Grupa osiemnastu rannych w katastrofie polskiego autokaru na Węgrzech wciąż oczekuje na transport medyczny do kraju. Stan ich zdrowia nie pozwolił na powrót wraz z rządowym Boeingiem, który w poniedziałek (17.08) wieczorem wylądował na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce.
Poszkodowani mają zostać ewakuowani z Węgier za pomocą samolotu wojskowego CASA oraz samolotów Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Najciężej ranni pasażerowie autokaru przebywają m.in. w szpitalu w Miszkolcu na oddziałach intensywnej terapii, traumatologii i neurochirurgii.
- Trzy osoby w bardzo ciężkim stanie, dwie w stanie poważnym, których stan może się pogorszyć. Na ten moment jest stabilny, ale może ulec pogorszeniu - Powiedział zastępca szefa zespołu pomocy humanitarno-medycznej dr Michał Hampel.
Gdy stan pacjentów się poprawi, wtedy zostaną przewiezieni do Polski w pozycji leżącej, na przykład wojskową CASĄ lub samolotami LPR w asyście ratowników medycznych. Matka pani Angeliki będzie musiała jeszcze zostać w węgierskim szpitalu.
- Ma pękniętą miednicę i z jednej strony prawie wszystkie żebra wyłamane. Będzie miała klemowane je prawdopodobnie. Po tym, jak jej to zrobią, będzie mogła specjalistyczną karetką zostać przetransportowana do Polski w celu dalszej operacji na miednicę - dodała pani Angelika.
Decyzje o ewakuacji kolejnych pacjentów do Polski będą podejmowane na bieżąco po konsultacjach z węgierskimi lekarzami.
Autokar z pielgrzymami wracającymi z Bośni i Hercegowiny w nocy z soboty na niedzielę zjechał do rowu na węgierskiej autostradzie. Zginęło 12 osób, kilkadziesiąt zostało rannych.
Najciężej ranni pasażerowie autokaru przebywają m.in. w szpitalu w Miszkolcu na oddziałach intensywnej terapii, traumatologii i neurochirurgii.
- Trzy osoby w bardzo ciężkim stanie, dwie w stanie poważnym, których stan może się pogorszyć. Na ten moment jest stabilny, ale może ulec pogorszeniu - Powiedział zastępca szefa zespołu pomocy humanitarno-medycznej dr Michał Hampel.
Gdy stan pacjentów się poprawi, wtedy zostaną przewiezieni do Polski w pozycji leżącej, na przykład wojskową CASĄ lub samolotami LPR w asyście ratowników medycznych. Matka pani Angeliki będzie musiała jeszcze zostać w węgierskim szpitalu.
- Ma pękniętą miednicę i z jednej strony prawie wszystkie żebra wyłamane. Będzie miała klemowane je prawdopodobnie. Po tym, jak jej to zrobią, będzie mogła specjalistyczną karetką zostać przetransportowana do Polski w celu dalszej operacji na miednicę - dodała pani Angelika.
Decyzje o ewakuacji kolejnych pacjentów do Polski będą podejmowane na bieżąco po konsultacjach z węgierskimi lekarzami.
Autokar z pielgrzymami wracającymi z Bośni i Hercegowiny w nocy z soboty na niedzielę zjechał do rowu na węgierskiej autostradzie. Zginęło 12 osób, kilkadziesiąt zostało rannych.
Edycja tekstu: Michał Tesarski
Radio Szczecin