Mieszkańcy południa Libanu uciekają na północ w obawie przed powrotem pełnoskalowej wojny.
Po tym, jak w sobotnich atakach zginęło 11 osób, a od kilku dni trwa izraelska ofensywa w rejonie strategicznego wzgórza Ali al-Taher, ta obawa jest coraz bardziej realna.
Armia izraelska próbuje zdobyć strategiczne wzgórze Ali al-Taher w okolicach Nabatiji. Oprócz dronów, myśliwców i ciężkiej artylerii ma wykorzystywać w tym celu bomby fosforowe. W południowym Libanie wiele wskazuje na możliwość dalszej eskalacji. Świadczą o tym coraz częstsze ataki, takie jak ten w Ansar, miejscowości, w której przez ostatnie dwa miesiące było dość spokojnie. W ataku miał zginąć jeden z dowódców Hezbollahu. Wśród ofiar śmiertelnych są też dwie kobiety i troje dzieci.
W poniedziałek mija 60-dniowy termin rozejmu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Ponieważ negocjacje utknęły w martwym punkcie, powrót do działań wojennych jest prawdopodobny. Ostatnie wypowiedzi przewodniczącego irańskiego parlamentu sugerują, że Iran chce powiązać sytuację w cieśnienie Ormuz z sytuacją w Libanie.
Armia izraelska próbuje zdobyć strategiczne wzgórze Ali al-Taher w okolicach Nabatiji. Oprócz dronów, myśliwców i ciężkiej artylerii ma wykorzystywać w tym celu bomby fosforowe. W południowym Libanie wiele wskazuje na możliwość dalszej eskalacji. Świadczą o tym coraz częstsze ataki, takie jak ten w Ansar, miejscowości, w której przez ostatnie dwa miesiące było dość spokojnie. W ataku miał zginąć jeden z dowódców Hezbollahu. Wśród ofiar śmiertelnych są też dwie kobiety i troje dzieci.
W poniedziałek mija 60-dniowy termin rozejmu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Ponieważ negocjacje utknęły w martwym punkcie, powrót do działań wojennych jest prawdopodobny. Ostatnie wypowiedzi przewodniczącego irańskiego parlamentu sugerują, że Iran chce powiązać sytuację w cieśnienie Ormuz z sytuacją w Libanie.

Radio Szczecin