Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz » RECENZJE
Radiotext
Radiotext
Macie może ochotę posłuchać radia? Ciekawe, że zadaję to pytanie właśnie wam, słuchaczom radia. To, jak się domyślam i jak sobie wyobrażam właśnie teraz waszą minę, może świadczyć o tym, że z pewnością nie spodziewaliście się usłyszeć takiego pytania właśnie teraz, przy radioodbiorniku. Ale przyznacie, pytanie dość zaskakujące i lekko tajemnicze, a przynajmniej na takie wyglądało w mojej głowie. To jak? Macie ochotę? Tak, nie? To może po prostu posłuchajcie dalej.

Grę otrzymaliśmy za pośrednictwem serwisu Press Engine.
Recenzja Radiotext

Chciałbym przenieść was teraz nieco w przyszłość. Oczywiście w przyszłość alternatywną, nie taką naprawdę, bo nie mam żadnego wehikułu czasu, maszyny do rzucania okiem na czwarty wymiar ani nawet w pełni sprawnego roweru. Postaram się przenieść was w przyszłość taką bardziej na wyobrażenie sobie siebie jako kogoś, kto siedzi w ciemnym pomieszczeniu przed retrokomputerem i pracuje sobie w stale automatyzowanej przez właścicieli jakiejś korporacji, firmie. Ale też bez paniki, nie chodzi mi tutaj znów o wyzwalanie w waszych umysłach strachu przed utratą pracy. Co to, to nie! Nie ma lekko! Zapraszam do wstawania rano i wykonywania dalej swoich obowiązków.
Wasza historia w tej opowieści zaczęłaby się w bocznej, ciemnej, mokrej i wąskiej uliczce, w której to piękna, nieznajoma wam kobieta wręcza wam pewien tajemniczy pendrive. Oczami wyobraźni widzę w was już tę narastającą ciekawość tego, co na tym małym dysku pamięci może być ukryte. Idąc śladem pozostawionych wam wskazówek przez waszą wyobraźnię, możecie zgadywać, czy są tam dziwne zdjęcia obcych ludzi, czy namiary na kogoś, kto ma pewne bliżej nieokreślone substancje, czy może tajne informacje rządowe, jak i miejsca ukryć nowych czekoladowych batoników, na które mieliście właśnie ochotę. I od razu wam powiem: stop! Nic z tych rzeczy tam nie znajdziecie. Tylko proszę bez jęków rozczarowań, bo nie ma powodów, aby takie mieć.
Na otrzymanym nośniku znajduje się, i tutaj poproszę o werble, „Radiotext”! Nie tego się spodziewaliście po takim wstępie, prawda? Założę się, że kompletnie nic wam to nie mówi, ale bez nerwów, zaraz wszystko wam wyjaśnię.
Radiotext to program komputerowy, którego pochodzenie możemy określić na lata 90., który umożliwia komunikację za pomocą fal radiowych z innymi ludźmi, zarówno tymi obcymi, jak i tymi, których już poznaliśmy. A w naszym przypadku sama nazwa Radiotext jest także tytułem gry stworzonej i od razu wydanej przez Alp Arslan. Premierę miała całkiem niedawno, bo 28 września 2026 roku, i właśnie teraz coś tam o niej wam opowiem.
Wracając teraz do naszej opowieści fabularnej, to oczywiście wiadomo, że zabieramy ten tajemniczy pendrive z sobą do domu i bez wahania wkładamy go do naszego portu USB. No bo co właściwie może się stać, prawda? Znajdujemy tam wspomniany już przeze mnie program i bez zbędnej zwłoki odpalamy go na swoim komputerku. Uruchamiając go, trafiamy do pewnej zapomnianej przez resztę świata, pełnej kolorowych światełek, kabli i sygnałów Wi-Fi krainy. Oczywiście mam tu na myśli zapomnianą sieciową krainę, bo fizycznie to nadal siedzimy przed ekranem i stukamy w klawisze.
Kraina ta okazuje się być pewnego rodzaju terminalem komputerowym, w którym to nawiązujemy podejrzane znajomości z innymi zbieraczami tajemniczych pendrive’ów. Lądujemy w niej oczywiście jako żółtodzioby, określeni mianem nowicjuszy, gdzie stopniowo, wraz z postępem fabuły, odkrywamy ich historie, wzajemne powiązania i pewne tajemnice ukryte między wierszami wiadomości, które od nich otrzymujemy.
Z biegiem czasu, gdy nasza popularność wśród dziwaków rośnie, zostajemy wciągnięci w działalność środowiska sprzeciwiającego się rządom okrutnej i bezdusznej korporacyjnej władzy. Decydujemy, komu możemy ufać i po czyjej stronie stanąć. I pamiętajmy, że nie każda napotkana tam osoba będzie z nami szczera, gdyby kogoś to w ogóle jeszcze dziwiło. A nasze osobiste opowieści wpływają na relacje i dalszy przebieg naszej historii. I tutaj tak, wyprzedzam pytanie. My też zaliczamy się do grona dziwaków. Ekstra, co nie?
W tle naszej rozgrywki gra kręci się wokół sprzeciwu i spiskowania przeciwko systemowi opartemu na bezwzględnej biurokracji i sztywnemu trzymaniu się tabelek w Excelu. Jak ktoś wejdzie całym sobą w tytuł, to mógłby pokusić się o stwierdzenie tego, że gra być może w pewnym sensie mogła być oparta delikatnie na faktach.
Alp Arslan, co, jak się teraz możecie domyślić, to nie tylko studio i wydawnictwo, ale także imię i nazwisko prawdziwej osoby. Jest tureckim twórcą, który w swoich materiałach prasowych mówił, że podczas wymyślania pomysłu na grę kierował się potrzebą wzięcia udziału w jakimś proteście. Nieważne w jakim, chodziło o to, by wziąć w jakimś. Wygląda na to, że twórca jest swego rodzaju buntownikiem z wyboru, prawda?
W Radiotext mamy do dyspozycji biurko, ciemny pokój, komputer zachowany w starym stylu retro oraz okno na świat, w którym od czasu do czasu pokazują się animacje wzbogacone efektami dźwiękowymi, wywołane naszymi decyzjami, jakie podejmujemy na tym srogim łez padole. Emocje, które towarzyszą nam podczas spędzonego czasu na spiskowaniu przeciwko tyranii, odbijają się echem na monitorze i świecie w grze.
Poprzez wywołanie odpowiedniej komendy na terminalu łączymy się z innymi marzycielami o pełnej przygód utopii, krainie wolnością i szczęściem płynącej. Czytamy ich wiadomości i za pomocą klawiszy odpisujemy im równie emocjonalnie jak oni. Rozmowy na retrokompie są tutaj głównym sposobem na to, aby poznać ten pełen żalu i robotyki świat. Tak samo jak rozwijanie naszej historii, bo, jak już wspomniałem wcześniej, mamy do dyspozycji tylko mały fragment naszego pokoju.
Jak to w życiu bywa, nie samą rozmową żyje człowiek. Tak samo jest też i w Radiotext. Zdziwieni? Pewnie myśleliście, że przed komputerem to tylko siedzieć i pisać można, prawda? A tu taka niespodzianka, bo nasz nie najwyższej klasy sprzęt ma również nie najwyższej klasy głośniki. I co, łyso? Przeszukujemy częstotliwości radiowe, uważnie swym uchem wsłuchujemy się w sygnały i rozwiązujemy tajemnicze zagadki. Podczas rozmów możemy też eksperymentować z naszymi rozmówcami. Gra nie zawsze podaje nam na tacy wszystkie odpowiedzi, a do niektórych ścieżek dialogowych możemy dojść, że tak powiem, niekonwencjonalnie, samodzielnie wpisując odpowiednie dla naszego rozumowania słowa.
Gra na pierwszy rzut oka wygląda, jakby była trójwymiarowa, ale w rzeczywistości działa w pełnym 2D. A mówiąc slangiem czarodziejów, daje nam iluzję świata 3D w 2D. Także niech nie zwiedzie was wasze wrażliwe oko. Ten zabieg niesie pewną korzyść, jaką jest zajętość bardzo niewielkiej części pamięci waszego twardziela. I zajmuje zaledwie 200 mega, więc pogracie w ten zacny tytuł choćby i na mikrofalówce.
Muszę przyznać, że stary komputerowy interfejs, wpisywanie w niego odpowiedzi, szumy i częstotliwości doskonale wpasowują się do historii i opowieści o podziemnej komunikacji spiskującej gawiedzi. Sama obsługa programu staje się częścią przygody i pomaga wczuć się w rolę użytkownika tej sieci.
A teraz mniej przyjemnie. Szczerze, od ostatniego roku jeszcze nie natrafiłem na tytuł, który pozbawiony byłby jakiejś skazy. No ale nie ma co się dziwić, wszak na tym świecie nie ma czegoś takiego jak bezwzględna doskonałość, więc nie można oczekiwać tego od elektronicznych treści ochrzczonych kawą i energetykami. Także zaczynam.
Błędy interfejsu. Tak, tutaj bywają często. Widać to zwłaszcza, gdy bawimy się ustawieniami i zamieniamy sobie kolorki. Ekran zazwyczaj o nich pamięta, ale zdarza mu się co jakiś czas pamiętać je inaczej, niż zostały ustawione. Pamięć dobra, lecz krótka.
I to, co było moją zmorą, nocną marą, strachem pomieszanym z wściekłością i rozdrażnieniem, czyli przełączanie się pomiędzy rozmówcami. Blokowanie się górnego paska to koszmar. Zwłaszcza gdy chcesz przenieść się z czatboxa rozmówcy, który jest na końcu listy, do terminala, który jest na jej początku. Masakra i łzy w oczach. Zepsuty humor na całą resztę dnia jest gwarantowany.
Oprócz tego pojawiały się jeszcze awarie związane z zawieszaniem się rozmówców i zatrzymanie historii w miejscu. Nierozpoznawanie przez system prawidłowych komend, błędy w zagadkach i dialogi odwołujące się do informacji, których jeszcze nie zdążyliśmy poznać. Trochę jest jednak tego wszystkiego za dużo.
Wciągająca fabuła jest? Jest! Tryb hakerski i budząca ciekawość historia jest? Jest! Muzyka trzymająca napięcie i idealnie podtrzymująca emocje jest? No jest! I to ostatnie „jest”, jakie tutaj mamy, bo pozostałe sprawy są mocno na „nie jest”.
Tytuł jest dość krótki. Twórca podaje na trzy, cztery godziny i w sumie, gdy ja grałem, to wyszło podobnie. W moim odczuciu gra skończyła się jeszcze, zanim na dobre zdążyła się zacząć. Złośliwi mogliby powiedzieć, że przeminęła z wiatrem.
Sumując więc to wszystko razem w jednym kotle i przypadkowo dodając do niego składnik X, jakim jest całkiem niezły klimat, to do wypicia pojawia nam się wywar w kształcie oceny 7 na 10. Jak na grę, w którą można „zagierczyć” na podłodze pociągu na linii Szczecin–Kostrzyn, to i tak całkiem nieźle.
 

Zobacz także

2026-10-24, godz. 08:01 Valor Mortis [Xbox Series X] Na Valor Mortis od polskiego studia One More Level czekało wielu graczy, nie tylko fanów gier soulslike. Pomysł był w sumie nietypowy dla tego gatunku - widok… » więcej 2026-10-24, godz. 08:01 Dragons Dogma 2: Dark Arisen [PlayStation 5] Jak upchnąć tak dużą grę RPG w ledwie kilka akapitów recenzji? Zastanawiając się nad wytłumaczeniem, skąd bierze się przyjemność zabawy Dragon's… » więcej 2026-10-24, godz. 08:01 Forever Ago [PC] Jest wiele produkcji - np. Forever Ago, które wzbudzają w społeczności graczy kontrowersje. Natomiast jest jeden typ dyskusji, który przewija się szczególnie… » więcej 2026-10-17, godz. 08:01 Ace Combat 8: Wings of Theve [PlayStation 5] Są kwadratowe gadki, jest tyle patosu, że starczyłoby na jakieś dwa filmy Mela Gibsona, są wybuchy, jest trochę amerykańskości, która wywołuje niekiedy… » więcej 2026-10-17, godz. 08:01 Rivage [PC] Nareszcie! Oderwaliśmy się od planety i znajdujemy się w dalekiej przestrzeni kosmicznej. Gdzie dokładnie? Tej informacji jako gracz nie dostaniemy. Na pewno… » więcej 2026-10-10, godz. 08:05 Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster [PC] Znacie to uczucie, kiedy wspomnieniami wracacie do tych pięknych czasów, w których to byliście już młodymi dorosłymi, podejmującymi swoją pierwszą pracę… » więcej 2026-10-10, godz. 08:01 EA Sports FC 27 [PlayStation 5] Jak co roku, ta sama śpiewka – a bo tylko zmienili numer, a bo mikropłatności, a bo jest tylko gorzej… Argumenty na to, żeby nie kupować EA Sports FC… » więcej 2026-10-10, godz. 08:01 Control Resonant [PlayStation 5] Pierwszy Control był moją grą 2019 roku. Absolutne arcydzieło, dziejące się w Federalnym Biurze Kontroli, które okazało się miejscem inwazji mocy nie… » więcej 2026-10-10, godz. 08:01 Silent Hill: Townfall [PlayStation 5] Zdaję sobie sprawę, że gracze i recenzenci są podzieleni w kwestii oceny Silent Hill: Townfall, ale mi przypadł do gustu, choć najwierniejsi fani serii powinni… » więcej 2026-10-03, godz. 08:01 EA Sports FC 27 - Pierwsze wrażenia [PlayStation 5] Grupa, która łączy ze sobą pasję do piłki nożnej i grania co roku czeka na wrześniową premierę EA Sports FC. Tegoroczna edycja przynosi naręcze nowości… » więcej
12345