Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz » RECENZJE
Karate Survivor
Karate Survivor
Rzuć się na hordy przeciwników, walcz dzielnie kilka minut, polegnij, rozwiń postać, spróbuj ponownie. Tak w skrócie wygląda Karate Survivor, surwiwalowa auto-bijatyka roguelite, której mimo ciągłej powtarzalności trzeba poświęcić wiele godzin. I robi się to z przyjemnością, choć postępy są bardzo powolne, a cierpienie i porażka są wpisane w naturę tej gry.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od agencji Vicarious PR.
Recenzja Karate Survivor

Pierwsze co rzuca się w oczy, to otoczka inspirowana filmami akcji z lat 80 XX wieku. Jackie Chan byłby dumny. Co prawda nie ma tu takich karkołomnych akcji, jak w obrazach tego legendarnego aktora, jednak dzieje się sporo. Nawet powiedzenie sporo to za mało, bo tu dzieje się cały czas, bez wytchnienia. W redakcji zapytali mnie o fabułę w Karate Survivor - no jesteś mistrzem sztuk walki i walczysz z tysiącami wrogów, a czemu pytasz? Tak w skrócie wygląda cała historia, która w sumie nie ma znaczenia. Walcz, giń, rozwiń postać, walcz ponownie, znów zgiń, rozwiń postać. To rogalik z krwi i kości, powtarzalność to jego DNA.

Najważniejsze w tej grze jest to, że bohater walczy sam. Gracz tylko steruje postacią, wykorzystuje otoczenie, zbiera broń i power upy oraz zasoby, które są potrzebne do rozwinięcia postaci - gotówkę oraz... wybite zęby. Waluta to de facto punkty doświadczenia i po osiągnięciu kolejnego poziomu w trakcie przechodzenia etapu, dostaje się kilka kart do wyboru. I to jest najważniejszy szczegół. Początkowo nasz mistrz sztuk walki ma jeden cios, ale po zdobyciu karty może wybrać kolejny - tym sposobem może stworzyć combo do 6 uderzeń. Różnią się siłą, zasięgiem, penetracją, dają też różnego rodzaju bonusy. Cały szkopuł w tym, by mieć najlepiej jak najwięcej kart tego samego koloru. Dostaje się wtedy potężny bonus procentowy do wszystkich statystyk. Ale to nadal nie wszystko. Bo gracz ma do wyboru nie tylko karty ciosów, ale także zwiększające statystyki. Szybsze wbijanie kolejnych poziomów doświadczenia, zwiększenie siły o konkretną procentową wartość, więcej szczęścia, skuteczniejsze bloki czy uniki itd. jest tego mnóstwo i trzeba wybierać mądrze.

Jak już mówiłem, Karate Survivor to automatyczna bijatyka, więc co robi gracz? Chodzi, zgarnia przydatne rzeczy i skrzynie, używa otoczenia do ataków - np. cios drzwiami lodówki, kopniakiem w stojącą skrzynię, kręcąc się na fotelu, rzuca przedmiotami, zbiera broń białą, która czasami bardziej przeszkadza niż pomaga i stara się wykonać zadania dodatkowe. I przede wszystkim ciągle rozwija postać. Wrogów są setki czy nawet tysiące, więc jest co robić. Ginie się często, ale jest wtedy okazja, by zebrane wybite zęby wydać na stałe usprawnienia. Tak, wszystko co zdobyłem w trakcie etapu się zeruje i zostają tylko trzonowce. Wybór stałych usprawnień jest olbrzymi - zwiększenie życia, siły, szybkości, zasięgu zbierania gotówki i zębów, szczęścia, uników, bloków. Masa. Na całe szczęście nowe ciosy i możliwości odblokowują się samodzielnie, po prostu trzeba wykonać określoną liczbę danej akcji, by zdobyć coś nowego. Powtarzając etapy dziesiątki razy dzieje się to prawie samoczynnie.

Gra wymaga cierpliwości, bo jednak powtarzanie setki razy kilku poziomów na krzyż, no to trzeba lubić. Zaczynamy w supermarkecie, ale dość szybko przenosimy się do baru, na dach budynku czy do metra. I wciąż robimy to samo, powtarzamy, walczymy, giniemy i od nowa. Hordy zbirów i bandytów, walka trwa cały czas, bez chwili przerwy, a gracz musi kombinować, jak przetrwać te kilkanaście minut do walki z bossem. Na pierwsze starcie z szefem supermarketu czekałem kilka godzin, po prostu moja postać była za słaba, miałem za małe możliwości i nie potrafiłem przetrwać wymaganych 15 minut. Powtarzam etap, ginę, powtarzam, ginę, powtarzam, ginę... Ale to naprawdę wciąga. Każde nowe stałe ulepszenie, zastanawianie się co jest ważniejsze, na co postawić, czy zwiększyć siłę, wydłużyć życie, czy może podnieść skuteczność uników.

Karate Survivor to niejako hołd dla kina akcji z lat 80 XX wieku. Gra wygląda oldschoolowo, trochę pikselartowo, czuć tu czasy VHS-u (dla niewtajemniczonych, to taka taśma zamknięta w plastiku z zapisem obrazu i dźwięku, coś jak teraz Blu-Ray, tylko gorsza, wolniejsza, bardziej awaryjna, o słabej jakości). Również dźwięki czy muzyka, to wypisz wymaluj dawne czasy. "Dzielnica złamanych kości", "Improwizowana destrukcja", "Noc walki" - to przykładowe tytuły utworów, które przygrywają nam podczas odnoszenia kolejnych porażek.

Karate Survivor jest specyficzny, wymagający i potrzebuje masę cierpliwości i samozaparcia. W sumie to tytuł idealny na krótkie sesje, wtedy nie ma szans się znudzić. Chyba, że ktoś chce siedzieć kilkadziesiąt godzin by wymasterować absolutnie wszystko i stać się prawdziwym wojownikiem ulicy. Ja mam trochę mniej cierpliwości, choć mimo to bawiłem się doskonale. Ocena: 7.5/10
 

Zobacz także

2026-03-14, godz. 08:01 God of War: Sons of Sparta [PlayStation 5] Gdybym bazował tylko na branżowych recenzjach i opiniach graczy, God of War Sons of Sparta prawdopodobnie bym pominął. A że kocham serię z Kratosem w roli… » więcej 2026-03-14, godz. 08:02 Laysara: Summit Kingdom [PC] Znowu spotykamy się w wysokich górach. Jakoś tak mam, że uwielbiam gry o górach. Lubię patrzeć na zaśnieżone szczyty, słyszeć trzask napinanej liny… » więcej 2026-03-14, godz. 08:03 Planet of Lana 2: Children of the Leaf [PlayStation 5] Dla niektórych będzie to powrót na planetę Novo; dla mnie - to jednak pierwsza wycieczka. Wybrałam się więc na nią bez żadnych oczekiwań, za to z ciekawością… » więcej 2026-03-14, godz. 08:04 Don't Mess With Bober [PC] Tak wyszło, że mam już doświadczenie w recenzowaniu gier z gryzoniami w roli głównej. Temat uzbrojonej wiewiórki czasem wraca jako anegdotka w różnych… » więcej 2026-03-04, godz. 16:15 Reigns: The Witcher [PC] Wyobraźcie sobie przez chwilę świat Wiedźmina. Mroczny Kontynent, potwory czające się w lasach, polityczne intrygi i Geralt z Rivii, który próbuje zachować… » więcej 2026-03-07, godz. 08:01 Resident Evil Requiem [Xbox Series X] Jakich byście afirmujących przymiotników nie użyli - zapewne będą pasować. Resident Evil Requiem to klasyka podana w nowoczesnym wydaniu, która wyciska… » więcej 2026-03-07, godz. 08:02 Warplanes: WW2 Dogfight [PlayStation 5] Zręcznościowe gry lotnicze mają szczególny kawałek nieba w moim sercu. Bezapelacyjnie najlepszą produkcją o tej tematyce jest seria Ace Combat, ale i Polacy… » więcej 2026-03-07, godz. 08:03 Packing Life [PC] Nie znam osoby, która nie kupiła nic przez internet. Czy to jakaś drobnica z portalu, po którą trzeba pojechać trzy przecznice dalej, czy to elektronika… » więcej 2026-02-28, godz. 08:05 Insider Trading [PC] Najpierw spędziłem czas przed ekranem w HackHub, walcząc z systemem i hakując świat. Potem usiadłem za sterami maszyny z II wojny światowej w TR-49, więc… » więcej 2026-02-28, godz. 09:30 Rayman: 30th Anniversary Edition [PlayStation 5] Nostalgia to mocne uczucie, które wpływa na postrzeganie gier z naszej minionej młodości. Wiedzą o tym twórcy, którzy czasami częstują nas kawałkami… » więcej
12345