We wtorek mają być widoczne obniżki cen paliw na stacjach. W weekend minister finansów podpisał rozporządzenia obniżające VAT i akcyzę na paliwa.
Jak mówi minister energii Miłosz Motyka, państwo wzięło na siebie koszty obniżki cen paliw.
- Nie może dochodzić do sytuacji, w której my obniżamy dochody budżetu państwa albo zwiększamy wpływy, a z drugiej strony obywatele tego wpływu nie widzą na stacjach, bo po drodze mamy szereg pośredników, którzy na tym mechanizmie zarabiają. Po to cena maksymalna, więc kto zyskuje? Odbiorcy. Kto tutaj jest stroną, która musi dźwigać koszty? Budżet państwa, minister finansów - tłumaczy Motyka.
Kierowcy czekają na tańsze paliwo. Zgodnie z zapowiedziami rządu, dzięki pakietowi CPN ceny benzyny i oleju napędowego mogą spaść o około 1 złoty 20 groszy na litrze. - Mam taką nadzieję, bo szukuje się nam daleka podróż. Jeżeli spełnią się te obietnice, które tam gdzieś padły, to myślę, że będzie ok, chociaż i tak będzie trochę za drogo. - Słyszałem, że ma być taniej, ponad złotówkę, ale czy będzie? Zobaczymy. Na razie wszystko jest za drogo - mówią kierowcy.
Profesor Marek Leszczyński z Uniwersytetu imienia Jana Kochanowskiego w Kielcach przypomina, że rządowy pakiet to rozwiązanie tymczasowe. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się przedłuży, istnieje zagrożenie poważniejszego kryzysu paliwowego.
- Nie wiadomo, jak będzie to wyglądało, jeżeli chodzi o wojnę, o konflikt. Jeżeli on się przedłuży, to grozi nam jakaś poważniejsza historia w postaci długotrwałego, być może kryzysu paliwowo-energetycznego i to takiego globalnego - mówi prof. Kochanowski.
Zgodnie z rządowymi rozwiązaniami, VAT ma zostać obniżony z 23 do ośmiu procent, a akcyza na paliwo - do minimalnej stawki wynikającej z regulacji europejskich. Maksymalna cena detaliczna ma być ustalana przez Ministerstwo Energii. Firmy, które z powodu wzrostów cen ropy odnotowują nadmiarowe zyski, mają zostać opodatkowane.
- Nie może dochodzić do sytuacji, w której my obniżamy dochody budżetu państwa albo zwiększamy wpływy, a z drugiej strony obywatele tego wpływu nie widzą na stacjach, bo po drodze mamy szereg pośredników, którzy na tym mechanizmie zarabiają. Po to cena maksymalna, więc kto zyskuje? Odbiorcy. Kto tutaj jest stroną, która musi dźwigać koszty? Budżet państwa, minister finansów - tłumaczy Motyka.
Kierowcy czekają na tańsze paliwo. Zgodnie z zapowiedziami rządu, dzięki pakietowi CPN ceny benzyny i oleju napędowego mogą spaść o około 1 złoty 20 groszy na litrze. - Mam taką nadzieję, bo szukuje się nam daleka podróż. Jeżeli spełnią się te obietnice, które tam gdzieś padły, to myślę, że będzie ok, chociaż i tak będzie trochę za drogo. - Słyszałem, że ma być taniej, ponad złotówkę, ale czy będzie? Zobaczymy. Na razie wszystko jest za drogo - mówią kierowcy.
Profesor Marek Leszczyński z Uniwersytetu imienia Jana Kochanowskiego w Kielcach przypomina, że rządowy pakiet to rozwiązanie tymczasowe. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się przedłuży, istnieje zagrożenie poważniejszego kryzysu paliwowego.
- Nie wiadomo, jak będzie to wyglądało, jeżeli chodzi o wojnę, o konflikt. Jeżeli on się przedłuży, to grozi nam jakaś poważniejsza historia w postaci długotrwałego, być może kryzysu paliwowo-energetycznego i to takiego globalnego - mówi prof. Kochanowski.
Zgodnie z rządowymi rozwiązaniami, VAT ma zostać obniżony z 23 do ośmiu procent, a akcyza na paliwo - do minimalnej stawki wynikającej z regulacji europejskich. Maksymalna cena detaliczna ma być ustalana przez Ministerstwo Energii. Firmy, które z powodu wzrostów cen ropy odnotowują nadmiarowe zyski, mają zostać opodatkowane.

Radio Szczecin