Szczecińscy naukowcy wrócili na Ukrainę, by kontynuować poszukiwania drugiego miejsca, gdzie mogą znajdować się szczątki ofiar zbrodni w Puźnikach.
W czerwcu nie udało się go odnaleźć. Teraz badacze ponownie prowadzą prace w terenie.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Strona ukraińska pomaga w nich pod każdym względem i docenia nasze starania, mimo że sprawa budzi ogromne emocje - mówił w "Popołudniowej Rozmowie Radia Szczecin" kierownik badań, prof. Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. - Chcemy doprowadzić finalnie do pochówku naszych krewnych i to jest nasz nadrzędny cel i oni to dzisiaj rozumieją. Oni są w bardzo podobnej sytuacji. Dzisiaj też chcą osoby zamordowane przez Rosjan odnaleźć, zidentyfikować i godnie pochować. Dzisiaj być może jest ten czas, gdzie powinniśmy te prace prowadzić.
W czerwcu naukowcy przeszukali wyznaczony teren, ale nie odnaleźli drugiej zbiorowej mogiły. Wcześniejsze prace ekshumacyjne pozwoliły natomiast wydobyć szczątki 42 osób, a osiem z nich udało się już zidentyfikować. Teraz naukowcy wracają do kolejnego sektora, wytypowanego na podstawie relacji świadków.
Do zbrodni w Puźnikach na Wołyniu doszło w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku. Oddział UPA, na którego czele stał Petro Chamczuk, ps. "Bystry", zamordował od 80 do 120 osób.

Radio Szczecin