Rolnicy na drodze nie są problemem, a efektem problemu - podkreślają organizatorzy protestu na S3. W poniedziałkowe południe rolnicy wstrzymali ruch na ekspresówce, domagając się dymisji ministra rolnictwa i rozmów z premierem. Ich protest został odwołany po czterech godzinach decyzją burmistrza gminy Gryfino.
- Oczekujemy też od tych wójtów, burmistrzów działania, pomocy, a nie tylko nas sprzątnąć z ulicy i temat zapomniany, i wszystko gra. Ja się pytam, który wójt, który burmistrz podjął jakąś inicjatywę i powiedzmy, pojechał gdzie by mógł, napisał jakąkolwiek petycję - mówił w "Radio Szczecin na Wieczór" Toporek.
Burmistrz Gryfina Mieczysław Sawaryn zaznacza, że popiera postulaty rolników, ale jak mówi - zakończył protest zgodnie z wytycznymi.
- Rolnicy w swoim wniosku napisali, że będą protestować tylko w poniedziałek przez dwie, góra cztery godziny. I ja odczekałem do zakończenia protestu. Zgodnie z wnioskiem policji, zgromadzenie zostało rozwiązane - tłumaczy Sawaryn.
Rolnicy zapowiedzieli, że będą odwoływać się od decyzji o zakończeniu protestu. Głównymi powodami manifestacji są nieopłacalność produkcji oraz napływ żywności z Ukrainy i krajów Mercosur.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin
