Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz
SpellForce III Reforced
SpellForce III Reforced
Cieszą takie próby, szczególnie że udane. Seria Spellforce od początku istnienia marki była rodzajem eksperymentu, który wszedł teraz jakby w drugą fazę. A mówię o trzeciej części, która jest dostępna na rynku od dłuższego czasu z dopiskiem Reforced, aby wreszcie zawitać na konsole. W bardzo ładnym stylu. Spellforce 3 - jak już powiedziałem - od początku było rodzajem rzadkiej hybrydy. To połączenie klasycznej gry RPG ze strategią czasu rzeczywistego. Połączenie bardzo płynne, bo nie ma czegoś takiego jak "tura strategii" albo "a teraz moment na RPG". Przewodzimy bohaterom, których losy fabuła tak układa, że co jakiś czas zmuszeni są wcielić się w budowniczych, dowódców osad i miast albo brać udział w potyczkach z większą liczbą wojska. Wszystko osadzone jest w klimatach fantasy.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
The Guild 3
The Guild 3
Budujesz swoją dynastię w średniowiecznym świecie - tak jest w The Guild 3. Gra zobaczyła światło dzienne w 2017 roku i dopiero 5 lat później, twórcy zaprezentowali jej finalną wersję. I co? I kompletnie nic. Nie obeszło to chyba nikogo i nic dziwnego. Bo tytuł jest mocno średni. Dlaczego tak uważam? O tym dalej w tej recenzji. The Guild 3 to gra, która potrafiła wciągnąć mnie na kilka godzin - dlatego jej ocena nie będzie nader surowa. Nie można jednak nie wspomnieć, że twórcom ten tytuł po prostu nie wypalił. The Guild 3 próbowano reanimować patchami i łatkami, ale nic z tego. Tutaj trzeba by było stworzyć grę od początku, a na to nikt nie ma przecież czasu.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
Kao The Kangaroo
Kao The Kangaroo
GIERMASZ-Pierwsze wrażenia z rozgrywki w Kao The Kangaroo
Nie planowaliśmy przygotowania więcej, jak jednego materiału na temat Kao The Kangaroo. Szczególnie, że po pierwszych 10 godzinach rozgrywki nasz recenzent Michał Król nie miał jakiś większych uwag do tej trójwymiarowej, przeznaczonej raczej dla dzieci platformówki. Co prawda nie dorównuje rozmachem do topowych produkcji w gatunku, ale byłaby warta swojej ceny. Byłaby - gdyby nie błąd przez który po prostu nie można przejść w grze dalej, mimo wypełnienia stawianych w rozgrywce warunków. Twórcy o problemie wiedzą, fakt też, że nie wszyscy gracze go doświadczyli. My jednak musimy się wstrzymać z oceną do momentu "załatania" Kao The Kangaroo. Posłuchajcie więc pierwszych wrażeń z zabawy.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Tate Multimedia
Sniper Elite 5
Sniper Elite 5
Francja, rok 1944, koniec maja, kilka dni zostało do inwazji w Normandii. Czas na kolejną, wydawałoby się, klasyczną misję dywersyjną na tyłach wroga. Która przerodzi się w łomotaninę z połową niemieckiego garnizonu w okupowanym kraju. Nie zabraknie diabolicznego oficera SS, tajnej broni, ruchu oporu i - w roli głównej - Karla Fairburne'a jako jednoosobowej armii/tajnego agenta/snajpera. Ktoś się zastanowi, dlaczego w grze zatytułowanej Sniper Elite 5 strzelanie z daleka wymieniam jako ostatnie? Cóż, rozgrywka nie jest nastawiona tylko i wyłącznie na snajperskie wyzwania. Wiele będzie zależało od stylu gry, jaki preferujecie. W moim przypadku, w podsumowaniach misji nie zdarzało się, aby przeważało ciche eliminowanie wrogów i przebywanie w cieniu...

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Cenega
Dolmen
Dolmen
To nie jest tak, że utarte schematy - czy to mechanik, czy fabularne muszą od razu zrażać. Jeśli są odpowiednio i solidnie podane, jeżeli ich twórcy za wzór obrali produkcje z najwyższej półki, a jednocześnie dodali coś od siebie to możemy mieć do czynienia z naprawdę satysfakcjonującą mieszanką. A Dolmenie niestety tak nie ma. Kolejny soulslike zawodzi. Niestety w bardzo wielu aspektach.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
Outward: Definitive Edition
Outward: Definitive Edition
Ta gra miała być lepsza od tego, co jest lepsze od wszystkiego. Bo to połączenie wszystkiego, co cudowne w grach RPG. Elementy takich klasyków jak Gothic, czy The Elder Scrolls połączone w jedność - brzmi to genialnie. No właśnie tylko brzmi. Wracamy do gry, która swoją premierę miała w 2019 roku. Dlaczego? Bo twórcy przygotowali jej "Definitive Edition". Usiadłem więc do Outward z nadziejami, że zniknęło wiele błędów, które pojawiły się w "grze-matce". Czy tak rzeczywiście jest? Sprawdzimy to w tej recenzji.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
Nintendo Switch Sports
Nintendo Switch Sports
16 lat temu świat oszalał na punkcie gry ruchowej Wii Sports na konsolę Nintendo Wii. Stała się serią znoszącą złote jaja i 8 lat po ostatniej odsłonie otrzymałem w swoje ręce Nintendo Switch Sports. Oczekiwania miałem spore i mówiąc wprost, jest fajnie, ale spodziewałem się dużo więcej. Produkcja wykorzystuje walory ruchowe konsoli, ale jest przeznaczona głównie do gry z rodziną i przyjaciółmi.

Grę do recenzji dostaliśmy od dystrybutora Nintendo na Polskę firmy Conquest entertainment a.s.
Eastward
Eastward
Nie miałem żadnych oczekiwań związanych z Eastward. Cóż, zwyczajnie przegapiłem zeszłoroczną jesienną premierę. W końcu tych niezależnych gier wychodzi tak dużo. Ale zapadła decyzja, aby Eastward wydać w Polsce w pudełkowej wersji na konsolę Switch. A skoro "dużych" premier nie ma, przy tej okazji postanowiłem tę chińską produkcję sprawdzić. I to była bardzo słuszna koncepcja! Przy czym, jestem w stanie zrozumieć, że ktoś się może od Eastward odbić. Tu musi Ciebie zainteresować opowiadana historia - opowiadana często w najdrobniejszym szczególe...

Grę dostaliśmy do recenzji od wydawcy wersji pudełkowej firmy Koch Media Poland
Trek to Yomi
Trek to Yomi
Harakiri, Sanjuro: samuraj znikąd, Siedmiu samurajów - to tylko kilka japońskich filmów traktujących o czasach feudalnych i tych legendarnych wojownikach. Była to także inspiracja dla Leonarda Menchiariego i rzeszowskiego oddziału polskiego studia Flying Wild Hog przy tworzeniu gry Trek to Yomi. Produkcji bardzo filmowej, nasączonej ogromną dawką klimatu tamtych czasów i obrazów jakby żywcem wyjętych z dzieł reżysera Akiro Kurosawy. Tytułu niesamowitego, nasiąkniętego Japonią, czarno-białego i dość krótkiego. Mimo to jest to jedna z najlepszych gier tego roku, a na pewno najbardziej klimatyczna.

Grę do recenzji dostaliśmy od wydawcy, firmy Devolver Digital.
Syberia: The World Before
Syberia: The World Before
Syberia to klasyka, Syberia to przeszłość... można by powiedzieć i twórcy serii starają się to myślenie odmienić. Czy słusznie? Oto jest pytanie, na które postaramy się odpowiedzieć. Gra kojarzy się z klasykami z gatunku point & click. I gracze powoli odnoszą wrażenie, że ten gatunek przeszedł do historii. Bo jest obecnie niszą. Nie zmienia to faktu, że można się przy nowej Syberii bawić nieźle. Albo nawet momentami bardzo dobrze. Nie wiem jednak, czy to nie mowa przeszłości - rodzaj rozgrywki, do którego warto wracać jedynie z sentymentem i bez potrzeby produkowania nowych pozycji.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
567891011