Prokuratura nie przesłuchała 31-letniego mężczyzny, który rano wtargnął na teren opactwa w Jarosławiu i zaatakował pięć osób.
Jedna z nich - ksiądz - zmarła od zadanych ran po przewiezieniu do szpitala. Prokuratura z Przemyśla, która nadzoruje śledztwo, będzie działać na miejscu zdarzenia przez kilka najbliższych godzin.
Działania śledczych na miejscu tragedii skupiają się obecnie na ustaleniu szczegółów ataku. Teren zdarzenia, jak mówi Bożena Harasz-Wołoszyn z Przemyskiej Prokuratury, jest rozległy i stąd wielogodzinne czynności.
- Tutaj do przeprowadzania oględzin pozostało kilka pomieszczeń o dużej powierzchni, stąd wynika czas trwania tej czynności - informuje.
Śledczy nadal nie przesłuchali podejrzanego o atak Ukraińca. Ma do tego dojść w piątek rano. Prokuratura nie ujawnia również, dlaczego 31-latek jadący z Niemiec na Ukrainę nie został wpuszczony do swojego kraju przez ukraińskich pograniczników. Śledczy potwierdzają natomiast, że drugi z zaatakowanych księży po opatrzeniu wrócił do klasztoru i jeszcze w czwartek zostanie przesłuchany. W ciężkim stanie jest jednak nadal inny z duchownych, którego lekarze utrzymują w śpiączce.
Działania śledczych na miejscu tragedii skupiają się obecnie na ustaleniu szczegółów ataku. Teren zdarzenia, jak mówi Bożena Harasz-Wołoszyn z Przemyskiej Prokuratury, jest rozległy i stąd wielogodzinne czynności.
- Tutaj do przeprowadzania oględzin pozostało kilka pomieszczeń o dużej powierzchni, stąd wynika czas trwania tej czynności - informuje.
Śledczy nadal nie przesłuchali podejrzanego o atak Ukraińca. Ma do tego dojść w piątek rano. Prokuratura nie ujawnia również, dlaczego 31-latek jadący z Niemiec na Ukrainę nie został wpuszczony do swojego kraju przez ukraińskich pograniczników. Śledczy potwierdzają natomiast, że drugi z zaatakowanych księży po opatrzeniu wrócił do klasztoru i jeszcze w czwartek zostanie przesłuchany. W ciężkim stanie jest jednak nadal inny z duchownych, którego lekarze utrzymują w śpiączce.

Radio Szczecin