Jest to duża paczka nostalgii, bo w zestawie dostajemy aż pięć gier, prototyp oraz trzy paczki z dodatkowymi poziomami. W sumie to wiele godzin zabawy, choć - co muszę mocno podkreślić - wygląd jest identyczny jak te 25-30 lat temu. Ale taki zamysł mieli twórcy, dostarczyć tytuły, które równie dobrze mógłbym przypominać w naszym kąciku "Stare ale jare”.
Co prawda można sobie włączyć dowolną grę, albo obejrzeć archiwalne materiały z historii serii czy twórców, ale ja postanowiłem przeżyć to od początku. Na start Prototyp Raymana ze SNESa z roku 1992. Wygląda… no jak może wyglądać wstępna wersja gry sprzed 34 lat? Zabawa zaczyna się od Raymana z pierwszej konsoli PlayStation z roku 1995. Tytuł prezentuje się całkiem przyzwoicie, miejscami bywa trudny, a powtarzanie kilkanaście razy tego samego poziomu niekoniecznie jest fajne. Na całe szczęście - dla chętnych - twórcy przygotowali spore ułatwienia, które można włączyć w każdej dostępnej w zestawie grze. Nieśmiertelność, nieskończoność żyć czy kontynuacji, dostępne wszystkie poziomy czy umiejętności bohatera. Jak kto woli, choć wtedy wyzwanie jest prawie zerowe.
Przechodzimy do roku 1995 i specyficznie wyglądającej wersji na przenośną konsolę Atari Jaguar. W tym samym czasie gracze otrzymali na system MS-DOS - dla ludzi młodych podpowiedź, to był pecet z popularnym systemem operacyjnym DOS - wersję platformówki, która szybko rozrosła się do sporych rozmiarów. W ciągu trzech lat, począwszy od 1997 roku, wyszły trzy dodatki, które dały w sumie 120 dodatkowych poziomów. To największa część zestawu Raymana w omawianej edycji na 30-lecie. Oczywiście wygląd jak sprzed lat, więc szału dziś nie robi.
Na koniec zostały dwie pozycje: Rayman na Game Boya Color i Rayman Advance na Game Boya Advance, czyli przenośne wersje klasyka, co oznacza także specyficzny i ograniczony wygląd.
Obawiam się, że zestaw Raymana wydany na 30-lecie kierowany jest głównie do fanów serii. Taka bardziej ciekawostka, z odrobiną edukacji oraz kilkoma tytułami do sprawdzenia. W obecnych czasach mamy dziesiątki świetnych, nowoczesnych i ładnie wyglądających platformówek, więc ciężko będzie o uwagę zwykłego gracza. Ode mnie 7/10, ale osoby nie znające serii mogą mieć inne zdanie.