Wraca pomysł, by unijne sankcje na Rosję były przedłużane co rok, a nie, jak obecnie, co pół roku - usłyszała brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka.
Ta sprawa ma pojawić się na środowym (17.06) spotkaniu ambasadorów unijnych krajów.
Wspólnota jest w przededniu decyzji o kolejnym przedłużeniu sankcji gospodarczych na Rosję. Wygasają one wraz z końcem czerwca.
Przedłużanie sankcji co 12 miesięcy było od dawna postulatem wielu krajów, w tym Polski, ale tę propozycję blokował Viktor Orban, kiedy był premierem Węgier. Roczne przedłużanie ograniczałoby jego możliwości szantażowania Unii. Robił to co pół roku, przy każdym przedłużaniu, bo domagał się usuwania z listy sankcyjnej kolejnych rosyjskich oligarchów, albo żądał innych ustępstw. Dla Unii to też zawsze była udręka.
Dlatego pojawił się pomysł, by przechodzić przez te trudy raz w roku, a nie dwa. Dopóki Viktor Orban był u władzy, to było niemożliwe. Teraz nowy rząd w Budapeszcie na taką propozycję się zgadza. Pytanie, czy nie objawi się inny kraj, który do tej pory krył się za Węgrami.
Sprawa ma trafić także na dwudniowy, unijny szczyt, który rozpoczyna się w czwartek (18.06) w Brukseli. Musi być jednomyślna zgoda europejskich przywódców na zapalenie zielonego światła dla zmian i przy okazji przedłużenia sankcji gospodarczych na Rosję.
Europejskie rządy są już natomiast po pierwszej dyskusji w sprawie nowego, 21. pakietu sankcji, który Komisja Europejska przesłała krajom w ubiegłym tygodniu.
Z nieoficjalnych informacji brukselskiej korespondentki Polskiego Radia Beaty Płomeckiej wynika, że ich uzgodnienie nie będzie łatwe i kilka krajów już zgłosiło wątpliwości. Sprzeciw budzi między innymi propozycja nałożenia po raz pierwszy sankcji na sektor rybołówstwa i wprowadzenia zakazu importu dorszy z Rosji.
Wspólnota jest w przededniu decyzji o kolejnym przedłużeniu sankcji gospodarczych na Rosję. Wygasają one wraz z końcem czerwca.
Przedłużanie sankcji co 12 miesięcy było od dawna postulatem wielu krajów, w tym Polski, ale tę propozycję blokował Viktor Orban, kiedy był premierem Węgier. Roczne przedłużanie ograniczałoby jego możliwości szantażowania Unii. Robił to co pół roku, przy każdym przedłużaniu, bo domagał się usuwania z listy sankcyjnej kolejnych rosyjskich oligarchów, albo żądał innych ustępstw. Dla Unii to też zawsze była udręka.
Dlatego pojawił się pomysł, by przechodzić przez te trudy raz w roku, a nie dwa. Dopóki Viktor Orban był u władzy, to było niemożliwe. Teraz nowy rząd w Budapeszcie na taką propozycję się zgadza. Pytanie, czy nie objawi się inny kraj, który do tej pory krył się za Węgrami.
Sprawa ma trafić także na dwudniowy, unijny szczyt, który rozpoczyna się w czwartek (18.06) w Brukseli. Musi być jednomyślna zgoda europejskich przywódców na zapalenie zielonego światła dla zmian i przy okazji przedłużenia sankcji gospodarczych na Rosję.
Europejskie rządy są już natomiast po pierwszej dyskusji w sprawie nowego, 21. pakietu sankcji, który Komisja Europejska przesłała krajom w ubiegłym tygodniu.
Z nieoficjalnych informacji brukselskiej korespondentki Polskiego Radia Beaty Płomeckiej wynika, że ich uzgodnienie nie będzie łatwe i kilka krajów już zgłosiło wątpliwości. Sprzeciw budzi między innymi propozycja nałożenia po raz pierwszy sankcji na sektor rybołówstwa i wprowadzenia zakazu importu dorszy z Rosji.
Edycja tekstu: Michał Tesarski
Dodaj komentarz 2 komentarze
tam, gdzie zaczyna się terroruSSia, tam kończy się cywilizacja. Z terrorystami się nie negocjuje i nie handluje.
@ Jan Nowak-wróciłem z wakacji,gdzie szukając po kanałach meczów MŚ natrafiłem na rosyjską tv. A tam reklamy sprzętu niemieckiego pełną gębą. To gdzie te sankcje? Pic na wodę papciu. Twoi niemieccy przyjaciele mydlą tylko oczy,naprawdę handlują z Ruskimi ile się da.

Radio Szczecin