Wyrok dwóch lat i 10 miesięcy więzienia dla myśliwego Stanisława H. za spowodowanie śmierci młodego żołnierza na poligonie w Szczecinie.
Sąd Rejonowy skazał we wtorek dwóch mężczyzn, którzy odławiali dziki na terenie jednostki wojskowej w Szczecinie. Jego pomocnik usłyszał wyrok roku i trzech miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności.
Do tragedii doszło podczas nocnych ćwiczeń wojskowych. Skazany myśliwy śmiertelnie postrzelił 21-letniego żołnierza, bo – jak tłumaczył w śledztwie – pomylił go ze zwierzęciem.
O szczegółach wyroku mówił prokurator Kamil Zalewski z działu do spraw wojskowych Prokuratury Rejonowej Szczecin-Niebuszewo.
Sędzia w uzasadnieniu wyroku skrykował zachowanie mężczyzn. Po oddaniu strzału oskarżeni nawet nie sprawdzili, w co trafili. Nie udzielili rannemu pomocy.
Z decyzją sądu nie zgadza się obrona, która już zapowiada walkę w drugiej instancji. - Oni nie wiedzieli, co tam się wydarzyło. Oczywiście być może było to zachowanie lekkomyślne, być może z perspektywy czasu można było powiedzieć, że mogli wysiąść i sprawdzić, natomiast absolutnie zdaniem obrony, nie ma żadnych podstaw, żeby twierdzić, że oni mogli się domyślać, że oddali strzał w kierunku człowieka - mówi obrońca jednego z oskarżonych mecenas Krzysztof Tumielewicz.
Wyrok szczecińskiego sądu jest nieprawomocny.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Do tragedii doszło podczas nocnych ćwiczeń wojskowych. Skazany myśliwy śmiertelnie postrzelił 21-letniego żołnierza, bo – jak tłumaczył w śledztwie – pomylił go ze zwierzęciem.
O szczegółach wyroku mówił prokurator Kamil Zalewski z działu do spraw wojskowych Prokuratury Rejonowej Szczecin-Niebuszewo.
Sędzia w uzasadnieniu wyroku skrykował zachowanie mężczyzn. Po oddaniu strzału oskarżeni nawet nie sprawdzili, w co trafili. Nie udzielili rannemu pomocy.
Z decyzją sądu nie zgadza się obrona, która już zapowiada walkę w drugiej instancji. - Oni nie wiedzieli, co tam się wydarzyło. Oczywiście być może było to zachowanie lekkomyślne, być może z perspektywy czasu można było powiedzieć, że mogli wysiąść i sprawdzić, natomiast absolutnie zdaniem obrony, nie ma żadnych podstaw, żeby twierdzić, że oni mogli się domyślać, że oddali strzał w kierunku człowieka - mówi obrońca jednego z oskarżonych mecenas Krzysztof Tumielewicz.
Wyrok szczecińskiego sądu jest nieprawomocny.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin