Przygoda zaczyna się od będącej jeszcze dzieckiem Sophii, która jest naznaczona tajemniczą skazą powodującą u niej dziwne, prorocze wizje. Traumatyczne przeżycia mają swój mały happy end, lecz sielanka trwa bardzo krótko. Bohaterka trafia do kryjówki, gdzie pod okiem przywódcy Faro wyrasta na sprawną - mówiąc wprost - złodziejkę. Szybką, sprawną, świetnie walczącą i chcącą poznać tajemnicę przeklętej wyspy. Pewne wydarzenia powodują, że Sophia wraz z przyjaciółką Leni musi uciekać i trafia w to miejsce, gdzie może podjąć próbę poznania swojej przeszłości i przeklętej skazy. Na Wyspę Minotaura.
I de facto to tu zaczyna się doskonała przygoda, pełna rozwiązywania zagadek, poznawania tajemnic, brutalnej walki i wykazywania się niesamowitą zręcznością. W Resonance: A Plague Tale Legacy cały czas Sofia zmaga się ze średniowiecznymi wyzwaniami i wizjami osadzonymi epoce brązu cywilizacji minojskiej. Bo historia splata losy dwójki bohaterów, którzy są połączeni przeznaczeniem i tajemniczym dziedzictwem skazy. Gra garściami czerpie z mitologii greckiej i przez cały czas towarzyszy nam opowieść o potężnym, legendarnym władcy Krety - Królu Minosie, będącym synem Zeusa i Europy. Jest i architekt i wynalazca Dedal oraz półzwierzący Minotaur, znany chyba wszystkim człowiek z głową byka.
Rewelacyjne mitologiczne wstawki pojawiają się co jakiś czas, ale osią gry jest będąca nowością dla serii szybka i brutalna walka, rozwiązywanie wielu wciągających zagadek, szukanie sekretów i sporo elementów zręcznościowych. Poprzednie dwie części bazowały na skradaniu i trzymaniu się w cieniu, tu mamy polegające w dużej mierze na parowaniu dynamiczne pojedynki. Sophia świetnie włada bronią białą, sztyletem, potrafi przyciągać wrogów hakiem czy kopniakami zrzucać ich w przepaść. Ale bez okrzyku This is Sparta. Wraz z postępami bohaterka zdobywa inne, mające różne właściwości miecze, znajduje wspomagające ją talizmany czy pomagające rozwijać umiejętności punkty rezonansu. Bo jej skaza daje też spore możliwości i przewagę w walce z wrogą armią, ale to odkryjecie już sami.
Resonance: A Plague Tale Legacy kładzie bardzo duży nacisk na poszukiwania, choć teren jest ograniczony i nie idzie się zgubić oraz rozwiązywanie naprawdę ciekawych zagadek. Pomaga w tym cenna wiedza spisaną w notatniku, zawierająca wiele pomocnych szczegółów. Bohaterka mierzy się z niebezpiecznymi próbami wykorzystując minojską kulę do operowania światłem. I ten patent jest rewelacyjny. Kula oświetli ukryte znaki, pozwoli pokonać pewne zagrożenie, ale też wskaże bezpieczną ścieżkę przez zdradliwe tereny czy pozwoli otworzyć niejedne drzwi. Oczywiście czym brnąłem w głąb wyspy, tym większe stały przede mną wyzwania stojące za dawno zapomnianą klątwą.
Sama rozgrywka jest rewelacyjna, choć mam mały niedosyt jeśli chodzi o samą walkę. Trochę za mało w niej mechanik urozmaicających wykańczanie przeciwników. Fakt, nie jest to slasher, więc nie będę się czepiał. Resonance: A Plague Tale Legacy jest doskonały jeśli chodzi o oprawę graficzną i muzykę. Ciekawe i pięknie wykonane lokacje, od szczegółowej kryjówki, przez plaże Wyspy Minotaura, wnętrze wykutych w skałach świątyń, gargantuicznych posągów, po bardzo mroczne wnętrza jaskiń. Idealna gra światłem, które ma tu przecież dodatkowe znaczenie. Ja jestem zachwycony, od historii, przez postacie, po wykonanie. Daję w pełni zasłużoną ocenę 9/10.