Jednak szkiełko złotego wieku Islamu miało dodatkowy filtr na te ludzką i kosmologiczną stronę wiedzy i mądrości, a oko ówczesnych mędrców i mędrczyń pełne było wrażliwości. Gra zbiera zresztą całą plejadę postaci, które noszą imiona prawdziwych osób działających mniej więcej od 8 do 13 wieku i umieszcza je wszystkie w Domu Mądrości, który będziemy eksplorować jako 14 letnia Maya. Nam pewnie najszybciej przyjdzie rozpoznać Ibn Sinę, który na zachodzie znany jest jako Awicenna. Perski uczony, którego znamy głównie z traktatów medycznych i filozoficznych imponuje w grze swoją posturą i głębokim głosem. Fabuła zresztą zarówno jemu jak i wszystkim innym postaciom oddaje we władanie domenę, którą zajmowali się w prawdziwym życiu, a do tego rozpoznaje, że spotkanie tych postaci jest mistyczne, a Dom Mądrości jest umieszczony jakby poza czasem.
Jako Maya będziemy szukać odpowiedzi na osobiste pytania, mierzyć się z żałobą i rozwiązywać głębokie problemy Domu Mądrości. W jaki sposób? Władając materią przedmiotów. Mechanika stawia na zagadki logiczne z lekkimi elementami platformowymi, a my do dyspozycji mamy głównie zamianę niektórych przedmiotów w różne stany materii, dzięki którym posłużą nam do różnych celów. Wraz z eksploracją kolejnych domen będziemy zdobywać kolejne przekształcenia. Na przykład, pierwsza domena, do której trafimy należy do Mariam al Asturlabii. Prawdziwa Mariam zajmowała się produkcją astrolabiów w Aleppo w X wieku, więc ta z gry w swojej domenie ma gwiazdy, ogromne astrolabium, lunety i inne atrybuty astronomii. Ukończenie jednej domeny odblokuje nam kolejną, i tak aż do finału, w którym przydadzą się wszystkie nasze moce.
Ostrzegam, sterowanie nie jest na najwyższym poziomie. Potrafi być niedokładne, a większość upadków wynika z tego, że Maya wbrew naszej woli zrobi krok w jedną lub w drugą stronę. Nad zagadkami czasem trzeba pomyśleć, ale żadna nie sprawiła mi większej trudności (a grę ogrywałam w stanie chorobowym). Myślę, że mechanicznie to gra dla młodszego odbiorcy, ale tematycznie polecam ją wszystkim. Najlepiej byłoby pewnie grać w nią w parze dzieciak dorosły, gdzie dorosły wkracza tylko w trudniejszych momentach albo służy radą, ale doświadcza fabuły i tematyki wspólnie z młodszym towarzyszem. Ibn Sina tak tłumaczy proces przechodzenia żałoby i godzenia się z trudami losu, że nawet starzy wyjadacze tematu znajdą tam zaskakująco świeże metafory na znane już zjawiska.
Do tego projekty postaci i lokacji są naprawdę zachwycające. Pewnie, tak jak ja, będziecie musieli przyzwyczaić się do faerii barw, do wysokiego nasycenia kolorów, do, nomen omen, przekazu wprost dającego otuchę, do pewnego poziomu nieporadności gry, który jednak w jakiś wspaniały sposób przypomniał mi produkcję z mojego późnego dzieciństwa. Jednak warto, bo spotkacie niezwykłe postaci, które rzadko przebijają się do naszych europejskich mózgownic. I błagam, włączcie sobie arabskie głosy, bo to uczta dla ucha, która zupełnie zmienia odbiór całości. Jeśli byłabym mechanicznie bardzo surowa to pewnie byłoby tak 6,5 na 10, ale nie jestem, bo uważam, że warto na to przymknąć oko i doświadczyć czegoś co dobija do 8. Czekam na więcej złotego wieku Islamu.