Będzie druga tura poszukiwań ofiar Zbrodni Wołyńskiej w Puźnikach w obwodzie tarnopolskim w Ukrainie. Rok temu naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu w Szczecinie ekshumowali szczątki ponad 40 zamordowanych przez nacjonalistów Polaków.
Po wstępnych badaniach genetycznych wiadomo, że to nie wszystkie poszukiwane ofiary.
Oprócz ekshumacji ofiar z odnalezionej w Puźnikach mogiły, naukowcy pobrali materiał genetyczny od żyjących krewnych pomordowanych. - Wyniki badań porównawczych pokazały, że do Puźnik trzeba wrócić - mówi profesor Andrzej Ossowski, kierujący pracami. - Wiemy, że brakuje nam połowy ofiar. To wynika z badań antropologicznych i archeologicznych, jak i też z badań genetycznych. Widzimy, że brakuje nam całych rodzin, które wiemy, że zginęły w wyniku tego zdarzenia.
Poszukiwanie drugiej mogiły będzie trudne. - Są co prawda relacje świadków, ale jak mówi prof. Ossowski, nie ma ich obecnie do czego odnieść. - Miejscowość około 200 gospodarstw, dzisiaj nie ma po niej śladu, nie ma nawet dróg - zauważa.
Badacze do Puźnik mają wrócić pod koniec kwietnia.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Oprócz ekshumacji ofiar z odnalezionej w Puźnikach mogiły, naukowcy pobrali materiał genetyczny od żyjących krewnych pomordowanych. - Wyniki badań porównawczych pokazały, że do Puźnik trzeba wrócić - mówi profesor Andrzej Ossowski, kierujący pracami. - Wiemy, że brakuje nam połowy ofiar. To wynika z badań antropologicznych i archeologicznych, jak i też z badań genetycznych. Widzimy, że brakuje nam całych rodzin, które wiemy, że zginęły w wyniku tego zdarzenia.
Poszukiwanie drugiej mogiły będzie trudne. - Są co prawda relacje świadków, ale jak mówi prof. Ossowski, nie ma ich obecnie do czego odnieść. - Miejscowość około 200 gospodarstw, dzisiaj nie ma po niej śladu, nie ma nawet dróg - zauważa.
Badacze do Puźnik mają wrócić pod koniec kwietnia.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin