Zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego reforma procedury karnej miała wzmacniać prawo do obrony i ograniczać nadużywanie tymczasowego aresztowania – podkreślił szef MS Waldemar Żurek. W jego ocenie, weto wobec tych przepisów to obrona starego myślenia o państwie.
W piątek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że Karol Nawrocki podjął decyzję o zawetowaniu nowelizacji Kodeksu postępowania karnego z 27 lutego br. - obszernej reformy procedury karnej dotyczącej m.in. zakazu korzystania z nielegalnych dowodów oraz ograniczenia tymczasowych aresztów.
Do tej decyzji odniósł się w sobotę na platformie X minister sprawiedliwości. Podkreślił, że reforma miała wzmacniać prawo do obrony, ograniczać nadużywanie tymczasowego aresztowania, z którego – jak ocenił – Polska „słynęła” za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ułatwiać dostęp do akt, wspierać osoby z niepełnosprawnościami i uniemożliwiać wykorzystywanie w sądzie dowodów zdobytych nielegalnie - w tym miejscu szef MS wskazał system Pegasus.
"Jak widać, ktoś ma ciągoty do ustrojów innych niż demokracja. To jest jawna obrona starego myślenia o państwie: im mniej praw ma obywatel, tym wygodniej dla władzy" – napisał.
"Takie rządy już nie wrócą, Panie Prezydencie (Wetomacie)” – zwrócił się do prezydenta Prokurator Generalny.
Obszerna nowelizacja odnosiła się do szeregu zagadnień procedury karnej. Zawarto w niej m.in. nowe, odmienne podejście do możliwości stosowania tymczasowych aresztów z powodu tzw. surowości kary. Górna granica kary pozbawienia wolności – rozumiana jako surowa – miała zostać podniesiona z 8 do 10 lat. Jednocześnie okres stosowania aresztu na podstawie tego przepisu do czasu wydania wyroku przez sąd I instancji nie mógłby przekroczyć 12 miesięcy.
Ponadto zakładano powrót do przepisów sprzed czasów rządów PiS, zgodnie z którymi „tymczasowe aresztowanie nie może być stosowane, jeżeli przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 2 lat”. Granica ta jest teraz obniżona do kary roku pozbawienia wolności.
Kolejny ważny aspekt zmian odnosił się do możliwości wykorzystania w postępowaniu karnym tzw. nielegalnych dowodów. Obowiązujący teraz w Kpk przepis głosi, że „dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, (...) chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności”.
Aktualne kierownictwo MS argumentowało jednak, że taka regulacja odnosząca się do wykorzystywanych dowodów narusza „konstytucyjną zasadę działania na podstawie prawa” oraz „zaufanie do państwa”.
W związku z tym w nowelizacji zamiast przepisu obowiązującego teraz, wpisano wprost, że „niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego”.
W kolejnym przepisie noweli dopisano także w sposób jednoznaczny, że „wykorzystanie dowodu uzyskanego podczas stosowania kontroli operacyjnej może nastąpić wyłącznie w postępowaniu karnym w sprawie o przestępstwo (…), w stosunku do którego jest dopuszczalne stosowanie takiej kontroli przez jakikolwiek uprawniony organ”.
Bardzo ważna zmiana w nowelizacji – jak wskazywało MS - dotyczyła definicji podejrzanego. W zawetowanej reformie zapisano bowiem, że „za podejrzanego uważa się osobę, co do której zebrane dowody dostatecznie uzasadniają podejrzenie popełnienia przez nią przestępstwa i wobec której podjęto czynność procesową ukierunkowaną na jej ściganie”. Jak argumentowano w uzasadnieniu oznaczałoby to, że osoba od momentu zatrzymania w związku z podejrzeniem przestępstwa mogłaby uzyskać status podejrzanego.
Aktualnie Kpk stanowi zaś, że „za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego”.
Inne z licznych zmian nowelizacji dotyczyły m.in.: kwestii związanych z systemem europejskiego nakazu aresztowania, wykorzystania dowodów, poufności kontaktów podejrzanego z obrońcą, a także terminów na wnoszenie apelacji.
Uzasadniając prezydencki weto rzecznik prezydenta oświadczył m.in. że „decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością”.
Jak dodał Leśkiewicz, przyjęcie w tej nowelizacji „pojedynczych rozwiązań korzystnych, nie jest wystarczającą przesłanką do podpisania ustawy”. „Nowe przepisy mogłyby bowiem utrudniać prowadzenie postępowań karnych, co byłoby sprzeczne z interesem obywateli i obowiązkiem państwa do zapewnienia im bezpieczeństwa” - uzasadnił rzecznik prezydenta.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Do tej decyzji odniósł się w sobotę na platformie X minister sprawiedliwości. Podkreślił, że reforma miała wzmacniać prawo do obrony, ograniczać nadużywanie tymczasowego aresztowania, z którego – jak ocenił – Polska „słynęła” za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ułatwiać dostęp do akt, wspierać osoby z niepełnosprawnościami i uniemożliwiać wykorzystywanie w sądzie dowodów zdobytych nielegalnie - w tym miejscu szef MS wskazał system Pegasus.
"Jak widać, ktoś ma ciągoty do ustrojów innych niż demokracja. To jest jawna obrona starego myślenia o państwie: im mniej praw ma obywatel, tym wygodniej dla władzy" – napisał.
"Takie rządy już nie wrócą, Panie Prezydencie (Wetomacie)” – zwrócił się do prezydenta Prokurator Generalny.
Obszerna nowelizacja odnosiła się do szeregu zagadnień procedury karnej. Zawarto w niej m.in. nowe, odmienne podejście do możliwości stosowania tymczasowych aresztów z powodu tzw. surowości kary. Górna granica kary pozbawienia wolności – rozumiana jako surowa – miała zostać podniesiona z 8 do 10 lat. Jednocześnie okres stosowania aresztu na podstawie tego przepisu do czasu wydania wyroku przez sąd I instancji nie mógłby przekroczyć 12 miesięcy.
Ponadto zakładano powrót do przepisów sprzed czasów rządów PiS, zgodnie z którymi „tymczasowe aresztowanie nie może być stosowane, jeżeli przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 2 lat”. Granica ta jest teraz obniżona do kary roku pozbawienia wolności.
Kolejny ważny aspekt zmian odnosił się do możliwości wykorzystania w postępowaniu karnym tzw. nielegalnych dowodów. Obowiązujący teraz w Kpk przepis głosi, że „dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, (...) chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności”.
Aktualne kierownictwo MS argumentowało jednak, że taka regulacja odnosząca się do wykorzystywanych dowodów narusza „konstytucyjną zasadę działania na podstawie prawa” oraz „zaufanie do państwa”.
W związku z tym w nowelizacji zamiast przepisu obowiązującego teraz, wpisano wprost, że „niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego”.
W kolejnym przepisie noweli dopisano także w sposób jednoznaczny, że „wykorzystanie dowodu uzyskanego podczas stosowania kontroli operacyjnej może nastąpić wyłącznie w postępowaniu karnym w sprawie o przestępstwo (…), w stosunku do którego jest dopuszczalne stosowanie takiej kontroli przez jakikolwiek uprawniony organ”.
Bardzo ważna zmiana w nowelizacji – jak wskazywało MS - dotyczyła definicji podejrzanego. W zawetowanej reformie zapisano bowiem, że „za podejrzanego uważa się osobę, co do której zebrane dowody dostatecznie uzasadniają podejrzenie popełnienia przez nią przestępstwa i wobec której podjęto czynność procesową ukierunkowaną na jej ściganie”. Jak argumentowano w uzasadnieniu oznaczałoby to, że osoba od momentu zatrzymania w związku z podejrzeniem przestępstwa mogłaby uzyskać status podejrzanego.
Aktualnie Kpk stanowi zaś, że „za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego”.
Inne z licznych zmian nowelizacji dotyczyły m.in.: kwestii związanych z systemem europejskiego nakazu aresztowania, wykorzystania dowodów, poufności kontaktów podejrzanego z obrońcą, a także terminów na wnoszenie apelacji.
Uzasadniając prezydencki weto rzecznik prezydenta oświadczył m.in. że „decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością”.
Jak dodał Leśkiewicz, przyjęcie w tej nowelizacji „pojedynczych rozwiązań korzystnych, nie jest wystarczającą przesłanką do podpisania ustawy”. „Nowe przepisy mogłyby bowiem utrudniać prowadzenie postępowań karnych, co byłoby sprzeczne z interesem obywateli i obowiązkiem państwa do zapewnienia im bezpieczeństwa” - uzasadnił rzecznik prezydenta.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin