We Francji kandydaci na prezydenta starli się w telewizyjnej debacie. Było to pierwsze takie wydarzenie w trwającej kampanii, której finał nastąpi za osiem miesięcy. Siedmioro najważniejszych kandydatów przedstawiło propozycje, które mają pomóc wyprowadzić kraj z gospodarczego marazmu.
Kandydaci debatowali między innymi o kryzysie budżetowym, reformie systemu emerytalnego, regulacjach oraz reindustrializacji kraju. Wszyscy zgodnie podkreślali trudną kondycję francuskiej gospodarki - także przedstawiciele obozu prezydenta Emmanuela Macrona. „Sytuacja nie jest dobra”, „doszło do porażek i błędów gospodarczych” - przyznali byli premierzy Édouard Philippe i Gabriel Attal.
„Poziom życia Francuzów jest poniżej europejskiej średniej. Za kilka lat wyprzedzą nas Polacy” - podkreślał lider centroprawicy Bruno Retailleau. Przedsiębiorcy zgromadzeni na stadionie Rolanda Garrosa w Paryżu, którzy zaprosili kandydatów do debaty, najostrzej reagowali na propozycje lewicy dotyczące podwyższenia płacy minimalnej i umorzenia części francuskiego długu publicznego.
Oklaski zebrała natomiast Marine Le Pen, zapowiadając ograniczenie wydatków na administrację państwową o 125 miliardów euro. „To państwo jako pierwsze powinno zacisnąć pasa i drastycznie ograniczyć swoje wydatki” - mówiła Le Pen. Na razie to liderka Zjednoczenia Narodowego jest wyraźną faworytką prezydenckiego wyścigu. Sondaże dają jej około 15 punktów procentowych przewagi nad konkurentami w pierwszej turze.
„Poziom życia Francuzów jest poniżej europejskiej średniej. Za kilka lat wyprzedzą nas Polacy” - podkreślał lider centroprawicy Bruno Retailleau. Przedsiębiorcy zgromadzeni na stadionie Rolanda Garrosa w Paryżu, którzy zaprosili kandydatów do debaty, najostrzej reagowali na propozycje lewicy dotyczące podwyższenia płacy minimalnej i umorzenia części francuskiego długu publicznego.
Oklaski zebrała natomiast Marine Le Pen, zapowiadając ograniczenie wydatków na administrację państwową o 125 miliardów euro. „To państwo jako pierwsze powinno zacisnąć pasa i drastycznie ograniczyć swoje wydatki” - mówiła Le Pen. Na razie to liderka Zjednoczenia Narodowego jest wyraźną faworytką prezydenckiego wyścigu. Sondaże dają jej około 15 punktów procentowych przewagi nad konkurentami w pierwszej turze.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin