Kanclerska partia CDU zaczyna wewnętrzne rozliczenia po dotkliwej porażce w Saksonii-Anhalt. Wygrane przez AfD wybory w landzie we wschodnich Niemczech rozbudziły apetyt partii skrajnej prawicy, która liczy, że właśnie zaczęła przejmować władzę w kraju.
Szef CDU w Saksonii-Anhalt ogłosił rezygnację z tej funkcji. Jako premier landu przyznał, że nowy rząd będzie tworzyć kandydat AfD.
- Traktujemy zadanie budowy rządu poważnie. Nie tylko w Saksonii-Anhalt, ale i we wszystkich landach. I przede wszystkim - po nadchodzących wyborach do Bundestagu, z których wyjdziemy z dużą przewagą jako największa siła z zobowiązaniem stworzenia rządu - zapowiada Alice Weidel, szefowa Alternatywy dla Niemiec.
Kanclerz Friedrich Merz skalę sukcesu AfD i porażki swojej CDU w Saksonii-Anhalt uznał za szokującą, ale nie zamierza rezygnować z funkcji kanclerza i zapewnia, że partia skrajnej prawicy nie stanowi zagrożenia dla kraju.
- Chcemy zapewnić wszystkich w Niemczech - nasze instytucje obronią się i są stabilne. Nasza konstytucja strzeże ich i gwarantuje porządek. Rząd dba o to, żeby tak pozostało. Ten sygnał wysyłamy też do naszych partnerów w Europie i na całym świecie - przekazał Friedrich Merz, który uważa, że kluczowe dla jego kraju będą wyniki kolejnych wyborów na wschodzie Niemiec.
Już 20 września nowe władze wybiorą mieszkańcy Berlina oraz graniczącej z Polską Meklemburgii Pomorza Przedniego.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin