Kolejny sondaż, przeprowadzony przez portal Zman Yisrael pokazuje, że Benjamin Netanjahu przegra zaplanowane na jesień wybory. Powodem jest brak zaufania coraz większej części Izraelczyków do premiera i burza wokół sprawy poboru wojska.
Gdyby wybory odbyły się dzisiaj, syjonistyczne partie przeciwne obecnemu premierowi dostałyby 62 mandaty. To o jeden więcej, niż potrzeba do stworzenia rządu. Ugrupowania związane z Netanjahu miałyby tylko 50 miejsc, a dwie partie arabskie osiem. Partia Netanjahu Likud pozostałaby największą w parlamencie, ale sama nie zbudowałaby większości.
- W tym momencie trzeba będzie gniew wyborców swojego elektoratu jakoś znieść, a mówimy o scenariuszu tak naprawdę najbliższych czterech miesięcy i wyborów, tak więc to nie będzie takie proste” - mówił Michał Wojnarowicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Wybory w Izraelu planowane są jesienią, ale nie wiadomo, czy nie dojdzie do ich przyspieszenia. W izraelskim parlamencie właśnie trwają prace nad ustawą, która pozwoliłaby wcielać ultraortodoksów do armii. Skrajne partie prawicowe zapowiadają, że jeśli ustawa przejdzie, to oni wystąpią z rządu i doprowadzą do przyspieszonych wyborów.
- W tym momencie trzeba będzie gniew wyborców swojego elektoratu jakoś znieść, a mówimy o scenariuszu tak naprawdę najbliższych czterech miesięcy i wyborów, tak więc to nie będzie takie proste” - mówił Michał Wojnarowicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Wybory w Izraelu planowane są jesienią, ale nie wiadomo, czy nie dojdzie do ich przyspieszenia. W izraelskim parlamencie właśnie trwają prace nad ustawą, która pozwoliłaby wcielać ultraortodoksów do armii. Skrajne partie prawicowe zapowiadają, że jeśli ustawa przejdzie, to oni wystąpią z rządu i doprowadzą do przyspieszonych wyborów.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin