Zamazane na przykład przez grafikę, która byłaby ok, jakieś trzy epoki temu. Teraz niestety bardzo rzuca się w oczy brak szczegółów i pewne umowności. Nawet niektóre ciosy wyglądają już mało przekonująco. Bo ta bijatyka właściwie miała już premierę - siedem lat temu. Teraz mamy takie odświeżenie, bardziej wersję gold z nieco dopieszczoną szatą, ale - jak się pewnie już domyśliliście - bez szału, z nowymi postaciami i kilkoma innymi drobnymi nowościami. Może też nieco poprawioną mechaniką walki, bo starcia wydają się być bardziej wyważone i sprawiedliwe.
Przy czym nadal - jeśli chodzi o same starcia - to DoA dowozi. Ma sporo dynamiki, ma kilka ciekawych rozwiązań, jak na przykład wykorzystanie pędu przeciwnika do kontrataku, kilka fajnych i efektownych kombinacji, przy czym podstawy są całkiem łatwe do przyswojenia. Warto jednak posiedzieć trochę nad samouczkiem, żeby ogarnąć coś więcej. Faktycznie - podczas starcia z komputerem udało mi się pokonać jednego z przeciwników jednym ciosem - bez straty własnego zdrowia, ale DoA naprawdę cieszy, kiedy wybierzemy jeden z trybów gry z żywym przeciwnikiem. A wtedy właśnie warto umieć coś więcej - dla wygranej i satysfakcji, bo produkcja potrafi jej przynieść całkiem sporo. Choć wszystko to, o czym teraz wspominam, też nie jest niczym nowym na rynku. Co więcej - w tej szacie to mogłoby budzić zainteresowanie ładnych kilka lat temu.
Osobną historią jest tryb fabularny. Z negatywną historią, bo jest zrobiony po prostu tragicznie. W teorii faktycznie poznajemy w krótkich epizodach losy poszczególnych postaci, ale jak one się zazębiają? Jaki wpływ na siebie mają? Tego nie sposób wywnioskować z tych tych filmików, które też wyreżyserowane i wykonane są tak, że od ich oglądania wolę skrobać przypaloną patelnię. Gołymi rękami. To się po prostu kupy nie trzyma. A zachowanie samych bohaterów czy bohaterek jest infantylne, idiotyczne, żenujące i po prostu absurdalne. Nie czerpałem z tego żadnej przyjemności. Głowa mnie boli na samą myśl o tym trybie. Cutscenki jedną miały zaletę - były krótkie. Dzięki temu wynikało z nich jeszcze mniej, ale też męczarnia była krótsza.
Doszliśmy już do wniosku, skąd pomysł w ogóle wydania tej gry. Można było to zrobić lepiej. Jeśli DoA 6 leży na Waszej kupce wstydu i jesteście miłośnikami serii - ok. W pozostałych przypadkach lepiej poczekać na siódemkę. Tu szóstka.