Cisza w kamienicy na szczecińskich Podjuchach się skończyła – wprowadziły się kury i indyk, choć żadnej umowy najmu nie podpisały...
Jak relacjonują sąsiedzi, jedna z mieszkanek kamienicy przy ul. Szlamowej ogrodziła fragment podwórka i urządziła tam kurnik. Problem w tym, że – jak podkreślają – jest to teren wspólny.
Mieszkańcy twierdzą, że zwracali już na to uwagę, jednak właścicielka zwierząt nie reaguje.
- Jaki tu będzie gnój?! A nie są jeszcze tydzień... - Kurnik zrobiła pod oknami. - Duże kury, małe kurczaczki, duży indyk, który gulga pod oknami, nie idzie okna otworzyć... - Straszny syf, śmierdzi. - Robią tu zdjęcia i się wyśmiewają, że w mieście takie rzeczy się dzieją. - Utrudnia nam życie, odkąd się przeprowadziła - mówili sąsiedzi.
Sama zainteresowana tłumaczy, że zwierzęta trafiły tam tylko tymczasowo, z gospodarstwa. Były zagłodzone. Poza tym - jak twierdzi - ma zgodę wspólnoty na wygrodzenie tego terenu.
- Żaden z sąsiadów nie rozmawiał ze mną. Mieszkańcy Podjuch mają możliwość jeszcze przez tydzień oglądania w realu żywych istot w postaci kur i indyka. A sąsiedzi, jak to wiadomo, zawsze wszystko im przeszkadza - oceniła.
Jeżeli jest to część wspólna, to należy do wszystkich właścicieli lokali. Jeżeli pani samodzielnie zajęła fragment takiego terenu, to nie ma do tego prawa i można to traktować jako zawłaszczenie – mówi prawnik Jakub Lewandowski.
- Powinno się to, podejrzewam, rozpocząć od jakiegoś wezwania skierowanego przez zarząd wspólnoty mieszkaniowej. Najczęściej będzie to wystarczające. Jeżeli ta osoba będzie pozostawała tutaj w jakimś sporze, to wtedy rzeczywiście będzie trzeba skierować spór na drogę sądową - powiedział.
Skontaktowaliśmy się ze wspólnotą mieszkaniową z prośbą o komentarz w tej sprawie. Do tematu będziemy wracać.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Jaki tu będzie gnój?! A nie są jeszcze tydzień... - Kurnik zrobiła pod oknami. - Duże kury, małe kurczaczki, duży indyk, który gulga pod oknami, nie idzie okna otworzyć... - Straszny syf, śmierdzi. - Robią tu zdjęcia i się wyśmiewają, że w mieście takie rzeczy się dzieją. - Utrudnia nam życie, odkąd się przeprowadziła - mówili sąsiedzi.
- Żaden z sąsiadów nie rozmawiał ze mną. Mieszkańcy Podjuch mają możliwość jeszcze przez tydzień oglądania w realu żywych istot w postaci kur i indyka. A sąsiedzi, jak to wiadomo, zawsze wszystko im przeszkadza - oceniła.

Radio Szczecin