Kardynał Stanisław Dziwisz stawił się w krakowskim sądzie i przez ponad godzinę zeznawał w procesie wytoczonym Archidiecezji Krakowskiej przez
ofiarę księdza pedofila.
ofiarę księdza pedofila.
Janusz Szymik jako 12-letni ministrant był wykorzystywany seksualnie przez księdza. Teraz domaga się od kurii 20 milionów zadośćuczynienia. Według niego były metropolita wiedział o przestępstwach podległego mu duchownego i nie podjął wystarczających działań.
Kardynał zapewniał, że nie miał żadnych osobistych ani przyjacielskich kontaktów z księdzem Janem W., który molestował ministranta.
- Ja nie miałem żadnych kontaktów z nim. Przecież byłem 27 lat poza granicą. W Watykanie miałem własne sprawy, a nie sprawy decyzji krakowskiej - mówił Dziwisz.
Były metropolita zeznawał ponad godzinę. Sędzia pozwoliła mu siedzieć z uwagi na wiek. Kardynał ma 87 lat.
Janusz Szymik twierdzi, że duchowny dobrze znał księdza Jana W. W latach 80. miał spędzać z nim wakacje.
- Ja oczekuję sprawiedliwego wyroku i te zeznania kardynała Dziewicza tutaj są w dużej mierze wymijające i w części też niezgodne z prawdą - powiedział Szymik.
Janusz Szymik wygrał już jeden proces wytoczony diecezji bielsko-żywieckiej za tuszowanie sprawy księdza Jana W. Sąd przyznał mu 400 tysięcy złotych odszkodowania.
Kardynał zapewniał, że nie miał żadnych osobistych ani przyjacielskich kontaktów z księdzem Janem W., który molestował ministranta.
- Ja nie miałem żadnych kontaktów z nim. Przecież byłem 27 lat poza granicą. W Watykanie miałem własne sprawy, a nie sprawy decyzji krakowskiej - mówił Dziwisz.
Były metropolita zeznawał ponad godzinę. Sędzia pozwoliła mu siedzieć z uwagi na wiek. Kardynał ma 87 lat.
Janusz Szymik twierdzi, że duchowny dobrze znał księdza Jana W. W latach 80. miał spędzać z nim wakacje.
- Ja oczekuję sprawiedliwego wyroku i te zeznania kardynała Dziewicza tutaj są w dużej mierze wymijające i w części też niezgodne z prawdą - powiedział Szymik.
Janusz Szymik wygrał już jeden proces wytoczony diecezji bielsko-żywieckiej za tuszowanie sprawy księdza Jana W. Sąd przyznał mu 400 tysięcy złotych odszkodowania.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin