Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz
Szukasz recenzji konkretnej gry? Mamy ich PONAD 1700. Dlatego polecamy nasz Spis Recenzji, gdzie szybko i łatwo znajdziesz interesujący Cię tekst i dźwięk. W nawiasie kwadratowym przy tytule informujemy, na jakiej platformie testowaliśmy grę.
Ace Combat 8 Wings of Theve
Ace Combat 8 Wings of Theve
Są kwadratowe gadki, jest tyle patosu, że starczyłoby na jakieś dwa filmy Mela Gibsona, są wybuchy, jest trochę amerykańskości, która wywołuje niekiedy ciarki żenady, a do tego wybuchy, karabiny, cały szereg uroczych wręcz absurdów i przyjemność z gry aż wylewająca się z ekranu czy monitora. Ace Combat 8: Wings of Theve to trochę jak wojenny film amerykański z lat 80. albo 90. powstały na bazie popularności Top Gun. Jest więcej, głośniej i czasem śmieszniej niż w oryginale. Ale naprawdę jest też super.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od dystrybutora, firmy Cenega.
Rivage
Rivage
Nareszcie! Oderwaliśmy się od planety i znajdujemy się w dalekiej przestrzeni kosmicznej. Gdzie dokładnie? Tej informacji jako gracz nie dostaniemy. Na pewno poza Układem Słonecznym. Siedzimy w stacji kosmicznej A.R.E.S orbitując planetę Vesta, która, mamy nadzieję, stanie się naszym drugim domem.

Grę otrzymaliśmy za pośrednictwem serwisu Press Engine.
Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Znacie to uczucie, kiedy wspomnieniami wracacie do tych pięknych czasów, w których to byliście już młodymi dorosłymi, podejmującymi swoją pierwszą pracę, studiującymi na uczelni lub tak zwyczajnie oddającymi się błogiemu lenistwu na stogach siana lub kawiarni betonowej dżungli? Ja osobiście wam się do tego przyznam, że miewam takie, że tak powiem, wspomnieniowe powroty do przeszłości. Myślami wracam do czasu, w którym to, gdy nadchodził piątek, a na uczelni kończyły się właśnie zajęcia, brałem swoją torbę wypchaną brudnymi z całego tygodnia ciuchami i z którą to biegłem na dworzec, na którym już zdyszany wręcz wskakiwałem do pociągu wiozącego mnie do rodzinnego domu.
EA Sports FC 27
EA Sports FC 27
Jak co roku, ta sama śpiewka – a bo tylko zmienili numer, a bo mikropłatności, a bo jest tylko gorzej… Argumenty na to, żeby nie kupować EA Sports FC co roku w okolicach września wracają do konwersacji. Nie ma co jednak też ukrywać, że gry piłkarskie od Elektroników mają swoją oddaną rzeszę, która co roku czeka wręcz z utęsknieniem na nowy tytuł, a nieważne jak głośne, lecz narzekania są w mniejszości. Zresztą sam byłem jednym z tych, którzy ostatnio dość sceptycznie wypowiadali się o tych tytułach. W poprzedni zresztą nie grałem, a siadając po raz pierwszy do gry z numerem 27 miałem podczepiony pług i byłem gotowy na lekką orkę. Więc teraz, z pewną dozą zdziwienia muszę powiedzieć – schowajcie widły i pochodnie, bo jednak jest lepiej, niż mogłoby się wydawać.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od agencji reprezentującej firmę Electronic Arts.
Control Resonant
Control Resonant
Pierwszy Control był moją grą 2019 roku. Absolutne arcydzieło, dziejące się w Federalnym Biurze Kontroli, które okazało się miejscem inwazji mocy nie z tego świata. I teraz, w Control Resonant, Syk powrócił. Jednak kontynuacja jest inną grą, nadal osadzoną w uniwersum stworzonym przez fińskie studio Remedy Entertainment, jednak dającą inne doznania względem pierwowzoru. Czy to źle? Absolutnie nie, bo twórcy po raz kolejny udowodnili, że na budowaniu narracji i niesamowitych światów znają się doskonale.

Grę otrzymaliśmy od twórców, studia Remedy Entertainment.
Silent Hill: Townfall
Silent Hill: Townfall
Zdaję sobie sprawę, że gracze i recenzenci są podzieleni w kwestii oceny Silent Hill: Townfall, ale mi przypadł do gustu, choć najwierniejsi fani serii powinni pamiętać, że to spin off.

Grę otrzymaliśmy za pośrednictwem serwisu Game Press. O produkcji więcej dowiecie się ze strony gry.
EA Sports FC 27
EA Sports FC 27
Grupa, która łączy ze sobą pasję do piłki nożnej i grania co roku czeka na wrześniową premierę EA Sports FC. Tegoroczna edycja przynosi naręcze nowości, ale też ma ciężkie zadanie przekonać do siebie z powrotem graczy nieco zawiedzionych poprzedniczką. Kacper Narodzonek postanowił sprawdzić najnowszą odsłonę i przedstawia swoje pierwsze wrażenia.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od agencji reprezentującej firmę Electronic Arts.
Star Wars Galactic Racer
Star Wars Galactic Racer
Na początek dobra rada: zanim włączycie Star Wars: Galactic Racer, upewnijcie się, że w pobliżu nie ma żadnych, młodszych nieco nastolatków, zafascynowanych światem odległej galaktyki... Bo skończy się tym, że zamiast grać, potulnie oddacie kontroler i tylko będziecie oglądać, jak Wasza młodzież z wypiekami na twarzy próbuje wygrać w szalonych, futurystycznych wyścigach. Bo to, co najważniejsze chyba, udało się świetnie twórcom oddać: poczucie tej niesamowitej prędkości, jaką pokazał w filmowym Mrocznym Widmie George Lucas. Co oznacza też, że już na poziomie trudności "normalny", trzeba się nieźle napracować, aby dojeżdżać - dolatywać raczej - w czołówce stawki. Star Wars: Galactic Racer, choć przed premierą nie dane było przetestować trybu sieciowych zmagań, z czystym sumieniem będziemy Wam polecać.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego oddziału agencji Plaion.
Woodo
Woodo
Wyobraźcie sobie wakacje u babci na wsi. Najlepsze wspomnienia z dzieciństwa, prawda? I te wspomnienia mają smak malin prosto z krzaka, zapach świeżej trawy i skąpane są w takim świetle zachodzącego słońca, wieczna złota godzina. Banał? Może i banał, ale kogo by to obchodziło. Na samą myśl człowiek się uśmiecha i chciałby wrócić do tej beztroski, z której może nawet sobie wtedy nie zdawał sprawy. Na tym właśnie sentymencie bazuje Woodo, a że robi to niebanalnie i po mistrzowsku, mówię od razu na wstępie - czapki z głów.

Grę otrzymaliśmy za pośrednictwem serwisu Press Engine.
1234567