Przez kilka miesięcy mieszkał na lotnisku w Neapolu. Nie miał dokumentów i niewiele pamiętał ze swojej przeszłości. Historia Daniela przypomina scenariusz filmu "Terminal" z Tomem Hanksem, ale wydarzyła się naprawdę. Teraz pojawiła się szansa na szczęśliwe zakończenie.
Młody mężczyzna przebywał na lotnisku Capodichino co najmniej od sierpnia. Mówił po szwedzku i angielsku, ale nie potrafił wyjaśnić, jak znalazł się we Włoszech. W przetrwaniu pomagały mu osoby pracujące na lotnisku, które przynosiły mu jedzenie i ubrania.
Sprawą zainteresowano się szerzej, gdy na początku listopada lotnisko zamknięto na miesiąc z powodu remontu. Historię Daniela opisały wtedy włoskie, niemieckie i szwedzkie media. W poszukiwania jego rodziny zaangażowali się także szwedzki konsul w Neapolu i ambasada.
Dzięki współpracy dyplomatów i miejskich służb socjalnych udało się odnaleźć rodzinę mężczyzny w Szwecji. Rodzice nie mieli z nim kontaktu od sierpnia. Daniel przebywa teraz w ośrodku pomocy w Neapolu. Jak podała "La Reppubblica", rozmawiał już telefonicznie z rodziną. Trwają przygotowania do jego powrotu.
Sprawą zainteresowano się szerzej, gdy na początku listopada lotnisko zamknięto na miesiąc z powodu remontu. Historię Daniela opisały wtedy włoskie, niemieckie i szwedzkie media. W poszukiwania jego rodziny zaangażowali się także szwedzki konsul w Neapolu i ambasada.
Dzięki współpracy dyplomatów i miejskich służb socjalnych udało się odnaleźć rodzinę mężczyzny w Szwecji. Rodzice nie mieli z nim kontaktu od sierpnia. Daniel przebywa teraz w ośrodku pomocy w Neapolu. Jak podała "La Reppubblica", rozmawiał już telefonicznie z rodziną. Trwają przygotowania do jego powrotu.

Radio Szczecin