Zakaz publikacji zdjęć dzieci w otwartych kanałach internetowych – o takie rozwiązanie zaapelowała do MEN społeczność Kids Alert. Organizacja alarmuje, że niektóre materiały publikowane przez placówki mają charakter „uwłaczający” i mogą narażać dzieci na wtórne wykorzystanie wizerunku.
Kids Alert zaapelował w poniedziałek do Ministerstwa Edukacji Narodowej o pilne wprowadzenie jednoznacznych regulacji zakazujących publikowania wizerunku dzieci przez żłobki, przedszkola i szkoły w publicznie dostępnych mediach społecznościowych. Biuro prasowe MEN w rozmowie z PAP zapowiedziało odniesienie się do apelu.
Jak wskazano w komunikacie Kids Alert, organizacja odnotowuje rosnącą liczbę zgłoszeń od rodziców, opiekunów oraz pracowników placówek edukacyjnych, dotyczących sposobu publikowania zdjęć dzieci w internecie.
– Nasz zespół jest zasypywany zgłoszeniami osób, które widzą w publikacjach wizerunku dzieci odzieranie ich z godności i prawa do prywatności – powiedziała PAP Kinga Szostko z Kids Alert.
Zwróciła uwagę, że placówki coraz częściej wykorzystują media społecznościowe, takie jak Facebook czy Instagram, do promocji swojej działalności, publikując zdjęcia dzieci w przestrzeni cyfrowej, nad którą nie mają kontroli ani one same, ani rodzice. Jak podkreśliła, raz opublikowane materiały mogą być dalej rozpowszechniane i wykorzystywane poza pierwotnym kontekstem.
Kids Alert wskazała, że część publikacji budzi szczególne kontrowersje. – W zgłoszeniach pojawiają się materiały przedstawiające dzieci w sytuacjach aranżowanych przez dorosłych, które mogą naruszać ich godność lub stawiać je w nieodpowiednim kontekście – zaznaczyła Szostko.
Jak dodała, przykłady dotyczą m.in. stylizowania kilkuletnich dziewczynek na dorosłe kobiety, w pełnym makijażu i w negliżu - w ramach okolicznościowych wydarzeń, takich jak Dzień Kobiet, czy publikowania zdjęć dzieci w sytuacjach wymagających szczególnej ochrony prywatności.
– Mówimy o zdjęciach, które nigdy nie powinny trafić do otwartej przestrzeni cyfrowej – podkreśliła.
Dała przykład przypadku opublikowania przez jedną ze szkół specjalnych materiałów z zajęć dotyczących higieny intymnej. – Same zajęcia są potrzebne, ale ich dokumentowanie i upublicznianie w formie pozwalającej na identyfikację dzieci jest nie do zaakceptowania – zaznaczyła Szostko.
Wyjaśniła (a PAP widziała te zdjęcia na profilu placówki), że widać na nich, jak dziewczynki przylepiają podpaski do majtek, a potem prezentują bieliznę do obiektywu. Buzie dzieci nie zostały zakryte.
Inny, budzący wątpliwości przykład, pochodzi z profilu jednego ze żłobków. Na zdjęciu opiekunka całuje półtorarocznego, może 2-letniego chłopca w usta, a zamieszczony pod fotografią podpis brzmi: „oczywiście szanujemy każdą opinię, ale my tak kochamy nasze dzieci, że całujemy je w usta”.
Przykłady, zdaniem Szostko, można mnożyć. – Np. pewne przedszkole zrobiło całą sesję zdjęciową „ze spa”. Polegała na tym, że na leżankach spoczywały dziewczynki ubrane w kuse szlafroczki, a ich koledzy masowali im łydki – opisała. Wskazała, że tego typu obrazy mają kontekst, które przez osoby niezdrowo zainteresowane dziećmi, może zostać odebrany jako ewidentnie erotyczny.
W ocenie Kids Alert problem dotyczy również świadomości rodziców. – Wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że zgoda na publikację zdjęcia nie oznacza kontroli nad jego dalszym wykorzystaniem. Materiały trafiają do systemów zarządzanych przez prywatne platformy i mogą być dostępne dla nieograniczonego grona odbiorców – podkreśliła.
Organizacja oceniła, że problem ma charakter szerszy i wynika m.in. z presji promocyjnej oraz braku jasnych regulacji. – To zjawisko zaczyna przyjmować skalę systemową, a brak jednoznacznych zasad sprzyja jego utrwalaniu – powiedziała Szostko.
Podniosła także kwestię możliwego wywierania presji na rodzicach. – Docierają do nas sygnały o sytuacjach, w których brak zgody na publikację wizerunku dziecka wiąże się z ograniczeniem jego udziału w niektórych aktywnościach. Takie praktyki są niezgodne z prawem – zaznaczyła Szostko.
Dodała, że zdarzają się sytuacje, kiedy rodzic zabiegający o przyjęcie dziecka do jakiejś placówki jest naciskany, aby niejako „z góry” podpisał zgodę na publikację wizerunku jego pociechy nie mając wiedzy, w jakich okolicznościach i kontekście to nastąpi.
Wizerunek dziecka może również stanowić daną osobową, jeśli umożliwia identyfikację, co oznacza zastosowanie przepisów RODO, w szczególności art. 4 pkt 1 (definicja danych osobowych) oraz art. 6 ust. 1 (podstawy legalności przetwarzania).
Niezależnie od zgody opiekuna, zgodnie z art. 72 ust. 1 Konstytucja RP oraz przepisami Kodeks rodzinny i opiekuńczy, działania dotyczące dziecka powinny uwzględniać jego dobro jako nadrzędną zasadę, co może mieć znaczenie przy ocenie ewentualnej odpowiedzialności cywilnej za naruszenie jego interesów.
Jednak, jak wskazuje Szostko, te przepisy są często lekceważone i omijane.
Dlatego Kids Alert postuluje o wprowadzenie całkowitego zakazu publikowania wizerunku dzieci w otwartych kanałach internetowych przez placówki edukacyjne i opiekuńcze. Jak wskazano, rozwiązanie to miałoby chronić dzieci oraz stanowić wsparcie dla rodziców i pracowników placówek.
Zdaniem organizacji działalność promocyjna nie powinna mieć pierwszeństwa przed bezpieczeństwem i prywatnością najmłodszych.
Osoby, które chciałyby uzyskać pomoc w temacie publikacji wizerunku dzieci mogą wejść na stronę UODO (https://uodo.gov.pl/pl/138/3215), gdzie można znaleźć, przygotowany wspólnie z Fundacją Orange poradnik pt. „Wizerunek dziecka w internecie. Publikować czy nie?”.
Jak czytamy na stronie, "powstał on głównie z myślą o osobach pracujących w organizacjach i placówkach, których zadaniem jest troska o dobro i bezpieczeństwo dzieci."
Po uzyskaniu stanowiska MEN planujemy kontynuację tematu.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Jak wskazano w komunikacie Kids Alert, organizacja odnotowuje rosnącą liczbę zgłoszeń od rodziców, opiekunów oraz pracowników placówek edukacyjnych, dotyczących sposobu publikowania zdjęć dzieci w internecie.
– Nasz zespół jest zasypywany zgłoszeniami osób, które widzą w publikacjach wizerunku dzieci odzieranie ich z godności i prawa do prywatności – powiedziała PAP Kinga Szostko z Kids Alert.
Zwróciła uwagę, że placówki coraz częściej wykorzystują media społecznościowe, takie jak Facebook czy Instagram, do promocji swojej działalności, publikując zdjęcia dzieci w przestrzeni cyfrowej, nad którą nie mają kontroli ani one same, ani rodzice. Jak podkreśliła, raz opublikowane materiały mogą być dalej rozpowszechniane i wykorzystywane poza pierwotnym kontekstem.
Kids Alert wskazała, że część publikacji budzi szczególne kontrowersje. – W zgłoszeniach pojawiają się materiały przedstawiające dzieci w sytuacjach aranżowanych przez dorosłych, które mogą naruszać ich godność lub stawiać je w nieodpowiednim kontekście – zaznaczyła Szostko.
Jak dodała, przykłady dotyczą m.in. stylizowania kilkuletnich dziewczynek na dorosłe kobiety, w pełnym makijażu i w negliżu - w ramach okolicznościowych wydarzeń, takich jak Dzień Kobiet, czy publikowania zdjęć dzieci w sytuacjach wymagających szczególnej ochrony prywatności.
– Mówimy o zdjęciach, które nigdy nie powinny trafić do otwartej przestrzeni cyfrowej – podkreśliła.
Dała przykład przypadku opublikowania przez jedną ze szkół specjalnych materiałów z zajęć dotyczących higieny intymnej. – Same zajęcia są potrzebne, ale ich dokumentowanie i upublicznianie w formie pozwalającej na identyfikację dzieci jest nie do zaakceptowania – zaznaczyła Szostko.
Wyjaśniła (a PAP widziała te zdjęcia na profilu placówki), że widać na nich, jak dziewczynki przylepiają podpaski do majtek, a potem prezentują bieliznę do obiektywu. Buzie dzieci nie zostały zakryte.
Inny, budzący wątpliwości przykład, pochodzi z profilu jednego ze żłobków. Na zdjęciu opiekunka całuje półtorarocznego, może 2-letniego chłopca w usta, a zamieszczony pod fotografią podpis brzmi: „oczywiście szanujemy każdą opinię, ale my tak kochamy nasze dzieci, że całujemy je w usta”.
Przykłady, zdaniem Szostko, można mnożyć. – Np. pewne przedszkole zrobiło całą sesję zdjęciową „ze spa”. Polegała na tym, że na leżankach spoczywały dziewczynki ubrane w kuse szlafroczki, a ich koledzy masowali im łydki – opisała. Wskazała, że tego typu obrazy mają kontekst, które przez osoby niezdrowo zainteresowane dziećmi, może zostać odebrany jako ewidentnie erotyczny.
W ocenie Kids Alert problem dotyczy również świadomości rodziców. – Wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że zgoda na publikację zdjęcia nie oznacza kontroli nad jego dalszym wykorzystaniem. Materiały trafiają do systemów zarządzanych przez prywatne platformy i mogą być dostępne dla nieograniczonego grona odbiorców – podkreśliła.
Organizacja oceniła, że problem ma charakter szerszy i wynika m.in. z presji promocyjnej oraz braku jasnych regulacji. – To zjawisko zaczyna przyjmować skalę systemową, a brak jednoznacznych zasad sprzyja jego utrwalaniu – powiedziała Szostko.
Podniosła także kwestię możliwego wywierania presji na rodzicach. – Docierają do nas sygnały o sytuacjach, w których brak zgody na publikację wizerunku dziecka wiąże się z ograniczeniem jego udziału w niektórych aktywnościach. Takie praktyki są niezgodne z prawem – zaznaczyła Szostko.
Dodała, że zdarzają się sytuacje, kiedy rodzic zabiegający o przyjęcie dziecka do jakiejś placówki jest naciskany, aby niejako „z góry” podpisał zgodę na publikację wizerunku jego pociechy nie mając wiedzy, w jakich okolicznościach i kontekście to nastąpi.
W Polsce istnieją przepisy regulujące problem publikowania wizerunku dziecka w przestrzeni publicznej - to przede wszystkim przepisy Kodeksu cywilnego oraz RODO. Wizerunek stanowi dobro osobiste w rozumieniu art. 23 KC, a jego ochrona podlega art. 24 tej ustawy.
Ponadto rozpowszechnianie wizerunku wymaga, co do zasady, zgody osoby przedstawionej, a w przypadku dziecka – jego przedstawiciela ustawowego (art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).
Wizerunek dziecka może również stanowić daną osobową, jeśli umożliwia identyfikację, co oznacza zastosowanie przepisów RODO, w szczególności art. 4 pkt 1 (definicja danych osobowych) oraz art. 6 ust. 1 (podstawy legalności przetwarzania).
Niezależnie od zgody opiekuna, zgodnie z art. 72 ust. 1 Konstytucja RP oraz przepisami Kodeks rodzinny i opiekuńczy, działania dotyczące dziecka powinny uwzględniać jego dobro jako nadrzędną zasadę, co może mieć znaczenie przy ocenie ewentualnej odpowiedzialności cywilnej za naruszenie jego interesów.
Jednak, jak wskazuje Szostko, te przepisy są często lekceważone i omijane.
Dlatego Kids Alert postuluje o wprowadzenie całkowitego zakazu publikowania wizerunku dzieci w otwartych kanałach internetowych przez placówki edukacyjne i opiekuńcze. Jak wskazano, rozwiązanie to miałoby chronić dzieci oraz stanowić wsparcie dla rodziców i pracowników placówek.
Zdaniem organizacji działalność promocyjna nie powinna mieć pierwszeństwa przed bezpieczeństwem i prywatnością najmłodszych.
Osoby, które chciałyby uzyskać pomoc w temacie publikacji wizerunku dzieci mogą wejść na stronę UODO (https://uodo.gov.pl/pl/138/3215), gdzie można znaleźć, przygotowany wspólnie z Fundacją Orange poradnik pt. „Wizerunek dziecka w internecie. Publikować czy nie?”.
Jak czytamy na stronie, "powstał on głównie z myślą o osobach pracujących w organizacjach i placówkach, których zadaniem jest troska o dobro i bezpieczeństwo dzieci."
Po uzyskaniu stanowiska MEN planujemy kontynuację tematu.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin