Wypadek polskiego autokaru na Słowacji mógł skończyć się o wiele tragiczniej. Słowackie media piszą o bohaterskiej postawie kierowcy ciężarówki, który w ostatniej chwili zjechał z jezdni, próbując uniknąć zderzenia.
"Każdy by się tak zachował" - powiedział telewizji Markiza kierowca ciężarówki, który widząc autokar zjeżdżający na przeciwległy pas, skierował swój pojazd do rowu. Uniknął w ten sposób czołowego zderzenia z pełnym impetem.
- Zasłużył na nagrodę, bo ocalił ludziom życie. W ostatniej chwili odbił w prawo. Zwykle takie wypadki kończą się o wiele gorzej - skomentował jeden z ratowników.
Autokarem jadącym z Krakowa do Budapesztu podróżowało 26 osób. Według relacji kierującego ciężarówką natychmiast po zderzeniu autokar stanął w ogniu, a pasażerowie zaczęli z niego wyskakiwać.
Kierowca autokaru zginął na miejscu. Dwoje rannych pasażerów trafiło do szpitali. Ich stan jest ciężki, ale niezagrażający życiu.
Przyczyny wypadku, do którego doszło w miejscowości Liptovska Osada, wyjaśnia słowacka policja.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Zasłużył na nagrodę, bo ocalił ludziom życie. W ostatniej chwili odbił w prawo. Zwykle takie wypadki kończą się o wiele gorzej - skomentował jeden z ratowników.
Autokarem jadącym z Krakowa do Budapesztu podróżowało 26 osób. Według relacji kierującego ciężarówką natychmiast po zderzeniu autokar stanął w ogniu, a pasażerowie zaczęli z niego wyskakiwać.
Kierowca autokaru zginął na miejscu. Dwoje rannych pasażerów trafiło do szpitali. Ich stan jest ciężki, ale niezagrażający życiu.
Przyczyny wypadku, do którego doszło w miejscowości Liptovska Osada, wyjaśnia słowacka policja.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin