Większość Francuzów uważa, że zamieszki, które ogarnęły kraj w ubiegłym tygodniu, są konsekwencją uchybień w zakresie polityki migracyjnej - pisze w dzisiejszym wydaniu dziennik "Le Figaro".
Z badania, które opublikował "Le Figaro", wynika, że po zamieszkach 71 procent badanych chce ograniczenia migracji, a 59 procent Francuzów chce zaostrzenia ustawy imigracyjnej, która ma trafić do parlamentu jesienią. Projekt przewiduje między innymi przyspieszenie procedur wydalania nielegalnych imigrantów.
Niemal dwie trzecie Francuzów jest zdania, że ostatnie wydarzenia w kraju to efekt zaniedbań w zakresie polityki migracyjnej.
Gazeta zwraca uwagę, że Francuzi w większości nie zgadzają się z szefem MSW Geraldem Darmaninem, który powiedział niedawno, że nie ma związku przyczynowego między imigracją i zamieszkami. Ponadto 89 procent badanych martwi się o przyszłość kraju.
Podobne obawy wyraził w wywiadzie dla "Le Figaro" były szef francuskiego wywiadu wojskowego Pierre Brochand.
"Znajdujemy się w tej sytuacji z powodu masowej imigracji osadniczej" - stwierdził rozmówca gazety.
Jego zdaniem liczba osób imigranckiego pochodzenia w kraju osiągnęła "masę krytyczną". Pierre Brochand nazwał rewoltę z ostatnich dni "marszem ku secesji" i "bezprecedensowym wydarzeniem od czasów Rewolucji z 1789 roku".

Radio Szczecin
