Nauczyciele popierają, uczniowie - niekoniecznie. Nie milkną dyskusje po decyzji ministry edukacji o wprowadzeniu zakazu używania smartfonów w szkołach.
Zakaz ma wejść w życie od nowego roku szkolnego i obejmie wszystkie podstawówki. To dobra decyzja - komentuje Elżbieta Kołodziejczuk, wicedyrektorka szkoły podstawowej numer 185 w Warszawie.
- Przerwa jest to czas na budowanie relacji, na rozmowy z sobą, na utrwalenie wiadomości, na zajrzenie do podręcznika. Przede wszystkim na to, żeby dzieci ze sobą rozmawiały i za pośrednictwem kontaktu osobistego, a nie komórki - mówi Kołodziejczuk.
Innego zdania są uczniowie.
- Powinny być telefony na przerwach, żebyśmy mogły np. dzwonić do rodziców. - Przynajmniej jest co do roboty. - Fajnie byłoby, żeby chociaż kilka przerw w tygodniu była taka przerwana z telefonami. - To są nasze telefony i robimy co chcemy z nimi. Czasami się nam nudzi, to trzeba by coś zrobić - mówią uczniowie.
Do tej pory kwestię używania smartfonów każda szkoła rozstrzygała indywidualnie, w swoich statutach. Z badań fundacji GrowSpace wynika, że w ten sposób zakaz używania telefonów wprowadziło 51 procent szkół podstawowych.
- Przerwa jest to czas na budowanie relacji, na rozmowy z sobą, na utrwalenie wiadomości, na zajrzenie do podręcznika. Przede wszystkim na to, żeby dzieci ze sobą rozmawiały i za pośrednictwem kontaktu osobistego, a nie komórki - mówi Kołodziejczuk.
Innego zdania są uczniowie.
- Powinny być telefony na przerwach, żebyśmy mogły np. dzwonić do rodziców. - Przynajmniej jest co do roboty. - Fajnie byłoby, żeby chociaż kilka przerw w tygodniu była taka przerwana z telefonami. - To są nasze telefony i robimy co chcemy z nimi. Czasami się nam nudzi, to trzeba by coś zrobić - mówią uczniowie.
Do tej pory kwestię używania smartfonów każda szkoła rozstrzygała indywidualnie, w swoich statutach. Z badań fundacji GrowSpace wynika, że w ten sposób zakaz używania telefonów wprowadziło 51 procent szkół podstawowych.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin