Tak część rosyjskich niezależnych politologów ocenia prace nad ustawą umożliwiającą wysłanie rosyjskiej armii na pomoc Rosjanom przetrzymywanym w zagranicznych więzieniach.
Jak podkreślają rosyjscy opozycjoniści, Putin w ten sposób straszy Zachód przeprowadzeniem operacji specjalnej w dowolnym zakątku świata.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Rosyjskie oddziały specjalne w innym kraju, to nie scenariusz z powieści sensacyjnych. W 2014 roku Putin wysłał swoich żołnierzy na Ukrainę, co umożliwiło mu aneksję Krymu i rozpętanie wojny w Donbasie. Ukraiński komentator Kyryło Sazonow w Radiu Svoboda przyznał, że należy takie scenariusze traktować poważnie.
- Złapali pijanego Iwana w Finlandii z butelką wódki i posadzili w areszcie, więc w jego obronie rzuci się rosyjska armia. A tak zupełnie serio - Rosjanie lubią przykrywać stertami ustaw każdą swoją podłość - dodajł Kyryło Sazanow.
Rosyjscy opozycjoniści podkreślają, że takie operacje Władimir Putin może chcieć przeprowadzić dla odbicia tankowców z ropą, aresztowanych w jakimś zagranicznym porcie, albo rosyjskich żołnierzy czekających na rozprawę przed międzynarodowym trybunałem za popełnione zbrodnie wojenne.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin