Ten człowiek doskonale wiedział, że strzela do rysicy, która prowadziła młode - tak wyniki sekcji zwłok zwierzęcia znalezionego w okolicach Drawska Pomorskiego komentuje Maciej Tracz z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego.
- My sobie możemy wiele rozmawiać na temat pomyłek, jak to myśliwi mylą lisa z rysiem czy dzika z żubrem. Przed sądem oni oczywiście będą takie rzeczy opowiadali. W mojej prywatnej ocenie i tak, jak to wynika z mojego doświadczenia, w 95 proc. jest to pełna, czysta, żywa premedytacja - mówi Tracz.
Sekcja zwłok potwierdziła również, że zwierzę zginęło od pocisku typu myśliwskiego.
- W całym korpusie są widoczne na rentgenie fragmenty pocisku. Trafił on w kość ramieniową, w łopatkę, czyli on tam zrobił potworne spustoszenie - mówi Maciej Tracz z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego.
Co najważniejsze i co potwierdziła sekcja zwłok rysicy znalezionej 7 sierpnia w rzece koło Drawska Pomorskiego, to fakt, że miała ona kocięta.
- Kocięta były w wieku około trzech miesięcy. One opuszczają tak zwane gniazdo w wieku do dwóch miesięcy, czyli to jest z reguły jakieś siedem tygodni i zaczynają maszerować z matką - mówi Maciej Tracz.
Zwykle w miocie jest od dwóch do czterech kociąt. Według eksperta najprawdopodobniej nie przeżyły.
W rejonie reintrodukcji w północno-zachodniej Polsce, obejmującym głównie województwo zachodniopomorskie, odnotowano 11 przypadków zastrzelenia rysia od chwili rozpoczęcia w 2019 roku programu „Powrót rysia do północno-zachodniej Polski”.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin