcze jedna informacja, wiele mówiąca: "Była ona niebywałym kłębowiskiem sprzeczności. I świadkiem epoki. Znała wszystkich wielkich artystów, którzy w okresie międzywojennym w Paryżu mieszkali i do Paryża zjeżdżali: Pablo Picasso, André Gide, Jean Cocteau, Gertruda Stein, Coco Chanel, Marlena Dietrich. Ekscentryczna Tamara w powieści Musiała to postać absolutnie niepodległa, skrajnie odważna, swoją niezależnością często raniąca najbliższych. Łempicka demaskuje mielizny części paryskiej bohemy znajdującej się pod urokiem i wpływami sowieckiej Rosji, jednocześnie wchodzi w ten świat, nie potrafi sobie niczego odmówić, a szczególnie narkotyków i zapładniających ją twórczo erotycznych podbojów, z których łatwo się rozgrzesza. Grzegorz Musiał namalował postać, którą najpierw chcemy potępić, by za chwilę wielbić.
Czy to się komu podoba czy nie, jest dziś Tamara Łempicka najbardziej znaną polską malarką. A że bywa nazywana również artystką rosyjską, żydowską, francuską, a nawet amerykańsko-meksykańską, warto poznać jej fascynujące życie. I równie ciekawe poglądy, a była zawziętą antykomunistką, konserwatystką, katoliczką, żyjąc przy tym jakby całkowicie wbrew głoszonym zasadom, co dotyczy niewyłącznie homoerotyzmu. Pablo Picasso powiedział ponoć o niej, że zabijała wszystko, co kochała." Te słowa napisał Krzysztof Masłoń - publicysta, dziennikarz, krytyk literacki.
Wilhelm Brasse na premierze filmu dokumentalnego "Portrecista", 2006.
Wilhelm Brasse na premierze filmu dokumentalnego "Portrecista", 2006.
Najpierw był wywiad-rzeka, później głośny film dokumentalny i książka będąca poruszającym zapisem wspomnień Wilhelma Brasse - polskiego fotografa, który na zlecenie nazistów wykonał blisko 50 tys. zdjęć w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Teraz twórcy pierwszego polskiego dokumentu na Netflixie "Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego" wyprodukowanego przez Leonardo DiCaprio Anna i Irek Dobrowolscy wzięli na warsztat historię życia słynnego fotografa z Auschwitz.
Z okazji trzydziestej rocznicy śmierci wybitnego krajoznawcy Czesława Piskorskiego Miejska Biblioteka Publiczna w Chojnie wraz ze Stowarzyszeniem Historyczno-Kulturalnym "Terra Incognita" zapraszają w piątek 5 maja o godz. 18 do chojeńskiej biblioteki na otwarcie wystawy pt. "Czesław Piskorski (1915-1987) - pionier polskiego krajoznawstwa na Pomorzu Zachodnim". Przygotowała ją Książnica Pomorska.
Wystawa została uzupełniona o materiały ukazujące związek tej niezwykłej postaci z naszym nadodrzańskim regionem oraz o prezentację jego wydawnictw. Dziś mało kto pamięta, że Czesław Piskorski (ojciec dobrze nam znanego historyka - prof. Jana M. Piskorskiego) był autorem połączenia narracji bitwy pod Cedynią i walk wojsk polskich w 1945 r. w jedną opowieść oraz inicjatorem legendy łączącej Mieszkowice i Mieszka I, w tym także postawienia w tym mieście pomnika tego władcy Polski. Jako pierwszy polski autor przewodników pisał o zabytkach i przeszłości oraz legendach naszego regionu, między innymi o Dolinie Miłości czy moryńskim raku. Wystawa prezentuje życie i działalność jednego z kreatorów polskiego Pomorza Zachodniego, który przybył do Szczecina wraz z kolegami z obozu koncentracyjnego w Mauthausen-Gusen i związał się z nadodrzańską ziemią na całe życie.

Za: "Gazeta Chojeńska"
Okładka książki "Moje fascynacje"
Okładka książki "Moje fascynacje"
"Moje Fascynacje" - to zapis ośmiu rozmów, jakie w tym programie przeprowadziłam z pisarką, autorką biografii, Mariolą Pryzwan.
Bohaterami tych rozmów są: aktor, Zbigniew Cybulski, trzy piosenkarki: Anna Jantar, Anna German i Irena Jarocka oraz poeci; Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Halina Poświatowska, Władysław Broniewski i pisarka, Maria Dąbrowska,
Książka - prócz wywiadów - zawiera też zdjęcia, rękopisy, dokumenty związane z bohaterami. Została wydana przez szczecińską Oficynę R, a patronem medialnym jest m.in. Radio Szczecin.
Promocja książki - w piątek, 22 kwietnia o godzinie 17. 30 w Pałacu Młodzieży w Szczecinie.
Okładka książki Swietłany Aleksijewicz „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”. Wydawnictwo Czarne
Okładka książki Swietłany Aleksijewicz „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”. Wydawnictwo Czarne
Opowieść funkcjonariusza NKWD: „Nawet do zabicia trzeba przyzwyczajenia, nie każdy to potrafi. K...a! Każesz człowiekowi klęknąć i strzelasz z nagana prawie na wprost w lewą część potylicy... koło lewego ucha... Pod koniec zmiany ręka zwisała jak powróz. Bolał zwłaszcza palec wskazujący. My też mieliśmy plany, jak w każdej instytucji. Jak w fabryce. Początkowo nie mogliśmy tego planu wykonać. Nie mogliśmy po prostu fizycznie. Wtedy wezwano lekarzy. Konsylium. Zlecili co następuje: dwa razy na tydzień wszystkim żołnierzom trzeba zrobić masaż. Masaż prawej ręki i palca wskazującego. Koniecznie trzeba masować palec wskazujący, bo przy strzelaniu jest najbardziej obciążony.”
Kiedy zaczęłam czytać książkę Swietłany Aleksijewicz „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”, miałam dużo pytań, na które chciałam znaleźć odpowiedzi: kim jest homo sovieticus? Ile z niego zostało w ludziach? Ile we mnie (mimo że nie mieszkałam w ZSRR)? Czy frustracjami homo sovieticusa, któremu zawalił się świat po upadku Związku Radzieckiego, można wytłumaczyć to, co obecnie dzieje się w Rosji?
Lecz im bardziej zanurzałam się w spisane przez Aleksijewicz historie, tym mniej wiedziałam.
I kiedy tak przechodziłam z jednej mrocznej historii w kolejną, jeszcze mroczniejszą, zdałam sobie sprawę, że mam już właściwie tylko jedno pytanie: gdzie zaczyna się i kończy człowieczeństwo? W chwili, kiedy to sobie uświadomiłam, jeden z bohaterów odpowiedział na to pytanie. Nie chcecie wiedzieć, jaka to była odpowiedź...
Przez to, co napisałam, można odnieść wrażenie, że to „Czasy secondhandu...” to opowieść o katach, oprawcach. Tak nie jest. To rzecz utkana ze wspomnień bardzo różnych ludzi, z różnych środowisk, różnych zawodów. Także z historii tak zwanych zwykłych ludzi, w których życie wkroczyła Historia.
Nie wiem, czy uda mi się dotrwać do końca tej książki. Bo wytrzymałość emocjonalna ma swoje granice. W każdym razie moja. Z drugiej strony być może to coś w rodzaju obowiązku? Ale jeśli przeczytam, to czy będę mądrzejsza czy coś zrozumiem?
18 lutego, o godz. 18:00 w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, rozpocznie się uroczysta gala wręczenia nagród honorowych "Świadek Historii". Nagrody, przyznawane przez kapitułę, na czele której stoi prezes IPN dr Łukasz Kamiński, otrzyma sześć osób z naszego regionu, które swoją aktywnością wspierają kształtowanie pamięci historycznej, wspomagając tym samym ustawową działalność IPN.
Galę uświetni występ Orkiestry Wojskowej w Szczecinie.
Lista nagrodzonych:
1. Edward Dębicki – przedstawiciel mniejszości cygańskiej w Polsce, w 1955 r. założyciel cygańskiego zespołu artystycznego „Kham” (późniejsza nazwa: „Terno”), inicjator Międzynarodowych Spotkań Zespołów Cygańskich „Romane Dyvesa”, przewodniczący Stowarzyszenia Twórców i Przyjaciół Kultury Cygańskiej im. Papuszy, autor publikacji wspomnieniowych; wraz z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Gorzowie Wielkopolskim, Archiwum Państwowym tamże oraz Oddziałem IPN w Szczecinie współpracował przy organizacji konferencji naukowej „Przymusowe osiedlenie Cyganów w Polsce. Pół wieku po zakazie wędrówki 1964–2014”, która odbyła się w 2014 r. w Gorzowie Wielkopolskim.
2. Kazimierz Kostrzewski – uczestnik Grudnia ’70 w Szczecinie, obecnie członek Stowarzyszenia Grudzień ’70 – Styczeń ’71, aktywny na polu popularyzacji wiedzy o wydarzeniach, w których uczestniczył.
3. Zbigniew Piasecki – uczestnik polskiej konspiracji zbrojnej podczas II wojny światowej (Armia Krajowa, Szare Szeregi), powstaniec warszawski, obecnie członek Stowarzyszenia „Katyń” w Szczecinie, aktywny w działalności organizacji, m.in. przy wystawach, akcjach odczytowych i podczas różnych uroczystości rocznicowych; inicjator i wydawca Biuletynu Koła Przyjaciół Ostroga; aktywny na polu popularyzacji wiedzy o wydarzeniach, w których uczestniczył, m.in. podczas spotkań z młodzieżą szkolną i harcerzami.
4. Stanisław Piszczek – w okresie II wojny światowej uczestnik konspiracji zbrojnej (żołnierz ZWZ-AK), obecnie członek Koła Powstańców Warszawskich i sympatyk Koła Kresowych Żołnierzy Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Szczecin, aktywny na polu popularyzacji wiedzy o wydarzeniach, w których uczestniczył, m.in. poprzez uczestnictwo w spotkaniach z młodzieżą szkolną, nakładem własnym opublikował wspomnienia.
5. Józef Pokora – w latach 1940–1946 zesłany wraz z rodziną na Syberię, obecnie członek Zachodniopomorskiego Związku Sybiraków, aktywny w działalności organizacji i na polu popularyzacji wiedzy o wydarzeniach, w których uczestniczył, m.in. poprzez organizację i uczestnictwo w spotkaniach z młodzieżą szkolną.
6. Wojciech Woźniak – w latach 80. działacz młodzieżowej opozycji antykomunistycznej w Szczecinie, obecnie działacz społeczny, członek Zarządu Stowarzyszenia Federacja Młodzieży Walczącej, inicjator akcji charytatywnych (m.in. „Paczka dla Bohatera i Rodaka na Kresach”) oraz popularyzujących wiedzę historyczną wśród młodzieży (m.in. murale o tematyce historycznej, turniej piłkarski dla upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych), aktywny na polu edukacyjnym m.in. poprzez uczestnictwo w spotkaniach z młodzieżą szkolną, organizowanych przez Muzeum Narodowe w Szczecinie – Centrum Dialogu Przełomy.

Na podstawie materiałów szczecińskiego oddziału IPN.
Posłuchaj piosenki "Wieści z kresów sił" Muzyka i słowa: Olek Różanek Producent: Olek Różanek, Borys Sawaszkiewicz.
Kolejna "książka do posłuchania" w Radiu Szczecin - "Jan Karski", słuchowisko, do którego scenariusz napisał Krzysztof Czeczot. On również wyreżyserował tę niezwykłą opowieść o 4 wojennych latach legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, człowieka, który zaniósł aliantom informację o tragicznej sytuacji ludności żydowskiej pod okupacją niemiecką. Zbierając informacje na ten temat, dwukrotnie przedostał się do warszawskiego getta, a także do obozu przejściowego, z którego Żydzi kierowani byli do obozów zagłady. Jednak - mimo że spotkał się z z wieloma wpływowymi postaciami tamtego czasu - na czele z prezydentem Stanów Zjednoczonych - jego dramatyczne apele o ratunek dla Żydów nie przyniosły rezultatów - większość rozmówców nie dowierzała jego doniesieniom lub je ignorowała. Rolę tytułową w słuchowisku gra Jakub Gierszał. Poza tym występują m.in. Wojciech Malajkat, Zbigniew Zamachowski, Julia Kamińska i Adam Woronowicz.

Do posłuchania od poniedziałku do piątku o 9.40. (powtórka o 14.40.), a nieco dłuższych odsłonach (odcinki z całego tygodnia) - w poniedziałki po 22. Wówczas również rozmowy przybliżające postać tytułowego bohatera słuchowiska.

Warto też posłuchać piosenki napisanej przez Olka Różanka specjalnie na premierę słuchowiska. Oto słowa:


"Wieści z kresów sił"

Trudno wlec za sobą bagaż prawd,
trudno nie potknąć się
gdzieś na linii ognia.

Trudno wyjść na brzeg z głębokich ran,
z dumą do przodu biec
jak melodia prosta.

Trudno trafić w odpowiedni czas,
kiedy zegar twój cel
znów za tarczą chowa.

W koło nas tyle granic jest,
więdnie maj w oceanach łez,
pada strach skoro blady świt...
oto wieści z kresów ludzkich sił.

Wyobraźnia nie sięga w tak ciemny las,
Żadna przepaść nie dzieli, jak dzieli ta
kiedy brak wiary w to na co słów nam brak.

Jutro wróci do nas lepszy świat,
może odda nam dziś
coś co zabrał wczoraj.

Jutro własny próg powita nas,
a gdy zechcemy wyjść,
witać będzie droga.
Policyjna kenkarta Klary ("Sary") z d. Flachs, (Archiwum Państwowe w Szczecinie)
Policyjna kenkarta Klary ("Sary") z d. Flachs, (Archiwum Państwowe w Szczecinie)
Stettin. Noc ze środy na czwartek 9/10 listopada 1938 roku. Ok. godz. 3 w nocy przewodniczącego Żydowskiej Gminy Wyznaniowej Arthura Abrahamsohna, z zawodu adwokata, ze snu wyrywa telefon. Nieznany głos alarmuje: „Panie Abrahamsohn, pańska synagoga płonie!”. Na miejscu pożaru, przy ulicy Grüne Schanze (dziś ulica Dworcowa) zjawiają się wszyscy członkowie zarządu Gminy. Z płonącego budynku starają się ratować najcenniejsze przedmioty, przede wszystkim zwoje Tory. Srebrnych przedmiotów kultu i tak już w synagodze nie ma, dużo wcześniej zostały „zabezpieczone” przez miejscowe gestapo. Pożar został ugaszony dopiero w południe. Okazały budynek był już wypaloną ruiną. Do tego czasu wszyscy członkowie zarządu gminy zostali już aresztowani, a w ich mieszkaniach przeprowadzono rewizje. Krótko po nich do aresztu trafił również nauczyciel żydowskiej szkoły. Tej samej nocy podpalone zostały również inne budynki należące do Gminy: dom przedpogrzebowy cmentarza żydowskiego oraz zabudowania żydowskich klubów: wioślarskiego „Viadrina” i tenisowego. W sklepach, domach towarowych i biurach firm należących do osób żydowskiego pochodzenia wybijane są witryny, wnętrza są demolowane, towary wyrzucane na ulice, nierzadko grabione… Następnego dnia, 10 listopada wszyscy mężczyźni z nielicznej wspólnoty żydowskiej Stettina zostają aresztowani i wywiezieni do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen pod Oranienburgiem niedaleko Berlina. Zarząd gminy przestaje istnieć. Do jej reprezentowania przed władzami, w tym gestapo, zostają wyznaczeni nieliczni pozostali na wolności: Paul Hirschfeld i dr Erich Mosbach. „Porządek musi być” – ktoś musi odbierać i wykonywać polecenia administracji i gestapo. Po wypuszczeniu z Sachsenhausen dołącza do nich kilku innych, w tym Artur Perl przez policję obdarowany tytułem i funkcją „pełnomocnika gestapo”.

Podobne sceny dzieją się wówczas w całej III Rzeszy, również w Prowincji Pomorze. M.in. w Swinemünde (Świnoujście), Ueckermünde, Cammin (Kamień Pomorski), Greifenhagen (Gryfino), Gollnow (Goleniów), Köslin (Koszalin),Pyritz (Pyrzyce), Neustettin (Szczecinek),Stargard, Stralsund, Naugard (Nowogard), Greifswald, Bergen, Garz, Altenkirchen, Löcknitz,Saßnitz, Binz, Anklam, Hermsdorf, Ahlbeck, Demmin, Bad Polzin (Połczyn Zdrój)… płoną synagogi i inne zabudowania należące do wspólnot żydowskich, demolowane są żydowskie kaplice i cmentarze, sklepy i biura żydowskich właścicieli, masowo aresztowani są mężczyźni, dochodzi do mordów, pobić i grabieży.

Sprawcami byli przede wszystkim członkowie SA, ale także SS, funkcjonariusze gestapo, członkowie NSDAP zmobilizowani rozkazami i instrukcjami rozesłanymi przez Szefa Policji Bezpieczeństwa gruppenführera SS Reinharda Heydricha tuż przed północą 9.11.1938. Zgodnie z nimi, także w Stettinie, straż pożarna miała za zadanie zabezpieczać jedynie budynki sąsiadujące z synagogami i innymi żydowskimi zabudowaniami, natomiast powstrzymywać się od gaszenia ich samych. Szczecińska policja porządkowa ograniczyła się jedynie do zamknięcia ruchu ulicznego na ulicy Grüne Schanze oraz skierowania ruchu tramwajów objazdem, innymi liniami. W całych Niemczech doszczętnie spłonęło wówczas - według niektórych danych - około 1000 synagog. Władze III Rzeszy starały się przedstawić pogrom, jako „spontaniczny wybuch gniewu” i antyżydowskich nastrojów ludności.
Ruina wypalonej szczecińskiej synagogi stała jeszcze do roku 1940. Z powodu zagrożenia, jakie stanowiła dla ruchu licznego magistrat zlecił prywatnej firmie jej rozebranie, głównie przy pomocy ładunków wybuchowych. Po 1,5 roku zniknęła z powierzchni ziemi.
W 1933 roku żyło na Pomorzu 6317 wierzących Żydów, z czego 2365 w Szczecinie. Przeprowadzony w listopadzie 1943 r. spis ludności wykazał obecność na Pomorzu 177 Żydów, w tym 79 w Szczecinie i 27 w Słupsku.
123456