Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz » RECENZJE
Ninja Gaiden: Ragebound
Ninja Gaiden: Ragebound
Nie lubię takich powiedzeń, które generalizują, wiecie: jaki ojciec - taki syn i tak dalej.
Ale jedno pasuje tutaj jak ulał. Trochę je sparafrazujemy - sprawdzone formuły najlepiej się sprawdzają. Ninja Gaiden: Ragebound właśnie jest taką sprawdzoną formułą, czerpiącą z tradycji, dostosowaną pod niektórymi względami do współczesności, ale na pierwszy rzut oka kojarzącą się z wczesnymi latami 90tymi. No i niosącą tyle samo radości z grania.

Dostęp do gry zapewnił Xbox Polska.
Recenzja - Ninja Gaiden: Ragebound


Tym razem to nie Ryu Hayabusa jest naszym bohaterem, a Kenji Mozu - jego uczeń, który musi bronić swojej wioski przed siłami demonów. Jak później się okazuje stawka rzecz jasna jest znacznie wyższa. Po drodze trafia się wymuszony sojusz z Kumori, w którą też wcielamy się wcześniej na kilka chwil. Oboje spotykają się, kiedy wpadają w kłopoty, a od śmierci dzieli ich mniej niż pół kroku. Oczywiście - udaje się wybrnąć z tarapatów, i nie tylko wybrnąć, bo w pewien sposób postaci się łączą.

Duch Kumori towarzyszy Kenjiemu podczas walki z demonami, rzuca sztyletami, do tego w miejscu demonicznych portali przejmujemy na kilka chwil wojowniczkę. Kobieta wtedy przenosi się do drugiego wymiaru, który pozwala Kenjiemu pokonać niektóre przeszkody - na przykład Kumori w drugim świecie potrafi przedostać się za zamknięte drzwi i stamtąd otworzyć je młodemu wojownikowi. Do rozgrywki za chwilę jeszcze wrócę, bo trochę się zapomniałem i najwyższy czas wspomnieć o podstawach - Ninja Gaiden: Ragebound to dwuwymiarowa zręcznościówka utrzymana w pikselowych klimatach, które wyglądają jak sprzed 30 lat. Oczywiście sporo rzeczy jest uwspółcześnionych, w tym na przykład płynne, piękne animacje, ale nie zmienia to faktu, że grając, czy oglądając krótkie przerywniki czułem się naprawdę jakbym znów miał wczesne naście lat i spędzał ferie z najlepszym kumplem przed ekranem jego PCta. Ciarki z przyjemności przechodziły mi po plecach.

Ważne jest jednak, że konstrukcja poziomów, zróżnicowanie wrogów, animacja, o której przed chwilą opowiadałem - te wszystkie rzeczy są naprawdę dopieszczone, dopasowane do współczesności. Sama konstrukcja map, ich zróżnicowanie i poszczególne wyzwania dają ogrom satysfakcji. Choć mamy tu ledwie kilka możliwości ataku, gracz odnosi wrażenie, że wciąż uczy się czegoś nowego i stosuje nowe sposoby na rozprawienie się z wrogami. A rodzajów demonów akurat jest całkiem sporo; od klasyki spod znaku latających czaszek, przez różnorodne stwory przypominające bohaterów japońskiej mitologii, po pół szczypawice, które górą tułowia na myśl przywodzą filmowego Predatora. I tu również mam najróżniejsze skojarzenia, tym razem z epoką kaset VHS i amerykańskimi filmami spod znaku horroru, science fiction czy akcji, które próbowały zdobyć popularność wplatając w fabułę japoński folklor.

Wszystko to ma domieszkę kiczu, ale takiego w dobrym stylu, takiego, który kojarzy się z miłymi, dobrze przeżytymi chwilami i w sekcji emeryckiej, której jestem honorowym członkiem powoduje szybsze oddechy i kolejne zdania typu: "kiedyś to było". I jako ramol powiem - zaraz kończę, ale o jeszcze jednej rzeczy zapomniałem. Ninja Gaiden: Ragebound jest wymagająca, ale sprawiedliwa. Mówiłem brzydkie rzeczy, szczególnie podczas walk z bossami, ale prawda jest taka, że po odpowiedniej liczbie prób i wyuczeniu się sekwencji ataków wroga - można spokojnie wszystko przebrnąć. A chce się do niej wracać, bo nagradza wytrwałość. Polecam Wam. 8,5 na 10.
 

Zobacz także

2026-06-06, godz. 08:01 Forza Horizon 6 [Xbox Series X] Bez hamulców zacznę od konkretu. Dla fanów zręcznościowych wyścigów to pozycja obowiązkowa. Jako miłośnik arcade'owego ścigania się - zwłaszcza… » więcej 2026-06-06, godz. 08:01 007 First Light [PlayStation 5] Dawno nie grałem w tak filmową grę. To aż prawie "growy" film. Trudno się z drugiej strony dziwić, skoro 007: First Light opiera się na jednej z najsłynniejszych… » więcej 2026-06-06, godz. 08:01 Auto Fuszerka [PC] Z fachowcami bywa różnie – trafiają się ci, którzy sumiennie wykonują swój fach, są też tacy, którzy u siebie i u obcego robią inaczej. Wśród nich… » więcej 2026-06-06, godz. 08:01 Project Aurora [PC] To nie będzie przyjemna recenzja ani dla mnie, ani dla was. Niestety czasem się zdarza, że gra w teorii spełnia wszystkie kryteria, żeby mnie porwać, ale… » więcej 2026-05-30, godz. 08:01 Yoshi and the Mysterious Book [Switch 2] Większości graczy Yoshi kojarzy się raczej z drugim planem w grach Nintendo, warto jednak pamiętać, że zielony dinozaur nie po raz pierwszy jest głównym… » więcej 2026-05-30, godz. 08:01 Phonopolis [PC] Jeśli ktoś nie jest w stanie pojąć, że gry to także kultura, często jakościowa, to wystarczy takiej osobie pokazać dowolną produkcję czeskiego studia… » więcej 2026-05-30, godz. 08:01 The Caribou Trail [PC] Sześć miejsc, sześć jednakowych figur z brązu – patrzące w dal Karibu, czyli renifer tundrowy. Cztery stoją we Francji, jedna w Belgii, a jedna w Turcji… » więcej 2026-05-23, godz. 08:01 Mixtape [Xbox Series X] Narracyjna gra przygodowa Mixtape mocno podzieliła graczy. Część zarzuca jej, że ma mało mechanik i że "przechodzi się sama". Nie, nie przechodzi i przypomnę… » więcej 2026-05-23, godz. 08:05 Tomodachi Life: Living the Dream [Switch 2] Już prawie 20 lat awatary Mii są ikonami konsol Nintendo. Pojawiły się one na pierwszym Wii i zostały z nami do teraz. Co prawda ich udział trochę zmalał… » więcej 2026-05-23, godz. 08:01 Story of Seasons: Grand Bazaar [PlayStation 5] Z tą grą jest tak, jak z tym rzadko spotykanym rodzajem ludzi, których lubi się po wymianie zaledwie dwóch zdań. Może nie mają aparycji, do których przyzwyczaiły… » więcej
12345