Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz » RECENZJE
1666 Amsterdam
1666 Amsterdam
Myśleliście może kiedyś, aby rzucić to wszystko, co złe, i wyjechać do Holandii? Nie? A szkoda, bo to niezwykle interesujący kraj. Pełen tulipanów, wiatraków, rowerów i sera. Tak, to właśnie tam produkowane są te cudowne serowe klasyki z nabiału, jak Gouda czy Edam. Mógłbym w zasadzie śmiało wysunąć tezę, iż Holendrzy jakoś tak z zamiłowania wręcz uwielbiają nadawać nazwy swoim serom na takie, jakie mają ich miasta. Cóż, przynajmniej mają pewność, że ich nie zapomną, stojąc tak w kolejkach przy kasie w tamtejszych sklepach i czekając na skasowanie swojego towaru.

Grę otrzymaliśmy za pośrednictwem serwisu Press Engine.
Recenzja 1666: Amsterdam [wczesny dostęp PC]

Stolicą Niderlandów jest Amsterdam, ale żeby doprecyzować, to należałoby powiedzieć, że pełni on funkcję taką bardziej konstytucyjną i kulturalną niż administracyjną. Ta z kolei skupia się przede wszystkim w Hadze, która, choć oficjalnie nie jest stolicą państwa, to mieści się w niej siedziba rządu, parlamentu, Sądu Najwyższego i siedziba rodziny królewskiej. To jest dopiero podział władz, nie tak jak u nas.

A rozmyślając tak o stolicy tego pięknego kraju, naszła mnie pewna refleksja. Zastanawialiście się, dlaczego stare domy w Amsterdamie są tak absurdalnie wąskie? Mnie zastanowiło i postanowiłem poszukać odpowiedzi. Natknąłem się więc na informację, która mówiła, że miała na to wpływ decyzja urzędowa, która określała wysokość tamtejszego podatku od szerokości fasady poszczególnych domów. Mieszkańcy zaczęli więc budować najwężej, jak się tylko da. Rekordzista, mający swój budynek przy ulicy Singel 7, posiada swoją tylną fasadę mającą zawrotne około metra szerokości. I to jest dopiero wyszukiwanie luk w prawie, aby zmniejszyć koszty zamieszkania.

W XVII-wiecznym Amsterdamie można było również wejść do zwyczajnego domu i znaleźć na jego strychu kościół. Tak, dobrze usłyszeliście. W centrum miasta stoi Ons’ Lieve Heer op Solder, czyli „Nasz Pan na strychu”. Z zewnątrz wygląda jak zwykły dom, który w swoim wnętrzu skrywa w pełni wyposażony katolicki kościół. Przyznajcie, nie mieliście o tym pojęcia. Ja też nie!

A gdyby ktoś z was zatrzymał się choć na chwilę, aby odpocząć od tego całego codziennego zgiełku, mógłby zastanowić się może choć przez chwilę nad tym, czym zajmowali się obywatele tego przepięknego miejsca w 1666 roku. Na przykład budowali domy. I mam tu na myśli konkretny dom należący do dwóch braci, którzy dorobili się fortuny na handlu bronią. I nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że rezydencja, jak na tamte warunki podatkowe, miała fasadę posiadającą aż 22 metry szerokości i kominy na dachu, które przypominały moździerze. Cóż, wygląda na to, że subtelność nie była mocną stroną tamtejszych bogatych Holendrów.

Ale muszę się wam tutaj do czegoś przyznać. Mnie osobiście Amsterdam od ostatnich kilku dni kojarzy się z czymś zupełnie innym, a konkretnie to z czarownicą, demonami i kotem podróżującym w czasie. A wszystkiemu jest winna gra o jakże urzędowym tytule „1666: Amsterdam”. Twórcą, producentem oraz wydawcą dzieła jest Panache Digital Games, stanowiące niezależne kanadyjskie studio z Montrealu. Gra swoją premierę jako Early Access miała 25 sierpnia 2026 roku.

I jest to mroczna opowieść widziana z perspektywy trzeciej osoby, w której to główna bohaterka Noa, zwana po polsku Zbieraczką, posługuje się magią, aby odkryć demoniczne istoty chowające się przed światem pod postacią ludzi. Bardzo ciekawym i interesującym faktem jest też to, że studio produkujące naszą grę zostało założone przez Patrice’a Désiletsa, jednego z głównych twórców pierwszego „Assassin’s Creed”. Choć niektórzy gracze, ci starsi, mogą kojarzyć go jeszcze z wcześniejszej produkcji, jaką był „Prince of Persia: The Sands of Time”.

Tytuł więc ma szansę, aby zaistnieć w świecie jako naprawdę doskonałe dzieło. Ale lepiej nie zapeszajmy, bo na ten moment oceniany jest jako gra ze świetną opowieścią, ale licznymi błędami technicznymi, co niestety, ale muszę potwierdzić. Jednak na usprawiedliwienie jej twórców muszę zaznaczyć, że to wczesny dostęp, który nie stanowi jeszcze finalnej wersji gry, więc z ocenami warto się jednak jeszcze wstrzymać.

Główną bohaterką opowieści jest już wspomniana przeze mnie wcześniej Noa, która urodziła się jako Collector i tutaj muszę przetłumaczyć z angielskiego, „Zbieraczka”. Została wychowana przez starożytny ród zwany Zaindaris, który wyszkolił ją, aby mogła wypełnić swoje przeznaczenie.

Ród ten z kolei stanowi grupę przysłowiowych strażników sekretów, którzy skupiają się przede wszystkim na walce z potężnymi, nadprzyrodzonymi bytami zwanymi The Originals. Tłumacząc to na język polski „Pierwotni”.

Za dnia prowadzimy śledztwo dotyczące identyfikacji i położenia ukrywającej się między ludźmi złej istoty, a nocą na eksploracji i walce z nieczystymi mocami. Potwory ukrywają się pod postacią ludzi, gdzie do kamuflażu używają przeróżnych sposobów, które będziemy musieli poznać, aby móc ich wytropić.

Fabuła gry toczy się aż w trzech strefach czasowych, a do pomocy przywołujemy Aarona, który trafia do nas pod postacią kota. I nie jest to w tym momencie żart. Aby jeszcze bardziej podnieść wasz poziom szoku, jakiego właśnie doświadczyliście, to muszę dołożyć wam do tego fakt, iż Aaron przywołany jest do nas z przyszłości, a konkretnie z roku 1999. Miał! Wygląda na to, że słynny Kot w Butach, oprócz tego, że sam jest legendą, to równie dobrze mógłby mieć równie legendarnego przodka. Tak wiem, fantazja mojego umysłu jak zwykle wybiega poza skalę normalnego człowieka. No ale cóż, mówi się trudno.

Tym, czym wyróżnia się ten tytuł na tle innych gier, jest właśnie ten kot. Gra podczas swojej rozgrywki pozwala przełączać się pomiędzy nim a główną protagonistką w celu infiltracji miejsc, do których człowiek normalnie nie mógłby wejść. Wykorzystujemy więc niewielkie rozmiary sierściucha po to, aby przedostać się przez ciasne przejścia, chodzić po gzymsach budynków rodem z Assassina i włamywać się do nich od strony dachu. Od zawsze wiedziałem, że koty istnieją tylko po to, aby przejąć kontrolę nad światem i teraz mam na to stuprocentowe potwierdzenie. Mam was!, puchate dupki!

Gra fabularnie jest świetna i naprawdę zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czarodziejka, kot, podróże w czasie i demony robią tutaj doskonałą robotę. Ale jak się zagłębiłem w ten tytuł, no to niestety bardzo widać, że to wczesny dostęp. Występują tu liczne problemy techniczne i mechaniczne postaci, które niestety psują dobre wrażenie, jakie pozostawia po sobie ciekawie napisana historia.

Do tego, jak dodamy problemy z optymalizacją i dialogami, które niestety, ale często nie nadążają za animacją, to ukaże nam się cała postać tytułu, która pomimo swojego potencjału ma jeszcze przed sobą daleką drogę do pokonania.

Miałem też sytuację, w której, gdy przełączyłem się na postać kota, wpadłem poza tekstury. Na szczęście na tamten moment nie był to jeszcze taki wielki problem, bo gra automatycznie wracała do postaci czarodziejki, a na jej ramieniu natychmiast pojawiał się również i Aaron.

Na minus muszę jeszcze określić samą walkę, która jest nudna. Polega ona w głównej mierze na ataku, uniku, ponownym ataku, ponownym uniku i tak dalej, i dalej, aż przeciwnik wreszcie padnie. Niestety, pomimo swojego efektownego wyglądu, przeciwnicy mają dość łatwe do przewidzenia animacje, przez co starcia z reguły zazwyczaj wyglądają mniej więcej tak samo. Owszem, mamy też do dyspozycji zaklęcia, które w teorii powinny mocno urozmaicać te pojedynki, ale w praktyce tak naprawdę zbytnio niczego nie zmieniają.

Sterowanie i poruszanie się zarówno człowiekiem, jak i kotem również jest jeszcze mało dopracowane. Poruszająca się postać bywa toporna i często blokuje się na krawędziach innych obiektów, takich jak ściany czy meble.

Graficznie muszę powiedzieć, że jest fajnie. Do tego muszę dodać, że odtworzenie XVII-wiecznego miasta wyszło zaskakująco dobrze. Mroczny i gotycki Amsterdam robi fantastyczne pierwsze wrażenie. Bardzo ładnie wypada też gra świateł oraz cykl dnia i nocy, który niemal całkowicie zmienia wygląd tych samych miejskich zaułków. Gorzej wypadają tylko modele postaci, ale całość i tak prezentuje się całkiem nieźle. Ceglane kamienice, kanały i wąskie uliczki za dnia wyglądają, jakby były dodane do świata gry prosto z obrazu jakiegoś malarza. Nocą natomiast przypominają miejsca, z których raczej jak najszybciej chcielibyśmy uciec. Pokazuje to nam niezły kontrast, jaki tutaj mamy.

Za muzykę w grze odpowiada znana kanadyjska wiolonczelistka, wokalistka i kompozytorka Jorane, która stworzyła niepokojącą, mroczną i głęboką ścieżkę dźwiękową, która wręcz idealnie buduje klimat XVII-wiecznych, zamglonych lokacji.

Ścieżka dźwiękowa płynnie zmienia się w zależności od odwiedzanej dzielnicy miasta, a także wybranej przez nas postaci. Naszym bohaterom towarzyszą również naturalne, a zarazem niepokojące odgłosy skrzypiących desek na podłodze, chlupotu wody w kanałach i złowrogie szepty potęgowane przez magię, gdy nocą wybieramy się, aby zapolować na demony. Głosy antagonistów wypadają całkiem przyzwoicie, choć pojawiają się tutaj błędy techniczne, jak na przykład napisy, które czasem nie pasują do pokazującej się przed naszymi oczyma animacji. Ciekawostką jest też to, że grupa twórców odpowiedzialna za dźwięk pojechała osobiście do Amsterdamu, aby nagrać prawdziwe odgłosy tętniącego życiem miasta. I to można nazwać pełnym zaangażowaniem w produkcję.

„1666: Amsterdam” zaliczył także wizerunkowe wpadki. Pojawiły się związane z nim kontrowersje dotyczące użycia generatywnej AI, która była wykorzystywana podczas produkcji. Według twórców sztuczna inteligencja miała zostać użyta podczas etapu koncepcyjnego i preprodukcji gry, co nie spotkało się z dobrym przyjęciem przez graczy. W odpowiedzi Désilets zadeklarował, że studio nie będzie dalej korzystało z generatywnej AI i zasugerował, że dalej będą tworzyć ten tytuł, ale tym razem już bez pomocy syntetycznych pracowników. No ale cóż, mleko już się wylało, a jak będzie naprawdę, no to przekonamy się dopiero wtedy, kiedy gra zostanie wreszcie w pełni ukończona.

Mamy więc tutaj do czynienia z grą z absolutnie bardzo dobrze napisaną fabułą i absolutnie niedopracowaną rozgrywką. Przy czym pamiętajmy o tym, że ta gra to Early Access i nie jest jeszcze skończonym dziełem.

Pomimo tego dostrzegam w niej ogromny potencjał i szczerze, to naprawdę nie mogę się doczekać, aby zobaczyć ją, gdy będzie już w pełni gotowa. Na ten moment jednak nie pakuję walizki i nie rzucam wszystkiego, co złe, i nie wyjeżdżam do stolicy Niderlandów. Ale mogę wam obiecać, że będę spoglądał na mapę tego miejsca i obserwował, czy twórcy już naprawili walkę, naprawili sterowanie i pozbyli się tych licznych problemów technicznych.

Z tej niezwykłej wręcz mieszanki w postaci czarownicy, podróży w czasie i kota może wyjść coś naprawdę niezwykłego. Ale dziś „1666: Amsterdam” jest jak na razie obietnicą czegoś, na co z pewnością będę czekał.
 

Zobacz także

2026-09-05, godz. 08:01 Yet Another Zombie Survivors [PlayStation 5] Oni znowu to zrobili. Polskie Awesome Games Studio wydało kolejną swoją grę i ponownie stała się hitem. Tym razem mowa o Yet Another Zombie Survivors, czyli… » więcej 2026-09-05, godz. 08:01 Moonlighter 2: The Endless Vault [PlayStation 5] Pierwsza część okazała się sporym, pozytywnym zaskoczeniem, także w naszej redakcji. A dopiero co zadebiutowała jej kontynuacja - można już skreślić… » więcej 2026-08-29, godz. 08:05 Resonance: A Plague Tale Legacy [PlayStation 5] Miałem przyjemność grać we wszystkie trzy części serii A Plague Tale i uważam, że najnowsza jest najlepsza, Zdecydowanie inna, ale oferująca wciągającą… » więcej 2026-08-29, godz. 08:05 The Sinking City 2 [PlayStation 5] No nie jestem przekonany czy to był dobry ruch. Całkiem ciepło wspominam pierwsze Sinking City. Liczyłem na miłe chwile z "dwójką" i właściwie się nie… » więcej 2026-08-29, godz. 08:05 Parking in Tight Spaces [PC] Równoległe, skośne, prostopadłe – sposobów na parkowanie jest wiele, często natomiast warunki do niego są mniej komfortowe, niż by nam się to marzyło… » więcej 2026-08-29, godz. 08:05 Kupka wstydu: Reveil [PC] Wiecie, dlaczego w Polsce nie powinno kręcić się horrorów? Bo w naszym kraju chyba nic nie da się wziąć na poważnie. Wyobraźcie sobie scenę, w której… » więcej 2026-08-22, godz. 08:01 Denshattack! [Xbox Series X] Powiedzieć, że Denshattack! to zwariowana gra zręcznościowa, to bardzo duże niedomówienie. Zapewne większość z Was zna serię Tony Hawk’s Pro Skater… » więcej 2026-08-22, godz. 08:01 Low-Budget Repairs aka Majster Symulator [PC] Czasem w mieszkaniu trzeba po prostu zrobić jakieś prace. Ich zakres waha się od przybicia gwoździa, aby powiesić ramkę ze zdjęciem po generalny remont… » więcej 2026-08-22, godz. 08:01 AI is Home - Survival Thriller [PC] Kiedy Michał Król napisał mi na Facebooku o tym, że ma dla mnie grę o sztucznej inteligencji, to omal nie spadłem z krzesła. AI zajmuję się przecież… » więcej 2026-08-15, godz. 13:00 Marvel Tōkon: Fighting Souls [PlayStation 5] Każda recenzja - z gruntu - jest subiektywna. Moje również. Bardzo liczę na to, że Wy bierzecie to pod uwagę, przy czym zawsze staram się zaznaczać różne… » więcej
12345