Premier Donald Tusk uspokaja w sprawie żołnierzy amerykańskich w Polsce i zapewnia, że bezpieczeństwo naszego kraju nie ucierpi.
Podczas spotkania z dziennikarzami w Otwocku szef rządu przyznał, że decyzje dotyczące redukcji wojsk USA w Europie były spodziewane od miesięcy, podobnie, jak korekta w polityce amerykańskiej wobec Europy, by ta bardziej samodzielnie dbała o swoje bezpieczeństwo.
Polska jest tutaj absolutnie wiodącym krajem - podkreślał premier.
- Otrzymałem zapewnienie i to jest dla mnie ważne, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo, jeśli chodzi o współpracę polsko-amerykańską - powiedział.
Premier Donald Tusk dodał, że "Polska była, jest i będzie najbardziej stabilnym i lojalnym sojusznikiem".
Jak twierdzą media za oceanem, zawieszenie rotacji amerykańskiego kontyngentu w Polsce wpisuje się w ogólny plan redukcji sił w Europie. Amerykanie mieli zdecydować, że nie wyślą do Polski kolejnej zmiany liczącej 4 tysiące amerykańskich żołnierzy. Polskie władze twierdzą, że mimo amerykańskiej zapowiedzi, łączna liczba żołnierzy w USA w naszym kraju pozostanie na dotychczasowym poziomie.
Jak twierdzi CNN, decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha nagle wstrzymała rozmieszczenie kolejnego kontyngentu, którego elementem miała być brygada pancerna z Teksasu. Miał on trafić do Polski, do państw bałtyckich i Rumunii.
Część brygady była już na Starym Kontynencie i została zmuszona do powrotu. Odwołany został też mający być rozmieszczony w Niemczech batalion artylerii dalekiego zasięgu.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin