13 marca o 10.00 przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczyna się proces w sprawie aktów sabotażu na rzecz rosyjskiego wywiadu. Na ławie oskarżonych zasiądzie czterech obywateli Ukrainy oraz Rosjanin.
Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak wyjaśnił, że chodzi o przygotowanie i nadanie sześciu przesyłek, w tym czterech sabotażowych - zawierających ukryte urządzenia zapalające.
- Paczki sabotażowe były nadawane z Wilna w lipcu 2024 roku i były adresowane do Polski, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Trzy z tych czterech paczek sabotażowych uległy samozapłonowi, w tym jedna w Polsce w samochodzie kuriera, a dwie kolejne na lotniskach w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Dwie paczki testowe były wysłane do Stanów Zjednoczonych i Kanady - mówił Nowak.
Według prokuratury, paczki mogły stanowić realne zagrożenie dla ruchu lotniczego. Za akty sabotażu wymierzone w infrastrukturę krytyczną grozi dożywocie.
- Paczki sabotażowe były nadawane z Wilna w lipcu 2024 roku i były adresowane do Polski, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Trzy z tych czterech paczek sabotażowych uległy samozapłonowi, w tym jedna w Polsce w samochodzie kuriera, a dwie kolejne na lotniskach w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Dwie paczki testowe były wysłane do Stanów Zjednoczonych i Kanady - mówił Nowak.
Według prokuratury, paczki mogły stanowić realne zagrożenie dla ruchu lotniczego. Za akty sabotażu wymierzone w infrastrukturę krytyczną grozi dożywocie.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin