Domyślacie się, że to produkcja stworzona przede wszystkim z myślą o maluchach - myślę, że najbardziej odpowiednim wiekiem będzie wszystko powyżej szóstego roku życia.
Fabuła tej trójwymiarowej platformówki także odpowiada mniej więcej takiemu wiekowi - po magicznych, różnorodnych krainach poszukujemy stron niezwykłej księgi, na którą zęby ostrzą sobie też złole. To, co widzimy na ekranie potrafi przykuć jednak nie tylko młodzież, ale też ramoli, którzy wiek docelowy dla tej gry przekroczyli siedmiokrotnie. Na przykład mnie. Kolorowo, pomysłowo, z projektami postaci, które z jednej strony mogą kojarzyć się z Disneyem albo Kung fu Pandą, z drugiej mają w sobie nieco takiej niezależności, jak skalny olbrzym na przykład, który przywodzi na myśl jakieś rysunki z książek dla maluchów, ale w tym pozytywnym sensie - nieco tajemniczy, choć bez budzenia grozy. Nie ma obaw, żeby dzieciaki miały po tej grze jakieś koszmary czy bały się ciemności czy kamyków na ścieżce - projekty zrobione są z wyczuciem, choć - jak już wspomniałem - pewną dozą oryginalności. Również elementy walki są raczej nieszkodliwe, najczęściej wrogów pokonujemy kręcąc lisią kitą - z minimalną dawką przemocy.
Frajdę przede wszystkim sprawia pokonywanie przeszkód, rozpadlin, płomieni, kolców, przeskakiwanie nad przepaściami, wskakiwanie na ruchome platformy i podobne wyczyny. Najfajniej prezentuje się i działa kopanie - Lucky co jakiś czas wskakuje pod ziemię, bo niekiedy to jest sposobem na ominięcie jakichś przeszkadzajek lub zdobycie monet. Możemy też niekiedy wpaść do poziomów specjalnych, gdzie wszystko jest nieco trudniejsze, ale i nagrody dużo bardziej warte zachodu. Mam jednak problem - z tym, że dzieciaki mogą mieć tu problem. Dość wymagająca bywa walka z niektórymi bossami, stanowczo za trudna dla kilkulatka. Mnie dopadała frustracja, kiedy sam wziąłem się do roboty i powiedziałem - Spokojnie Okruszku, tatuś pokaże Ci jak to się robi. I pokazałem. Za siedemnastym razem. Kiedy mogła już wrócić do pokoju, bo tata musiał powiedzieć kilka słów, których nie powinien mówić w więzieniu, nie wspominając o obecności ośmiolatki. Może to celowy zabieg? Może o to chodziło, żeby zaangażować rodziców w zabawę? Nie wiem. Natomiast wiem, że mimo tej chwilami zbyt wysoko powieszonej poprzeczki Helena przepada za Luckym. Z kwestii technicznych to wersja na Playstation 5 ma nieco lepszą grafikę, wykorzystuje haptykę i działa nieco płynniej - także jeśli szukacie jakiegoś Zajączka na ostatnią chwilę - to Lucky może przykicać i sprawić radość. Ale! Jeśli graliście albo młodzież grała na innej platformie - to raczej ten zakup nie ma sensu. Dzieci nie dostrzegają niuansów technologicznych i dla nich to będzie powtórka z rozrywki. Fajnej rozrywki, ale wciąż powtórka. 8 na 10.