Sterowanie odbywa się za pomocą klawiszy na klawiaturze, a nie myszką, co oznacza, że łatwo nie jest. Mi się przypomniały gry flashowe z przeglądarek. W to gaz, S – wsteczny, a A i D to skręt kół. Jest to mocno nieprecyzyjne, co dodaje i odbiera tytułowi. Z jednej strony – wyzwanie jest większe. Z drugiej – klawiatura może złapać czas w powietrzu. Tak, to jest wkurzająca gra. Momentami.
Pomimo prostego założenia wyzwania zmieniają się z poziomu na poziom nie tylko z powodu zmiany planszy, ale i pojazdu. Kilka pierwszych, którymi kierujemy to spychacz, taksówka, szkolny autobus i samochód sportowy. Oczywiście każde z nich sprawia, że myślenie trzeba przestawić. Tak jak swój pojazd. Zmieniają się również otoczenia – raz parkujemy na zatłoczonej ulicy, raz na placu budowy, a raz w ślepej uliczce. Ciekawie również ten tytuł wygląda. Zdecydowana większość ekranu i tego, co na nim jest biało-szara. Akcenty kolorystyczne to nasz pojazd i miejsce, w które mamy się wcisnąć. Ale nie wygląda to brzydko ani nic. Naprawdę można to oglądać z przyjemnością.
Niepozorny tytuł, ale potrafi dać sporo frajdy. A, że recenzja nie jest jakaś bardzo długa – bo jest silna w swojej prostocie. Założeń, oczywiście. W tym prosto wyglądającym, monotonnym świecie ciężko jest zaparkować tak, aby w nic nie uderzyć. Sterowanie przypominające flashówki dodatkowo nie dość, że daje dodatkową warstwę wyzwania, to jeszcze wymusza na nas skupienie. Parking In Tight Spaces to niezły dowód na to, że gra może być prosta, wymagająca i wciągająca jednocześnie. Nie ma fabuły, ale jest fun. Solidne 8,5 na 10.