Trwający na Bliskim Wschodzie konflikt uniemożliwia wielu Polakom powrót do kraju. Nasi rodacy utknęli na lotniskach oraz w hotelach i tam oczekują na rozwój wydarzeń.
Sytuację Polaków na Bliskim Wschodzie monitorują cały czas polskie służby dyplomatyczne. Na razie nie ma decyzji o ewakuacji.
Polska na razie nie wyśle samolotów na Bliski Wschód - taką informację przekazał po naradzie sztabu kryzysowego w MSZ rzecznik resortu Maciej Wewiór. W tej chwili bezpieczniej jest zostać w państwach takich, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar, dodaje rzecznik.
- Jeśli w tej chwili najbezpieczniejsze jest pozostanie tam na miejscu, to to jest najlepsze rozwiązanie - powiedział Wewiór.
Polska na razie nie wyśle samolotów na Bliski Wschód - taką informację przekazał po naradzie sztabu kryzysowego w MSZ rzecznik resortu Maciej Wewiór. W tej chwili bezpieczniej jest zostać w państwach takich, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar, dodaje rzecznik.
- Jeśli w tej chwili najbezpieczniejsze jest pozostanie tam na miejscu, to to jest najlepsze rozwiązanie - powiedział Wewiór.
MSZ apeluje o rejestrowanie się w Odeseuszu. System, co cztery godziny, wysyła świeże alerty. W samych tylko Zjednoczonych Emiratach Arabskich w ostatnich godzinach zarejestrowało się blisko 10 tysięcy naszych rodaków. MSZ prosi też o kontakt z polską infolinią 22 523 88 80. Numer działa każdego dnia do godziny 22. Dodatkowo nasze placówki na Bliskim Wschodzie odbierają telefony całodobowo.
Jest szansa na choć częściowe rozładowanie zatoru powstałego na skutek zamknięcia przestrzeni powietrznej na obszarze Bliskiego Wschodu. Emirackie linie lotnicze Etihad i Emirates ogłosiły, że dziś wieczorem wznowią w ograniczonym zakresie loty, wstrzymane z powodu wojny. Władze Dubaju podkreśliły, że pasażerowie powinni udawać się na lotniska tylko wówczas, gdy otrzymają od linii lotniczych informację, że ich loty się odbędą.
Tymczasem loty powrotne dla swoich obywateli organizuje rząd Niemiec. Spośród około 30 tysięcy podróżnych jako pierwsi mają wrócić chorzy, kobiety w ciąży i dzieci. Ruch lotniczy w regionie możliwy jest w Omanie i Arabii Saudyjskiej, więc niemieckie samoloty zostaną wysłane do stolic tych właśnie państw. - Do tego potrzeba jednak zgód na loty i odpowiednie liczby maszyn. O to się staramy. Udać musi się też przetransportowanie ludzi znajdujących się w sąsiednich krajach do Rijadu i Maskatu. Tym też się zajmujemy - zapewnia minister spraw zagranicznych Niemiec. Johan Wadeful dodał, że duża część turystów jest w Dubaju. Tamtejsze lotnisko ma wznowić działalność najwcześniej w poniedziałek wieczorem.
Szef dyplomacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich jutro ma pojawić się w Berlinie, żeby rozmawiać o sytuacji w regionie, w tym o losie niemieckich turystów. Rzef resortu spraw zagranicznych Niemiec dodał, że rząd angażuje się szczególnie w organizację powrotu do kraju chorych, ciężarnych i dzieci. Koordynuje też działania wobec pozostałych turystów, ale główna odpowiedzialność spoczywa na organizatorach wyjazdów.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Radio Szczecin
