W Paryżu drugą noc z rzędu doszło do zamieszek i grabieży, w wyniku których zatrzymano co najmniej 117 osób.
Nie pomogły apele władz o spokój ani groźby surowego karania sprawców po sobotniej fali przemocy, która dotknęła cały kraj. Nad Sekwaną narasta gniew związany z bezradnością rządu i policji.
„Będziemy bezlitośni” - w chwili, gdy prezydent Macron wypowiadał te słowa w telewizyjnym orędziu, w Paryżu ponownie dochodziło do scen chaosu. Grupy zamaskowanych chuliganów splądrowały liczne sklepy i galerie handlowe. Niektórzy Paryżanie sami bronili swoich sklepów, inni wylewali wodę przez okna na chuliganów.
„Atakowana jest Francja, która pracuje. Jeśli nic się nie zmieni, wyjedziemy z kraju” - takie głosy coraz częściej słychać wśród handlowców. Swoje niezadowolenie wyrażają także merowie, którzy w poniedziałek w południe zgromadzą się przed merostwami na znak protestu.
- Przeżyliśmy piekło, nasi koledzy omal nie zginęli - i nie możemy otrzymać pomocy? - pytają zdesperowani policjanci z Marsylii, dokąd uda się minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez.
W obliczu kryzysu politycy różnych ugrupowań domagają się wprowadzenia stanu wyjątkowego, a niektórzy wzywają nawet do dymisji prezydenta Republiki.
Znany jest już ostateczny bilans sobotnich zamieszek. W całym kraju zatrzymano 2397 osób, a rannych zostało 997 policjantów i strażaków.
„Będziemy bezlitośni” - w chwili, gdy prezydent Macron wypowiadał te słowa w telewizyjnym orędziu, w Paryżu ponownie dochodziło do scen chaosu. Grupy zamaskowanych chuliganów splądrowały liczne sklepy i galerie handlowe. Niektórzy Paryżanie sami bronili swoich sklepów, inni wylewali wodę przez okna na chuliganów.
„Atakowana jest Francja, która pracuje. Jeśli nic się nie zmieni, wyjedziemy z kraju” - takie głosy coraz częściej słychać wśród handlowców. Swoje niezadowolenie wyrażają także merowie, którzy w poniedziałek w południe zgromadzą się przed merostwami na znak protestu.
- Przeżyliśmy piekło, nasi koledzy omal nie zginęli - i nie możemy otrzymać pomocy? - pytają zdesperowani policjanci z Marsylii, dokąd uda się minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez.
W obliczu kryzysu politycy różnych ugrupowań domagają się wprowadzenia stanu wyjątkowego, a niektórzy wzywają nawet do dymisji prezydenta Republiki.
Znany jest już ostateczny bilans sobotnich zamieszek. W całym kraju zatrzymano 2397 osób, a rannych zostało 997 policjantów i strażaków.

Radio Szczecin