W Nepalu trwa walka z czasem. Ratownicy starają się dotrzeć na tereny, gdzie po katastrofalnej błyskawicznej powodzi mogą być żywi ludzie.
Najnowsze dane to - w Nepalu 359 ofiar śmiertelnych i ponad 1000 zaginionych, w Chinach - ponad 600 zaginionych. Akcja poszukiwawczo-ratownicza skupia się na poszukiwaniu osób, które przeżyły kataklizm, i dostarczaniu wody i żywności w górzyste tereny, które zostały praktycznie odcięte od świata. W obydwu akcjach niezbędne są śmigłowce.
Do Katmandu zmierza pomoc humanitarna z całego świata, ale przede wszystkim ratownicy z wielu krajów, między innymi Korei Południowej. Praktycznie z godziny na godzinę wydłużają się listy osób uznanych za zaginione. W Nepalu lista nazwisk przekroczyła już tysiąc. Kraj - tak jak podczas trzęsienia ziemi dekadę temu - został sparaliżowany. I tak nie najlepszej jakości drogi i mosty w górzystym terenie przestały istnieć.
Skalę tragedii widać na najnowszych zdjęciach satelitarnych, gdzie zamiast zielonych jeszcze w środę dolin rzek i miejscowości, w czwartek widać szeroką smugę o błotnistym kolorze. Chińskie władze uważają, że zagrożenie nie minęło. Zbiornik wodny przy lodowcu, który najprawdopodobniej wywołał powódź, ponownie się napełnia. Prawdopodobnie podczas trzęsienia ziemi część lodowca uderzyła w zbiornik powodując wylanie wody. Ta znów zaczyna się w nim zbierać, a w najbliższych dniach prognozowane są opady deszczu.
Do Katmandu zmierza pomoc humanitarna z całego świata, ale przede wszystkim ratownicy z wielu krajów, między innymi Korei Południowej. Praktycznie z godziny na godzinę wydłużają się listy osób uznanych za zaginione. W Nepalu lista nazwisk przekroczyła już tysiąc. Kraj - tak jak podczas trzęsienia ziemi dekadę temu - został sparaliżowany. I tak nie najlepszej jakości drogi i mosty w górzystym terenie przestały istnieć.
Skalę tragedii widać na najnowszych zdjęciach satelitarnych, gdzie zamiast zielonych jeszcze w środę dolin rzek i miejscowości, w czwartek widać szeroką smugę o błotnistym kolorze. Chińskie władze uważają, że zagrożenie nie minęło. Zbiornik wodny przy lodowcu, który najprawdopodobniej wywołał powódź, ponownie się napełnia. Prawdopodobnie podczas trzęsienia ziemi część lodowca uderzyła w zbiornik powodując wylanie wody. Ta znów zaczyna się w nim zbierać, a w najbliższych dniach prognozowane są opady deszczu.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin