Straż pożarna po raz kolejny apeluje o niewypalanie traw. W sobotę w Orzeszu w powiecie mikołowskim strażacy gasili pożar około dwudziestu hektarów młodnika.
W Koziegłowach w powiecie myszkowskim interweniowali przy dużym pożarze suchych traw. Pożar objął około piętnastu hektarów nieużytków.
Jak mówi Aneta Gołębiowska ze śląskiej straży pożarnej, wypalanie traw, to niebezpieczne zjawisko. - Państwa Straż Pożarna, jak co roku na wiosnę, rozpoczyna akcję "Stop Pożarom Traw", która ma na celu uświadamianie ludziom, że wypalanie traw i nieużytków jest i zagrożeniem dla fauny i flory i nie użyźnia wbrew powszechnemu przekonaniu gleby, ale stanowi również zagrożenie dla osób, które takie czyny popełniają, ponieważ kiedy mamy sucho, jest silny wiatr, ten pożar może się bardzo łatwo wymknąć spod kontroli i rozprzestrzenić - tłumaczy Gołębiowska.
Tylko od początku roku strażacy gasili prawie pięćset takich pożarów, a spłonęło około dziewięćdziesięciu hektarów terenu. Poszkodowana została jedna osoba.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Jak mówi Aneta Gołębiowska ze śląskiej straży pożarnej, wypalanie traw, to niebezpieczne zjawisko. - Państwa Straż Pożarna, jak co roku na wiosnę, rozpoczyna akcję "Stop Pożarom Traw", która ma na celu uświadamianie ludziom, że wypalanie traw i nieużytków jest i zagrożeniem dla fauny i flory i nie użyźnia wbrew powszechnemu przekonaniu gleby, ale stanowi również zagrożenie dla osób, które takie czyny popełniają, ponieważ kiedy mamy sucho, jest silny wiatr, ten pożar może się bardzo łatwo wymknąć spod kontroli i rozprzestrzenić - tłumaczy Gołębiowska.
Tylko od początku roku strażacy gasili prawie pięćset takich pożarów, a spłonęło około dziewięćdziesięciu hektarów terenu. Poszkodowana została jedna osoba.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin