Po części jest to gra muzyczna, ale bez gatunkowych mechanik. Jest to składanka wspomnień ostatniej nocy szkoły średniej trójki przyjaciół - Rockford, Cassandry i Slatera. Co prawda główną bohaterką jest ta pierwsza, ale grupa jest nierozerwalna i stanowi główny trzon fabuły. W drodze na ostatnią wspólną imprezę stworzona przez Rockford playlista wciąga ich w oniryczne rekonstrukcje ich najważniejszych wspomnień. Momenty, które ich ukształtowały, które wpłynęły na przyjaźń amerykańskich nastolatków. Ułożone są na kształt Mixtape'u, muzycznej składanki, która prowadzi gracza przez przepiękne przeżycia.
Do każdego framentu gry jest przypisany utwór muzyczny, głównie z lat 70. i 80., autorstwa takich wykonawców jak The Smashing Pumpkins, Iggy Pop, Joy Division czy The Cure. Jest to de facto marzenie Rockford, która pragnie zostać kierowniczką muzyczną i następnego dnia wyjeżdża do Nowego Jorku. I na tym osadzona jest fabuła ostatniego współnego dnia. Nostalgiczna wycieczka do czasu beztroski, wielkiej przyjaźni, wspólnego spędzania czasu, nastoletnich wybryków, przeżywania emocji, nawiązywania więzi, wzlotów i upadków. Wszystko to, co każdy człowiek doświadczył w młodości. Jest to bardzo mocny punkt Mixtape, bo w rewelacyjny sposób ukazuje to, co dla człowieka ważne, co wpływa na emocje i ich przeżywanie.
Nastolatkowie mają normale życie, a gracz uczestniczy w nim oraz we spomnieniach, które przewijają się przez całą przygodę. Dużo jeżdżą na deskorolkach, biegają (a mentalnie latają) po łące, puszczają kaczki na wodzie, obrzucają papierem toaletowym dom dyrektora szkoły, wypożyczają filmy na taśmach VHS, uciekają przed policją, jeżdżą wózkiem zakupowym, tworzą wielosmakowe slushe, ale też grzebią w rzeczach siostry głównej bohaterki czy szlajają się autem podczas słuchania muzyki. Ale są też mini gry z wymianą baterii w urządzeniu Minimaster, zamiatanie liści, przenoszenie kanapy, malowanie drzwi, przewijanie kasety magnetofonowej ołówkiem. Masa drobnych czynności, przypominających normalne życie, a niekoniecznie wnoszących coś istotnego do fabuły. Ale jako całość pasuje tu idealnie.
Deskorolki. Imprezy. Ucieczki przed policją. Spotkania. Wypady. Pocałunki. Mixtape czerpie inspirację z klasycznych filmów o dorastaniu z lat 80. Także wyglądem. Tonacja kolorów, animacja postaci z obniżoną liczbą klatek na sekundę, co daje niesamowity wizualnie efekt, świetnie dobrane lokalizacje i pokazanie życia amerykańskich nastolatków z małego miasteczka. Doskonale uzupełnia to nostalgiczną fabułę.
Wrócę do początku mojej recenzji. Tak, Mixtape jest krótkie, ma mało mechanik, nie jest żadnym wyzwaniem, bo jest to opowieść o życiu. Interakcji nie jest tu za wiele, bo to fabuła i relacje są tu najważniejsze. To bardziej doświadczenie, gra do przeżywania, list miłosny do czasów minionych, młodości, przyjaźni, nastoletnich emocjach. Piękna, choć niestety krótka opowieść, której potrzebowałem, za którą już tęsknię, które przypomniała mi, co jest w życiu ważne, co warto pamiętać i doceniać. Ocena 9/10