Nic a nic. Styx jest ostry - zarówno w obyciu, jak i w działaniu. Charyzmatyczny bohater, bandzior z manierami godnymi brudnej obory, ale o bystrym języku powrócił, żeby znienacka pozbawiać ludzi życia i dobytku czy wzbogacić się o moc płynącą z kwarcu. Opowieść zaczyna się w tym momencie, kiedy kończy się dwójka. Przyda się znajomość poprzednich odsłon, żeby wiedzieć jak spotkali się nasi bohaterowie, przecież nie oglądamy tylko Styxa, ale jeśli zależy Wam jedynie na akcji, ewentualnie chcecie sami poukładać sobie w głowie kawałki układanki zakrywające fabularne luki - też jest to dobre rozwiązanie.
Tym bardziej, że nie opowieścią Styx stoi. Niewątpliwie mocne strony tej produkcji - jak i poprzednich - to przede wszystkim świat, akcja i główny bohater - jakby wyciągnięty żywcem z jakiejś powieści dark fantasy. Taki lore idealnie sprawdza się w tej grze - nieco przybrudzona kraina elfów, krasnoludów, ludzi, magii i goblinów, gdzie trup ściele się gęsto, a czary to najczęściej nie wprawiające w zachwyt sztuczki, a przebłyski morderczych mocy, które są obiektem pożądania różnych typów spod ciemnej gwiazdy. Takich jak Styx właśnie, który kradnie, pragnie mocy płynącej z kwarcu, która to jednocześnie stanowi dla niego źródło destrukcji, ale to go nie powstrzymuje przed wchłanianiem kolejnych porcji energii kryształu. Przy czym Styx jest bezwględny, także korzystając przy tym z magii, którą obdarowuje go żywica.
Goblin potrafi na kilka chwil stać się niewidzialny, stworzyć swojego klona, który odciągnie uwagę wrogów, może też - już bez udziału żywicy - zatruć wodę po prostu w obrzydliwy sposób do niej plując. Nasz bohater używa tych umiejętności, żeby przekraść się pomiędzy wrogami, a najczęściej po prostu ich zabić. Niekiedy, żeby przejść misję musi również wyeliminować osoby postronne, przy czym trzonem jest właśnie skradanie się.
Styx wpełza do korytarzy, wspina się po krokwiach, linach i łańcuchach, kryje w beczkach i skrzyniach, przemyka w cieniach, turla się omijając wzrok strażników czy wisi z gzymsów. Może też użyć elementów wyposażenia do odesłania na tamten świat niektórych wrogów. Potrafi spuścić na nich żyrandol czy ciężki worek. Może też zastawić pułapki i rozpuścić ciała kwasem. Wszystko to bez mrugnięcia okiem, za to z ciętym komentarzem, którym posługuje się równie często rozmawiając ze swoimi wspólnikami i wspólniczkami. Głos Styxa to pierwsza liga - świetne aktorstwo i czasem dobre pociski. Zdarzają się suchary, ale nie aż tak bolesne. Jest też sporo mięsa. Pozostali aktorzy także są nieźli, choć pół stopnia niżej.
Graficznie Styx wypada nieźle, choć chwilami miałem wrażenie, że mogłoby być nieco lepiej. Szczególnie niektóre postaci powinny być doszlifowane. To co kuleje to przede wszystkim inteligencja wrogów, którzy zachowują się z równie dużą bystrością co zrzucony ze schodów kaktus. Ginie chłop na ich oczach, ci chwilę pokrzyczą i to koniec ich interwencji. Styx przemyka im przed oczami, a ich jedyną reakcją jest kilka kwęknięć. Choć trzeba przyznać, że jak biorą się do roboty to najczęściej dość dokładnie, przynajmniej na wyższych poziomach trudności.
Świetnie zaprojektowane są poszczególne etapy, dużo tu gobliniego parkouru, wspinaczki, skoków, przeskakiwania przez balustrady i chwytania się krawędzi - samo to już robi taką robotę, że człowiek zastanawia się, jak się zdobywa taką pracę i gdzie CV wysłać, żeby go zatrudnili jako gobliniego rabusia. Choć - niektóre skrytki czy punkty przemykania to już są trochę zbyt oczywiste - mam na myśli to, że część pomieszczeń albo dróg ucieczki od razu została pod naszego skrytobójczego rabusia zaprojektowana i umieszczona. Po prostu wyglądają mało wiarygodnie - jak na przykład niewielkie tunele przy podłodze, które nie mają żadnego sensu - ich jedynym uzasadnieniem są potrzeby gry. Wiecie - jakby to nie były przypadkowe przejścia, z których korzysta goblin, tylko część specjalnie skonstruowanego toru przeszkód. I tak, wiem że to jest specjalnie zaprojektowany tor przeszkód, ale chodziło o to, żeby gracz tego nie odczuwał w aż takim stopniu. Ale zabawa i tak jest przednia.
Muzycznie - tak fajnie, że na youtubie sobie czasem ścieżkę włączam. Natomiast kilka błędów przydałoby się poprawić, zdarzają się problemy z oświetleniem, są też niekiedy wchłonięcia przez ściany albo zablokowanie w jakimś losowym miejscu. Do poprawki jest tez optymalizacja, jak wspominałem, oprawa nie jest zachwycająca, tymczasem chwilami można gołym okiem liczyć klatki. Czekam na patche. Poza tym - to chyba nigdy nie chciałem tak bardzo być małym brzydkim, wrednym goblinem. Jest naprawdę charakterny ten Styx. Dźwiga dużą część produkcji. A cała produkcja to takie 7,5.