Izrael zaatakował drugi już irański kompleks petrochemiczny. "To poważny cios ekonomiczny dla Iranu - mówił izraelski minister obrony Israel Katz.
Pierwszy z ataków wycelowany był w obiekty, które są częścią Południowego Parsu, największych złóż gazu ziemnego na świecie, dzielonych przez Iran i Katar. Ucierpiały zakłady dostarczające prąd, wodę i tlen, natomiast sama rafineria nie ucierpiała.
Odcięto dostawy prądu do wszystkich jednostek wchodzących w skład kompleksu wydobywczego. Południowy Pars jest dla Iranu podstawowym źródłem energii na potrzeby krajowe. Po raz pierwszy został zaatakowany w połowie marca, wywołując ogromne pożary.
Drugi atak izraelski wycelowany był w kompleks petrochemiczny Mardvdaszt.
Jak podaje irańska agencja Fars, doszło do pożaru, ale został on opanowany i nikomu nic się nie stało. Izraelski minister obrony powiedział, że celem ataków jest jak największe osłabienie.
Marcowe ataki na główne irańskie źródła energii spowodowały, że Iran zaatakował cele energetyczne nie tylko w Izraelu, ale też w całym regionie.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin